1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Stranger Synths – najbardziej kultowe motywy muzyczne na syntezatory, które przeniosą was do lat 80.

Wraz z premierą 2 sezonu Stranger Thing ponownie zawitamy do lat 80. Chyba większości z nas ta dekada, poza kultowymi filmami, kojarzy się właśnie z dźwiękami syntezatorów. Tak więc, by odpowiednio wejść w atmosferę serialu Netfliksa, zabieram was w małą muzyczną podróż w objęciach elektronicznych dźwięków.

stranger synths

Van Halen Jump

Eddie Van Halen u szczytu swojej kariery był praktycznie bogiem. Czegokolwiek się dotknął to zamieniało się w złoto, i to dosłownie. Nie dość, że z miejsca stał się jednym z najpopularniejszych muzyków wszech czasów, to jeszcze okazał się prawdziwym wirtuozem i to nie tylko gitary. W pierwszej połowie lat 80. zaczął coraz odważniej eksperymentować z dźwiękami syntezatorów. Wynikiem tego jest jeden z najbardziej klasycznych już i kultowych motywów na keyboardy w historii muzyki rozrywkowej, który stanowi główny budulec świetnego Jump z płyty "1984".

Vangelis - motyw muzyczny z filmu Blade Runner

Vangelis to jeden z moich absolutnie ulubionych kompozytorów wszech czasów, a jego soundtrack do "Blade Runnera" uważam za arcydzieło. Co więcej, moim zdaniem niezwykła muzyka do filmu Ridleya Scotta jest jednym z filarów, na których zostało zbudowane to ogólne brzmienie, z którym kojarzymy dziś lata 80. Mam tu na myśli nastrojową, lekko sentymentalną atmosferę, pełną zmysłowości, odrealnienia, marzeń sennych i pięknych melodii, które wydobywały emocje wprost z pozornie odhumanizowanych dźwięków syntezatorów.

Harold Faltermeyer - motyw muzyczny z filmu Gliniarz z Beverly Hills

Wcale nie mniejszy wpływ na brzmienie lat 80. miał soundtrack do filmu "Gliniarz z Beverly Hills", który jako jeden z nielicznych w historii stał się przebojem muzyki pop i jego późniejsze echa słyszalne są w licznych przebojach z lat 80., nie wspominając już o nieszczęsnym coverze Crazy Froga...

a-ha Take On Me

Nie ma chyba osoby na świecie, która nie znałaby syntezatorowego motywu z Take On Me. Tym bardziej, że towarzyszył mu przełomowy wideoklip. To był jeden z tych przypadków, gdy dana grupa wywarła ogromny wpływ na całe pokolenie muzyków, nie tylko muzycznie, ale też wizualnie. Zresztą klip do Take On Me ogląda się świetnie nawet dziś. A coraz silniejszy powrót do syntezatorowych brzmień u współczesnych wykonawców sprawia, że również muzycznie nabiera on drugiego życia.

The Cars Drive

Jeden z najbardziej magicznych, klimatycznych i niezwykłych motywów na syntezatory, jakie kiedykolwiek słyszałem. Budzi sentyment, spokój, jest pełen zmysłowości, przenosi nas w zupełnie inne miejsce. To doprawdy niezwykła kompozycja. W dodatku w 100 proc. zdołała uchwycić marzycielską i senną atmosferę lat 80.

Tears for Fears Everybody Wants to Rule the World

Nie znam zespołu, który potrafił lepiej niż Tears for Fears w pełni oddać ducha i emocje lat 80. Ich muzyka, z jednej strony przebojowa, a z drugiej niebanalna, tak w kompozycjach jak i warstwie tekstowej, uczyniła z nich bodaj jedną z najlepszych grup popowych w historii.

Ich pierwsze dwie płyty to właściwie jeden wielki festiwal interesującego wykorzystywania syntezatorowych brzmień, ale bez wątpienia, zarówno ich ambicje jak i wpisanie się w masowe oczekiwania, najlepiej dały swój wyraz w kapitalnym motywie z kultowego Everbody Wants to Rule the World.

Yazoo Don’t Go

Jeden z odcinków serialu "The Americans" przypomniał mi swego czasu o grupie Yazoo. To jeden z tych przypadków, w których dany motyw muzyczny chodził mi po głowie od lat, ale nie mogłem dokładnie spamiętać nazwy zespołu czy tytułu kawałka. Ale Eureka, chodziło właśnie o Yazoo. Znakomity, dynamiczny i wręcz ascetyczny motyw syntezatorowy z Don't Go był na początku lat 80. istnym objawieniem w amerykańskich i europejskich klubach.

Był też jednym z protoplastów dzisiejszego techno (tego dobrego) i szeroko pojmowanej nowoczesnej muzyki klubowej. Ale nie tylko, w późniejszych latach można było znaleźć całe mnóstwo motywów na syntezatory oparte na przynajmniej zbliżonym do Don't Go schemacie. Wymieniony wyżej motyw z "Gliniarza z Beverly Hills" brzmi co nieco jak trochę spowolniona wersja kawałka Yazoo, nie sądzicie?

Journey Separate Ways

Przyznaję się bez bicia, że Journey to, pomimo ich całej kiczowatości, zespół, który darzę niemałą sympatią. Może to dlatego, że w szeregach grupy znajdywali się znakomici muzycy wcześniej próbujący swoich sił z jazzem czy rockiem progresywnym. No i na wokalu mieli Steve'a Perry'ego - moim zdaniem absolutny top wokalistów w historii.

Niewiele było grup popowych i rockowych, które miały większy wpływ na to, w jakim kierunku rozwijała się muzyka rozrywkowa niż właśnie Journey na początku lat 80. Ich syntezatorowy motyw przewodni z utworu Separate Ways połączony ze świetnymi riffami i solówkami Neala Schona dały słuchaczom całkiem imponującą - jak na ramy muzyki popowej - kompozycję.

Gary Numan Cars

Na dobrą sprawę od tego kawałka powinienem zacząć. Gary Numan z utworem Cars na dobre sprawił, że syntezatory stały się obiektem pożądania każdego muzyka, bez względu na to czy grał pop, rocka, alternatywę czy disco. Syntezatory w Cars nadają temu utworowi futurystycznej przestrzeni i trochę odhumanizowanej i fascynującej zarazem atmosfery.

Simple Minds Don’t You (Forget About Me)

Ten utwór z kolei jest dla mnie nierozerwalnie związany z filmem "Klub winowajców" Johna Hughesa. Wystarczą mi pierwsze dźwięki syntezatorów z Don't You (Forget About Me) i od razu odpływam do beztroskich czasów dzieciństwa, buntu, zerwania się z lekcji w szkole, pierwszych miłości i pierwszego piwa. Wprawdzie przeżywałem to wszystko na przełomie XX i XXI wieku, ale kawałek Simple Minds zawsze sprawia, że nadaję tym wspomnieniom fakturę lat 80.

Europe The Final Countdown

Nie mógłbym sobie spojrzeć sobie w twarz, gdybym, chcąc nie chcąc, w powyższym zestawieniu nie zawarł kawałka grupy Europe. Ponoć powstał on podczas jednej z lekcji, kiedy znudzony, wtedy jeszcze przyszły, frontman grupy wymyślił ten prosty i wpadający w ucho motyw. Kilka lat musiało upłynąć, zanim zdecydowano się go wszczepić do rockowej grupy, ale się udało i po tym już nic nie było takie samo.