1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

House of Cards się kończy, ale niektórzy bohaterowie mogą liczyć na własny spin-off

W przyszłym roku zobaczymy szósty i ostatni sezon House of Cards. Jak się okazuje, finał opowieści o rządach Franka Underwooda wcale nie ma oznaczać końca tej historii w ogóle. Netflix myśli bowiem o spin-offach serii.

house of cards

To wiadomość ciekawa, ale i niepokojąca. Ostatni - jak na razie - sezon House of Cards, czyli piąty, zmęczył mnie okropnie. Historia gdzieś w połowie zaczęła się niemiłosiernie dłużyć i przyznam, że zdarzało mi się jeden odcinek oglądać na kilka razy, bo wizja drzemki była bardziej ekscytująca, niż poczynania pary Underwoodów. Frank stracił dawną świeżość, a Claire znowu zaczęła być irytująca, ale tak zwyczajnie, po ludzku, bez tej nutki fascynacji.

Streamingowy gigant rozważa aktualnie kilka pomysłów na nową serię, której akcja miałaby się rozgrywać w tym samym świecie co polityczne potyczki Franka Underwooda, walczącego o prezydencki stołek.

Po prawej: Doug Stamper, osoba, której najbardziej ufa Frank Underwood

Jednym z pomysłów jest stworzenie serii poświęconej Dougowi Stamperowi, prawej ręce Franka. W rolę tego bohatera w House of Cards wciela się Michael Kelly. Przyznam, że to naprawdę dobry pomysł, jeśli już taki spin-off ma w ogóle powstać, a sama nie wiem, czy jestem fanką tego pomysłu. Stamper to zdecydowanie jedna z najciekawszych postaci w świecie House of Cards, nieoczywista, pełna sekretów.

Poza tym pomysłem pojawiły się jeszcze dwa inne. Jeden z nich miałby ponoć dotyczyć działań wielkiej finansjery i zaprezentować bliżej takie postaci jak Raymond Tusk. Jakie jeszcze pomysły się pojawią? Trudno stwierdzić. Jedną z ciekawych opcji byłoby na pewno poznanie historii początków Claire i Franka, choć sama właściwie nie wiem, czy jestem sobie w stanie wyobrazić kogokolwiek innego w ich rolach.

Nie dziwię się Netfliksowi, że trudno mu jest porzucić rozwijanie marki jaką jest House of Cards. W końcu to jeden z najbardziej znanych tytułów platformy. Mam jednak obawy, że sam pomysł i historia trochę się już przejadły. A patrząc na oceny ostatniej serii, nie jestem w tym odczuciu raczej odosobniona.