1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Nowy Belfer musi się jeszcze postarać, żeby dorównać debiutanckiej serii

Drugi odcinek nowego sezonu Belfra skupił się na pewnym dramatycznym wydarzeniu, które prawdopodobnie wstrząśnie całą szkołą i Polską. 

Belfer 2 sezon

Uwaga! Poniższy materiał zawiera potężne spoilery z 2. odcinka najnowszego sezonu Belfra.

Już poprzedni odcinek zapowiadał mocne uderzenie. Co prawda, pierwszy epizod drugiej serii nie wzbudził przesadnego entuzjazmu wśród fanów, ale jego zakończenie zapowiadało, że czeka nas coś naprawdę brutalnego.

Iwo zabarykadował szkołę i zamordował portiera.

Wszystko to, aby wpaść z pistoletem do sali i dokonać swojej dziwnej zemsty. Jasno było widać, że bohater nie chce dokonać masakry, nie interesuje go zabijanie postronnych. Ma swój cel – czy też swoje cele – i będzie go realizował. Jednym z nich, tragicznie udanym, była Karolina, jego była dziewczyna, która w szkolnym przedstawieniu wcielała się w Balladynę. Ostatniej misji, jak sam przyznał w finałowej scenie, nie udało mu spełnić.

To fabularne zawiązanie sezonu jest zabiegiem wyjątkowo udanym.

W poprzedniej serii Paweł Zawadzki przyjechał do Dobrowic i próbował odtworzyć dramatyczne zdarzenie, aby móc ustalić, kto jest odpowiedzialny za śmierć młodej dziewczyny. Tu sytuacja jest odmienna. Morderstwo dokonało się na jego oczach, a – co jest bardzo prawdopodobne – celem nauczyciela będzie odkrycie, co doprowadziło Iwa do tak okrutnego kroku.

Belfer 2 sezon

Zabieg ciekawy, ale nieunikniony. Pierwszy sezon Belfra był bardzo ambitny i dość udany. Wykreowano ciekawą intrygę, stworzono żywe postacie, małomiasteczkowe tło dodawało temu wszystkiemu tylko uroku. Zwłaszcza, że w porównaniu do produkcji, które po raz kolejny eksplorują Warszawę, Dobrowice wyglądały świeżo, naturalnie, swojsko.

Zaskoczyło mnie trochę, że twórcy wyrzucili to wszystko i zostawili – w mojej opinii – najmniej atrakcyjny element produkcji, czyli Pawła Zawadzkiego. Zrezygnowanie z naprawdę przyzwoitych postaci drugoplanowych, kapitalnych młodych aktorów i głębokiego tła fabularnego jest bardzo ambitne i ryzykowne. Stąd może biorą się niezbyt przychylne opinie o 1. odcinku serii. Osobiście wierzę, że wszystko jeszcze się wyprostuje, aktorzy nabiorą większej wprawy, a całość uratuje ciekawa intryga.

Problem polega na tym, że scena z zamkniętą szkołą była mało emocjonująca.

Z jednej strony mieliśmy zabójcę i uczniów, którzy nie są pewni swojego losu, a z drugiej zupełny brak napięcia. Trudno było wczuć się w sytuację zagrożenia i zobaczyć w Iwie świetnie przygotowanego mordercę. Poza kilkoma scenami, w których naprawdę można było poczuć niebezpieczeństwo, bohaterowie biegali po szkole bez ładu i składu. Miałem wrażenie, jakby ta szkoła była niewyobrażanie wielkim kompleksem budynków, po którym można kluczyć bez końca.

Nie do końca rozumiałem, co oglądam i dlaczego akurat takie decyzje podejmuje morderca i jego potencjalne ofiary.

Istnieje szansa, że wszystko to wyjaśni się w kolejnych odcinkach, ale ciągle czuję niedosyt. Scena, która mogła dać niewyobrażalne ilości dramaturgicznego paliwa, okazała się niewykorzystanym potencjałem. Pomyślcie, ile napięcia może wyniknąć z zamkniętej przestrzeni, mordercy z bronią i grupy pozbawionych możliwości kontaktu ze światem ofiar. Powiedzmy sobie szczerze, to często jest podstawą fabuły niejednego horroru czy thrillera.

W najnowszym odcinku Belfera napięcia jednak było niewiele.

Na szczęście, to dopiero początek i liczę na to, że te wydarzenia były tylko wstępem do poważnego i głębokiego śledztwa. Chcę zobaczyć, jak to wszystko się rozwinie. Zwłaszcza, że bardzo podoba mi się użycie Balladyny Juliusza Słowackiego w serialu. To ciekawe, że można użyć tradycyjnego i trochę już wyeksploatowanego przez nauczycieli dzieła i tchnąć w nie nowe życie, nadać mu nowych znaczeń. Oby podobnie było z drugą serią Belfra, która jeszcze musi się postarać, aby dogonić naprawdę mocny pierwszy sezon.

Belfra możecie oglądać w każdą niedzielę w Canal+ i w nc+ GO. Przed telewizorem należy zasiąść o 21:30.