1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. YouTube

Pierwsza w historii walka mechów zakończyła się po… jednym uderzeniu

Japońska myśl technologiczna kontra amerykańskie zamiłowanie do nowoczesnych narzędzi zniszczenia. Pierwszy międzynarodowy pojedynek wielkich maszyn został rozstrzygnięty w mało widowiskowym stylu.

Pierwsza w historii walka mechów zakończyła się po… jednym uderzeniu

Naprzeciwko siebie stanęły dwa wielkie i ciężkie mechy, każdy z pilotami w środku. Amerykański Iron Glory (MK2) o masie sześciu ton został wyposażony w działko oraz wyrzutnię rakiet. Całość wprawia w ruch 24-konny silnik, pozwalający na rozwinięcie maksymalnej prędkości 4 km/h. Do obsługi tej maszyny potrzeba dwóch pilotów.

Japoński, znacznie bardziej opływowy i elegancki Kuratas posiada masę sześciu i pół tony. Mech ma zainstalowane działko maszynowe, a także specjalną pięść bojową. Napędza go 87-konny silnik, dzięki któremu azjatycka konstrukcja rozwija prędkość maksymalną sięgającą prawie 30 km/h. Do obsługi tej maszyny wystarczy jeden pilot.

Kuratas okazał się cięższy, szybszy i mocniejszy od amerykańskiego mecha.

Japońska konstrukcja posiada odpowiedni środek ciężkości, czego nie można napisać o Iron Glory (MK2). To właśnie ze względu na wadę konstrukcyjną pierwszy międzynarodowy pojedynek mechów skończył się już po pierwszym ciosie. Ten został wyprowadzony przez japońskiego Kuratasa, który wykorzystał ewidentną wadę przeciwnika.

Pełen materiał wideo z przebiegu walki możecie zobaczyć poniżej. Pierwsze starcie rozpoczyna się około 8 minuty filmu. Nie spodziewajcie się tylko ujęć rodem z Transformerów, MechWarriora czy Neon Genesis Evangelion. Konfrontacja mechów jest równie dynamiczna co obserwacja tego, jak rośnie drzewo. Nie wątpię jednak, że wśród czytelników Spider’s Web nie brakuje osób, które chcą na własne oczy zobaczyć walkę.

Jeżeli wam mało, w drugiej części filmu dochodzi do kolejnego pojedynku. Tym razem Amerykanie wystawiają cięższą, masywniejszą i lepiej uzbrojoną wersję mecha. Japończycy podejmują jednak wyzwanie, co dla ich robota kończy się w dosyć makabryczny sposób. Szkoda tylko, że oglądając wideo na YouTube cały czas czuć, jak wiele scen zostało sztucznie wyreżyserowanych na potrzebę uatrakcyjnienia walki.