1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Zło wróciło do Riverdale. Recenzujemy otwarcie drugiego sezonu

Riverdale wróciło. Jest mroczniej, smutniej i zdecydowanie brutalniej. To może być dobry sezon.

Do Riverdale przybyło nowe zagrożenie. Recenzujemy otwarcie 2. sezonu

Uwaga! Poniższy artykuł zawiera spoilery z 1. odcinka 2. sezonu Riverdale.

Poprzedni sezon zakończyło dość drastyczne wydarzenie. Ojciec głównego bohatera został postrzelony w barze u Popa. Ta sytuacja dyktuje rytm dla całego pierwszego odcinka. Archie wiezie ojca do szpitala, tam spotykamy innych bohaterów, którzy chcą podtrzymać rudowłosego bohatera na duchu. Tam też zdobywamy pierwsze informacje o tym brutalnym zajściu.

Fabuła toczy się leniwie, a my oglądamy majaki, które towarzyszą rannemu Fredowi.

W głowie ojca wizualizuje się przyszłość, której nie doczeka, jeśli rana okaże się śmiertelna. Nigdy nie lubiłem tego typu zagrywek fabularnych. W Rodzinie Soprano i w House of Cards były one tak nudne, że ledwo udawało mi się dotrwać do końca tych sekwencji. Tutaj też nie jest najlepiej, ale są one na tyle krótkie, że tak bardzo nie przeszkadzają.

Sprawy otwarte w poprzednim sezonie nie zostały rozwiązane i wygląda na to, że większość wątków, które pojawiły się w ostatnim odcinku poprzedniej serii, będzie rozwijana w najbliższych epizodach.

Płonący dom Blossomów i poparzenia matki Cheryl są tu przyczynkiem do zmiany w relacjach między bohaterkami. Nie mam wątpliwości, że córka świetnie sprawdzi się w roli osoby rozdającej karty.

Podobnie sprawa ma się z Jugheadem i Betty, chociaż w tym przypadku trudno jest cokolwiek przewidzieć. Chłopak ma z pewnością dobre serce, ale jego nowi znajomi mają swoje brutalne metody i nic nie wskazuje na to, że bohater nie zanurzy się - wbrew swej woli – w przestępczy światek.

Miałem rację, gdy przypuszczałem, że postrzelenie Freda może mieć wpływ na całą fabułę Riverdale.

Tajemniczy morderca nie pojawił się w Riverdale przypadkiem i wszystko wskazuje na to, że jest bardziej związany z rodziną Archiego, niż mogłoby się na początku wydawać. Zaginięcie portfela i ostatnia scena, gdy morderca zjawia się u naszej dawnej znajomej, sugerują, że bandyta musi być w jakiś sposób związany z rodziną głównego bohatera.

Wyjątkowo imponuje mi fakt, że mimo czającej się za progiem kryminalnej fabuły, serial utrzymał lekkość budowania relacji między postaciami. Bohaterowie zmieniają się, ale my możemy tę zmianę spokojnie obserwować. Gdy pojawiają się problemy, z którymi muszą się zmierzyć, to zawsze znajduje się odrobina czasu na rozwinięcie relacji, spokojny dialog i... seks, który w tym odcinku był wyjątkowo wyeksponowany.

Nie mam wątpliwości, że najnowszy sezon Riverdale zaliczył świetne otwarcie. Dał nam sporo nowej wiedzy o bohaterach, podrzucił kilka tropów, ale też utrzymał ten swój niespieszny rytm. Jest może trochę więcej napięcia, ale ciągle nie brakuje tego przerysowanego klimatu serialu o nastolatkach.

Serial możecie oglądać w każdy czwartek w serwisie Netflix.