1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Netflix w 3 minuty zaciera granice między telewizją i kinem. Bright wygląda jak rasowy blockbuster

Jeżeli ktoś ciągle zadaje pytanie, jakim cudem Netflix stale jest pod kreską przy tak gigantycznej bazie subskrybentów, pokażcie mu poniższy materiał z Bright. Taki film musi kosztować krocie.

Reklama Bright - Netflix w 3 minuty zaciera granicę między TV i kinem
193 interakcji
dołącz do dyskusji

Netflix opublikował w sieci ponad 3-minutowy materiał wideo, na którym reklamowany jest najnowszy pełnometrażowy film produkowany dla platformy VoD. Bright to ciekawa wizja alternatywnego Los Angeles, w którym ludzie muszą żyć obok elfów oraz orków. Jak łatwo zgadywać, homo sapiens jest dominującym gatunkiem, a istoty z książek fantasy przypominają imigrantów oraz mniejszości narodowościowe czy religijne.

Głównym bohaterem Bright jest Will Smith. Ludzki gliniarz, którego partnerem został pierwszy w historii ork-policjant.

Już samo to jest kapitalnym polem do popisu dla scenarzystów i reżysera. Dylematy pokroju „moja rasa czy moja praca” to budulec, z którego można ulepić coś niesamowitego. Netflix dodatkowo nakłada na to wypakowany akcją wątek, w którym chodzi o poszukiwania niezwykle potężnego artefaktu. Ten jest w stanie naginać rzeczywistość według woli posiadacza, co daje teoretycznie nieograniczone możliwości. Nic dziwnego, że każdy chce położyć ręce na takim obiekcie.

Bright wygląda na film, który równie dobrze mógłbym oglądać w kinie. Materiał reklamowy w żaden sposób nie zdradza, że mamy do czynienia z telewizyjną produkcją. Taką, która swoją premierę będzie miała od razu w kanałach cyfrowej dystrybucji, dostępnych z poziomu aplikacji na smartfona czy telewizor. Coś niesamowitego.

Telewizyjne superprodukcje już od dobrych kilku lat gonią kinowe przedsięwzięcia. Bright zapowiada się na kolejny kamień milowy na drodze do zatarcia granic między kinem oraz platformami VoD. To wciąż początek drogi, która w dużej mierze zależy od zasobności portfeli subskrybentów. Jednak już dzisiaj jestem pewien, że w branży filmowej dojdzie do gigantycznej rewolucji. Może nie za rok ani za pięć lat, ale czuję w kościach, że na premierę Star Wars: Episode XIII nie będę musiał wybierać się do kina.