1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Nie tylko Botoks. Oto 7 polskich filmów zmiażdżonych przez krytyków, które i tak na siebie zarobiły

„Jak można to oglądać? Jak można coś takiego nakręcić?” Krytycy filmowi nie zawsze podzielają gust masowego klienta. Te polskie filmy nam to dobitnie udowadniają.

najgorsze polskie filmy

Dziś na łamach Business Insidera pojawił się ciekawy materiał na temat najgorszych filmów ostatnich lat. Autorzy wyciągnęli z Metacritic najniżej oceniane przez krytyków filmy i ułożyli je w ciekawe zestawienie. Z naszego punktu widzenia ma ono jednak jedną, zasadniczą wadę: koncentruje się, ze zrozumiałych względów, przede wszystkim na filmach anglojęzycznych.

My nadal nie możemy wyjść ze zdumienia dlaczego Botoks jest takim komercyjnym hitem, skoro zbiera tak fatalne oceny. Dlatego też przygotowaliśmy listę siedmiu najniżej ocenianych polskich filmów ostatnich lat. Za pomoc naukową wzięliśmy polską bazę Mediakrytyk uśredniającą oceny z czołowych serwisów filmowych. Przejrzeliśmy najniżej oceniane filmy i… nie mogliśmy wyjść ze zdumienia, pamiętając ich głośne wyniki i co najmniej przyzwoite wyniki finansowe.

Kobiety bez wstydu (średnia ocen: 1,7)

To miała być lekka komedia o facecie, który udając psychoanalityka, podrywa kolejne dziewczyny. Wyszło, zdaniem krytyków, żenująco. Według ich ocen, owszem, na tym filmie można się szczerze pośmiać, i to nieraz. Niestety, prawdopodobnie nie w tych momentach, w których powinniśmy. Absurd goni absurd, fabuła nie trzyma się kupy w żadnym momencie, a całość rzekomo przypomina kiepski materiał ze szkoły filmowej. Tylko że z realizacją za nieco większe pieniądze. Niektórzy w swoich recenzjach próbowali ratować ten film doszukując się podobieństw do twórczości Woody’ego Allena, ale za każdym razem okazywało się, że podróbka nie jest lepsza od oryginału, a miejsce tego filmu – jak i tych podróbek – to podrzędny bazar.

Na układy nie ma rady (średnia ocen: 1,8)

Ta komedia obyczajowa przeszła raczej bez echa przez kina i niewiele zarobiła. Widać jednak olbrzymią rozbieżność pomiędzy ocenami krytyków a recenzjami internautów, jakie można znaleźć na forach. To komedia o drobnym i bardzo niezamożnym polskim biznesmenie, który na skutek sprzyjających okoliczności otrzymuje propozycję objęcia posady wiceministra w jednym z resortów. Nasz bohater zaczyna otrzymywać wiele niemoralnych propozycji korupcyjnych z uwagi na zyskaną zamożność i władzę. Film, zdaniem krytyki, okazał się nudny, banalny, nieśmieszny i przewidywalny. Na dodatek chamski i seksistowski. Publiczność miała w nosie te oceny i twierdziła, że to bardzo przyjemna, lekka komedia.

Bóg w Krakowie (średnia ocen: 2,0)

Film podzielony jest na siedem epizodów, każdy o innej postaci z Krakowa, a całość spaja narrator, czyli św. Albert Chmielowski. Pomysł brzmi dobrze, nieprawdaż? Tyle że tym razem nawet publiczność nie potrafiła się pokłócić z krytykami o ocenę. Mając tak wspaniały materiał na film stworzono – jak twierdzą recenzenci – kiczowaty, drewniany film, przy którym Trudne Sprawy to kunszt techniczny i aktorski a postawione przez niego problemy mógłby lepiej zbadać Paulo Coelho, bo wtedy przynajmniej byłoby śmiesznie. Scenariusz filmu rzekomo jest na poziomie wypracowania literackiego niezbyt rozgarniętego ucznia szkoły podstawowej, a jeżeli chodzi o realizację techniczną, to jest to poziom – rzekomo – absolutnego dna. „Tylko dla fanów odpustowych czytanek” – jak głosi jeden z anonimowych komentarzy internautów. I to w zasadzie najlepiej obrazuje konsensus krytyków.

Gejsza (średnia ocen 2,1)

Każdy chce nakręcić kolejny kultowy film sensacyjny, taki jak znakomite Psy. Wielu próbuje. Niestety, film gejsza miał być mocnym i mrocznym dramatem sensacyjnym. Dramat w pewnym sensie tu jest. Reżyser, jak twierdzą zgodnie krytycy, bardzo inspirował się amerykańskim hitem Drive. Jak się okazuje, samo agresywne kolorowanie filmu w postprodukcji nie wystarczy, tak jak wprowadzone (prawdopodobnie) z premedytacją proste, sztampowe, archetypiczne postacie. Miało być poważnie i klimatycznie, wyszło niezdarnie i śmiesznie. Szkoda, bo ponoć w tej produkcji zawartych jest kilka ciekawych pomysłów. Niestety, film jako całokształt jest niezdarny, kliszowy i nudny. Choć w wielu recenzjach zauważyłem entuzjazm: film kiepski, ale reżysera – Radosława Markiewicza – warto pilnować, bo rzekomo ma duży potencjał.

Smoleńsk (średnia ocen 2,5)

Pozostawię to bez głębszego komentarza. Nie ma to nic wspólnego z poglądami politycznymi, patriotyzmem lub jego brakiem. Ten film nie powinien powstać.

Kochaj (średnia ocen 2,5)

Kolejna komedia romantyczna, od której przecież nie wymagamy zbyt wiele. Ma nas odprężyć, odmóżdżyć, dać nam powody do uśmiechu. Fabuła jest typowa aż do bólu: młoda żona nie jest pewna, czy kocha swojego męża, bo pojawił się obok niej pewien młody absztyfikant. Największym problemem tego filmu – co zgodnie potwierdzają krytycy – jest to, że uśmiechniemy się na nim może ze dwa razy. Jest to tak zwane kino kobiece. A mimo tego kobiety w tym filmie traktowane są dość przedmiotowo. Nudne, żenujące kino, które nie wiadomo po co i dla kogo powstało. Choć sprzedawcy biletów w kinach wam to chętnie wytłumaczą…

Botoks (średnia ocen 2,7)

Perełka w naszym zestawieniu. Absolutny bestseller. Tu za podsumowanie niech posłużą wnioski z naszej recenzji, które zarazem są idealną pointą całego powyższego zestawienia:

Po dzisiejszej wizycie w kinie ja się reżyserowi nie dziwię, że robi takie kino. Karolina Korwin Piotrowska napisze, że lepszy tytuł dla tego filmu to “Martwica mózgu”, ocena na Filmwebie będzie niska, ale ludzie się śmieją i do kina pójdą. W południe na sali było niemało osób, a seanse wieczorne już dawno mają zarezerwowane miejsca. Jeden gość, który siedział ze mną na sali kinowej parę rzędów wyżej, dosłownie umierał ze śmiechu przy każdej “kurwie”. A więc jeśli trafia, to czemu nie? To żadne ryzyko.