1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Tak wyglądałby Ostatni Jedi, gdyby to Mark Hamill pisał scenariusz

Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi Mark Hamill

I od razu mówimy: wyglądałby nie najlepiej. Mark Hamill jest dobrym aktorem i rewelacyjnym dubbingowcem. Pisanie scenariuszy do filmów to jednak coś, nad czym jeszcze powinien popracować.

Ostatni Jedi już za nieco ponad miesiąc pojawi się w polskich kinach. Fabuła filmu – na szczęście – nadal jest owiana tajemnicą. Nie możemy się doczekać dnia, w którym poznamy dalsze losy Finna i Rey. Wiemy też, że Luke i Leia odegrają w filmie znacznie ważniejsze role niż w Przebudzeniu Mocy. Spodziewam się prawdziwego i bardzo przyjemnego widowiska.

Mark Hamill, aktor grający Luke’a Skywalkera, z początku nie był zachwycony scenariuszem zarówno Przebudzenia Mocy, jak i Ostatniego Jedi. Przyznał jednak, że po czasie zrozumiał – jego zdaniem – świetne zakończenie pierwszego z filmów i ma nadzieję, że podobnie myli się względem drugiego. Jak by wyglądał Ostatni Jedi, gdyby Mark Hamill pisał scenariusz?

Mark Hamill chciał, by Luke Skywalker miał złego brata bliźniaka. Sklonowanego z jego ręki.

Jak wyjawia aktor w wywiadzie dla magazynu SFX, który w Sieci cytuje GamesRadar, lepiej by było, by Luke zaskoczył widzów swoim postępowaniem. – Na pewno każdy zakłada, że Luke po uratowaniu galaktyki stałby się jakimś mędrcem Jedi, papieżem zakonu – przekonuje, dodając, że to niespecjalnie ciekawy i intrygujący rozwój opowieści. Na razie trudno się nie zgodzić. Pomysł aktora by temu zaradzić jest jednak… oryginalny.

Podsunął mu go jego syn Nathan. Opowiedział mu o książce The Last Command z 1993 r., w której udało się sklonować Złego Luke’a z jego odciętej w Imperium kontratakuje dłoni. Hamillowi ten pomysł bardzo się spodobał. – Nie tylko miałbym okazję zagrać własnego złego brata bliźniaka, mógłby, sabotować bohaterów, odcinać im zapas paliwa, może nawet zabić jakąś drugoplanową postać. Potem pojawiłby się dobry Luke, i tajemnica byłaby wyjaśniona – wyjaśnia.

Aktor przedstawił pomysł Rianowi Johnsonowi, reżyserowi Ostatniego Jedi. Ten uprzejmie odpowiedział, że to świetny pomysł, ale przecież był już w książkach, więc warto wymyśleć coś nowego i zaskoczyć widza, zamiast opierać się na wykorzystanym już motywie.

Dobrze, że Nathan nie pokazał tacie innych książek.

Ich autorzy miewają jeszcze bardziej… oryginalne pomysły. W Dzieciach Jedi Luke Skywalker zakochał się w sztucznej inteligencji, która okazała się być dusza zmarłej rycerki Jedi. W Kryształowej gwieździe występuje z kolei Waru, czyli transwymiarowy glut pokryty złotymi łuskami. Jeden z uczniów Vadera ściągnął go do Odległej Galaktyki i w zamian za życie dzieci Hana i Lei, których potencjał Mocy, który miał pozwolić Waru wrócić do domu, miał uzyskać od istoty tajemną moc. Także ten…