1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Moc jest silna. Analitycy przewidują, że "Ostatni Jedi" zarobi ok. 200 mln dol. w pierwszy weekend w USA

star wars last jedi

Niby nie dziwi mnie to specjalnie, ale nadal robi potężne wrażenie. "Gwiezdne Wojny VIII: Ostatni Jedi", według prognoz w weekend 15-17 grudnia może pobić kolejne rekordy wszech czasów.

Tego typu analizy nie są niczym nowym w Hollywood. Branża od lat uwielbia bawić się w szacunki wyników kasowych w weekendy otwarcia, które w 95 proc. przypadków, przynajmniej jeśli chodzi o te największe superprodukcje, rzutują później na całościowy wynik kasowy danego filmu. Im większy wynik otwarcia, tym większe pieniądze w ogóle tytuł zarobi, nawet jeśli po drodze zaliczać będzie duże spadki zainteresowania.

Dwa lata temu "Przebudzenie Mocy" zdołało wyśrubować największe otwarcie w całej historii kina.

VII epizod "Gwiezdnych wojen" zarobił niewiarygodne 247 mln dol. w trzy dni dystrybucji w samej tylko Ameryce Północnej!

90 proc. filmów, które trafiają do globalnej dystrybucji, nie zarabia nawet połowy tej kwoty w trakcie całej swojej obecności w dystrybucji.

I oczywiście, prognozy otwarcia na poziomie 200 mln dol. to są tylko szacunki, więc ostatecznie mogą się one okazać błędne. Dla przykładu, ostatnio "Liga Sprawiedliwości" miała prognozowane otwarcie na poziomie 120 mln dol., a ostatecznie film Zacka Snydera zarobił 93 mln dol. Częściej też zdarza się analitykom zawyżyć daną kwotę, choć bywa, że niektóre produkcje pozytywnie zaskakują i zarabiają znacznie więcej niż prognozowano.

Tym niemniej, tego typu prognozy, oczywiście nie traktowane w 100 proc. poważnie, są swoistym miernikiem tego, jak bardzo popularny jest dany film i jakie są oczekiwane kwoty, które jest on w stanie zarobić. Już choćby samo porównanie prognoz "Ligi Sprawiedliwości" (120 mln) z "Ostatnim Jedi" (200 mln) pokazuje przepaść pomiędzy tymi franczyzami.

Hype na nowe Star Warsy jest olbrzymi, o wiele większy niż to miało miejsce w przypadku trylogii prequeli.

"Mroczne widmo" przez pierwszy weekend dystrybucji w Stanach w 1999 roku zarobiło trochę ponad 64 mln dol. Film miał jednak "długie nogi", czyli dość wolno tracił widownię w kolejnych tygodniach i ostatecznie, globalnie, zarobił ponad miliard dolarów (choć ten miliard przekroczył dopiero kilka lat temu po reedycji "Mrocznego widma" w 3D, które zdołało zarobić dodatkowe kilkadziesiąt milionów zielonych).

"Atak klonów" w 2002 roku otwarcie miał jeszcze większe, wynoszące 80 mln dol., choć ostatecznie okazał się być najmniej kasową częścią sagi (film zarobił niecałe 650 mln dol. globalnie). "Zemsta Sithów" była pierwszą odsłoną Star Wars, która na otwarcie zarobiła ponad 100 mln dol. (konkretnie 108 mln dol. w pierwszy weekend).

To wszystko oczywiście olbrzymie kwoty, ale jednak nie rekordowe. W tamtych latach pierwsze części "Harry’ego Pottera" i "Spider Mana" zarabiały większe pieniądze.

Dziś natomiast "Gwiezdne wojny" powróciły na szczyty popularności, zostawiając jakąkolwiek konkurencję daleko w tyle.

"Przebudzenie Mocy" sprawiło, że rekordami otwarcia nie nacieszyli się długo twórcy "Avengers", a był to pierwszy w historii film, który w trzy dni zarobił ponad 200 mln dol., oraz "Jurassic World" - drugi w historii film z dwusetką na otwarcie. "Przebudzenie Mocy" było też pierwszym filmem z sagi "Gwiezdnych wojen" od czasu "Powrotu Jedi", które miało na koncie rekordy otwarcia. Zarówno "Nowa Nadzieja" jak i "Imperium kontratakuje" miały otwarcia na poziomie kilku milionów dolarów.

Dopiero "Powrót Jedi", reklamowany w 1983 roku jako ostatnia część sagi zdołał przyciągnąć rekordową jak na ówczesne czasy widownię i zarobić w weekend otwarcia rekordowe 23 mln dol.. Pamiętajmy jednak, że na przełomie lat 70. i 80. zwyczaje widowni kinowej były zupełnie inne niż dziś. Nowoczesne kino rozrywkowe oraz kinowe franczyzy dopiero się rodziły, nikt też nie przywiązywał aż takiej wagi do otwarć i tego, by koniecznie zobaczyć film w pierwszy weekend.

Jakie pieniądze ostatecznie zarobi "Ostatni Jedi" przekonamy się za miesiąc. Wiadomo na pewno, że będą to niebotyczne kwoty, i że globalnie na 100 proc. film zarobi co najmniej miliard dolarów. Osobiście wątpię, że będzie w stanie przebić rekordy "Przebudzenia Mocy", ale to już chyba nie jest aż tak istotne.

Ach, dobrze być Disneyem w 2017 roku. Jedynymi filmami, które mają szansę także zarobić ok. 200 mln dol. na otwarcie są chyba tylko "Avengers 3" oraz może nowa wersja "Króla lwa". Też filmy Disneya.