1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Ridley Scott: „nawaliłem z Blade Runnerem 2049, lepiej mi nie proponujcie kręcenia nowych Gwiezdnych wojen”

Legendarny reżyser ma własną diagnozę na temat tego, czemu Blade Runner 2049 na siebie nie zarobił. Nie chce też reżyserować nowych Gwiezdnych wojen, choć sam bardzo lubi tę sagę.

ridley scott blade runner 2049 gwiezdne wojny

Nie jestem jeszcze tego pewien, ale prawdopodobnie to Blade Runner 2049 jest moim subiektywnym wyborem jeśli chodzi o tytuł filmu roku. Pasowało mi w nim absolutnie wszystko: scenariusz, postacie, aktorzy, zdjęcia, muzyka. Genialne dzieło, choć wiem – chociażby z waszych komentarzy – że nie wszystkim przypadło ono do gustu.

Co gorsza, film – podobnie jak Łowca androidów – okazał się finansową klapą. Absurdalnie wysoki budżet wyłożony na tę produkcję nawet się nie zwrócił, że o zarobieniu sensownych pieniędzy nie wspomnę. Zdaniem wielu, filmowi zaszkodzi skromny marketing. Denis Villeneuve – reżyser filmu – nalegał, by zachować treść filmu w tajemnicy. Scenarzysta i twórca Łowcy androidów ma jednak inne zdanie.

Ridley Scott: „scenariusz Blade Runnera 2049 był zbyt złożony, napisałem za długi film!”

Twórca pierwszego Łowcy androidów  - będącego luźną adaptacją książki Philipa Dicka – uważa, że winą za słabe wyniki finansowe należy obarczyć scenariusz filmu. – Muszę uważać na to, co mówię. Ale był, cholera jasna, za długi. Niech to szlag. A przecież sam napisałem większość scenariusza! – twierdzi w wywiadzie udzielonym magazynowi Vulture. Pozwoliłem sobie usunąć wulgaryzmy z jego wypowiedzi.

Trudno mi polemizować z mistrzem kina. Mam jednak zasadniczy problem z jego diagnozą komercyjnej porażki Blade Runnera 2049. Być może film i był zbyt długi, choć subiektywnie się z tym nie zgadzam. Nie jestem jednak pewien, czy był to czynnik, który w jakikolwiek sposób zdecydował o tym, ile osób wybrało się na niego do kina. Przecież dopiero podczas seansu możemy ocenić, czy film nie jest zbyt męczący i nużący. Nie w momencie, w którym decydujemy się na kupno biletu do kina.

Nie zapominajmy też o innych długich filmach, które odniosły gigantyczny komercyjny sukces. Weźmy na tapet chociażby trylogię Władcy Pierścieni, a więc trzy filmy o długości ponad trzech godzin sztuka. Co prawda fanów Tolkiena zapewne jest nieco więcej od entuzjastów cyberpunka, nie wydaje mi się jednak, by długość tych filmów była problemem. Czy w przypadku trylogii Jacksona, czy kontynuacji Łowcy androidów.

„Jestem zbyt niebezpieczny, by kręcić nowe Gwiezdne wojny”

W tym samym wywiadzie Ridley Scott zabiera głos w sprawie innych kultowych marek, które maja swój wielki powrót do kin. Nie sposób było nie wspomnieć o Gwiezdnych wojnach, które biją w kinach wszelkie rekordy popularności. Scott nie spodziewa się jednak zaproszenia do współtworzenia jednego z kolejnych filmów. Bo, jak twierdzi, wie co robi.

Jego zdaniem Lucasfilm nigdy nie powierzy mu tej roli, bo ma świadomość, że lubi on robić rzeczy po swojemu. Ta diagnoza wydaje się już bardziej trafna. Wystarczy przypomnieć sobie perypetie filmu Han Solo. Gwiezdne wojny - historie, gdzie Lucasfilm, nie wahał się zwolnić pary reżyserów tworzących ten film, jak tylko się okazało, że ich wizja nie jest spójna z wizją wytwórni filmowej.

Z drugiej jednak strony, Rian Johnson – który napisał Ostatniego Jedi i który ma napisać nową trylogię Gwiezdnych wojen – miał ponoć dużo swobody w tworzeniu ósmego epizodu sagi. Trudno odgadnąć, ile jest w tym prawdy, biorąc jednak pod uwagę odważne decyzje związane z fabułą, jestem w stanie w to uwierzyć.

Z wywiadu z Ridleyem Scottem wynikają dwie rzeczy. Obie mało przyjemne.

Blade Runner 2049 pozostawił wiele otwartych wątków, które mogły być rozwinięte w następnym filmie. Ten jednak – z uwagi na finansową klapę poprzedniego – prawdopodobnie nie powstanie. Niezależnie od tego kto właściwie odpowiada za komercyjną porażkę Blade Runnera 2049.

Prawdopodobnie też nie zobaczymy Gwiezdnych wojen okiem Ridleya Scotta. Co prawda fani Obcego odetchnęli z ulgą po rozczarowujących ostatnich filmach tego reżysera, nie zapominajmy jednak o jego poprzednich, genialnych dokonaniach. Jego interpretacja uniwersum z odległej galaktyki mogłaby być bardzo ciekawa…

Autorem ilustracji tytułowej jest Jeronimo Gomez