1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Gry
  4. Filmy

Nie tylko Blade Runner. Najciekawsze wizje przyszłości w popkulturze [TOP 9]

Każdy z nas, przynajmniej raz na jakiś czas, myśli o przyszłości. Nasze marzenia, obawy i przepowiednie udało się znakomicie pokazać w tworach popkultury. Z okazji premiery filmu "Blade Runner 2049" zebrałem najciekawsze wizje przyszłości z filmów, anime oraz gier wideo.

blade runner los angeles 2019

Los Angeles w 2019 roku w filmie "Blade Runner"

Zaczynamy od pierwszej tak sugestywnej i nieprzyjemnej wizji przyszłości w hollywoodzkim kinie. Los Angeles A.D. 2019 to ewidentnie czarny scenariusz tego, jak wyobrażano sobie rozwój cywilizacyjny i technologiczny zakładając, że świat w dość szybkim tempie zacznie wprowadzać w życie idee, które wyraźnie kiełkowały na amerykańskiej ziemi przynajmniej od końca lat 50.

Mamy więc wielkie, mroczne miasto, nad którym, niczym posępne królewskie pałace, górują siedziby wielkich korporacji i piekielne kominy rafinerii ziejące ogniem. Pomiędzy niezliczonymi drapaczami chmur po oczach biją wszędobylskie reklamy, będące ostateczną formą rozwoju marketingu. Widzimy wielkie balony i neony z logotypami znanych marek, a na olbrzymich ekranach zaobserwować możemy spoty reklamowe największych firm, prezentujące swoje oferty. Jedną z nich jest możliwość stworzenia Replikanta, czyli wyglądającego jak człowiek androida.

Wizja ta, na szczęście, nie sprawdzi się, przynajmniej nie w najbliższym czasie, choć parę jej aspektów jest bliskich realizacji. "Blade Runner" przy okazji przewidział też kwestie związane z przeludnieniem i problemy z globalnym ociepleniem, które akurat, niestety, stają się już coraz bardziej realne.

Waszyngton w 2054 roku w filmie "Raport mniejszości"

Ze wszystkich znanych mi wizji przyszłości, ta pokazana w "Raporcie mniejszości" od Stevena Spielberga nie tylko podoba mi się najbardziej, ale jest najbardziej prawdopodobną. W dużej mierze udało się to osiągnąć dzięki temu, że Spielberg zabierając się za kręcenie "Raportu..." odbył szereg konsultacji z naukowcami, technikami, pracownikami największych technologicznych firm na świecie. Wszyscy oni stworzyli dla niego najbardziej wiarygodną z możliwych zapowiedź tego, jak zmieni się nasze życie. I od czasu premiery "Raportu mniejszości" w 2002 roku można samemu zauważyć, że owe przepowiednie, krok po kroku się sprawdzają.

"Raport..." zapowiadał m.in. protoplastę dzisiejszych tabletów, dotykowe ekrany (choć w filmie do tego potrzebne były specjalne rękawice), system rozpoznawania twarzy i indywidualnego dopasowywania asortymentu w sklepie wedle potrzeb (tego typu "cudo" funkcjonuje już ponoć gdzieniegdzie w Azji).

Mi osobiście strasznie spodobała się wizja autonomicznych samochodów przyszłości, które suną "przypięte" do jezdni poruszającej się nie tylko w przód i tył, ale też... w górę i w dół. Z tego co wdzimy w filmie, korki zostały praktycznie wyeliminowane. Utopia? Oby nie.

Neo-Tokio w 2019 roku w anime "Akira"

Wizja przyszłości przedstawiona w genialnym filmie anime "Akira" jest jedną z bardziej ponurych. W 1988 roku Tokio zostało zniszczone przez ogromną falę uderzeniową, od której rozpoczęła się III wojna światowa. Właściwa fabuła anime rozpoczyna się 31 lat później w odbudowanym ze zgliszczy Neo-Tokio.

Futurystyczna metropolia pod każdym względem przerosła oryginalne Tokio i stała się jednym z największych i najbardziej zaludnionych miast na kuli ziemskiej. Nie jest to jednak miasto marzeń. Jego ogrom potęguje poczucie alienacji. W dodatku trawione jest ono przez chaos i zamieszki spowodowane protestami mieszkańców przeciwko chorobliwie skorumpowanej władzy.

Szczerze mówiąc, nie brzmi to wcale jak filmowa abstrakcja, ale jak wizja tego, jak lada moment mogą wyglądać największe miasta w rzeczywistości.

Neo-Paryż w roku 2084 w grze wideo "Remember Me"

remember me

W tej nieznanej szerzej grze, rozgrywającej się pod koniec XXI wieku, możemy zobaczyć, i w jakimś sensie doświadczyć, życia w Paryżu w roku 2084. Jest to wizja o tyle ciekawa, że wydaje się prawdopodobna, bo też nie jest zbyt przesadzona.

Przemieszczając uliczki Paryża przyszłości widzimy zarówno slumsy jak i trochę mniej zadbane dzielnice z kamienicami, na ulicach możemy się minąć z cyborgami, a z oddali patrzą na nas futurystyczne wieżowce oraz pojazdy. Jednak najciekawszą przepowiednią gry jest ta dotycząca rozwoju social mediów i technologii.

W 2084 roku bowiem najpopularniejszą aktywnością i "używką" jest kupowanie wspomnień. Za pomocą specjalnych wszczepów ludzie są w stanie udostępniać swoje przeżycia, dzielić się nimi, wymieniać, a także je usuwać. W jakimś sensie już obecnie dzielimy się naszymi wspomnieniami za pośrednictwem postów na Facebooku czy Instagramie. Zresztą już sama fotografia towarzysząca nam od ok. 100 lat polega na tym samym. Różni się to tylko formą.

Ameryka w roku 2062 w serialu animowanym "Jetsonowie"

Chyba żadna kreskówka nie pobudzała mojej dziecięcej wyobraźni tak jak "Jetsonowie". Seria powstała w latach 60.XX wieku (czyli w samym sercu kosmicznego wyścigu pomiędzy Rosją a USA) jest właściwie futurystyczną wersją lat 50. 60. minionego stulecia. Design pomieszczeń czy pojazdów, z jednej strony jest futurystyczny, ale z drugiej ewidentnie widać w nim źródła projektowania z połowy XX wieku.

Do dziś uważam, że wizja z "Jetsonów" jest jednym z najlepszych obrazów przyszłości, jakie znam. Unoszące się w powietrzu miasta znajdujące się ponad chmurami, miały uniezależnić ludzi od pogody. Transport odbywał się latającymi pojazdami oraz poprzez podróże we fruwających kapsułach. W domu pomocą jest gosposia będąca robotem sprzątającym oraz przygotowującym posiłki. Jetsonowie komunikują się ze sobą albo ze swoimi znajomymi przez wideo czat. Do tego dochodzi rozwinięta miniaturyzacja, która pozwala zmniejszyć bagaż do minimalnych rozmiarów.

Wszystko to nie tylko pokazuje marzenie ludzkości o łatwym życiu i praktycznych technologiach, które mogą nas otaczać, by żyło się lepiej, ale też udowadnia, że twórcy Jetsonów mieli kilka naprawdę trafnych przepowiedni dotyczących przyszłości.

Z wideo czatów korzysta dziś spora część z nas. Miniaturyzacja z roku na rok coraz bardziej postępuje, tyle że póki co w trochę innych dziedzinach. Mamy już pierwsze sprawnie funkcjonujące roboty (choćby Asimo od Hondy), a w naszych mieszkaniach już teraz coraz częściej pojawiają się roboty odkurzające i czyszczące. Także od niektórych wynalazków z "Jetsonów" jestemy zaledwie o krok.

Japonia w roku 2029 w anime (oraz filmie) "Ghost in the Shell"

ghost in the shell

"Ghost in the Shell" w swojej wizji przyszłości wymieszał trochę motywy zarówno z "Akiry" jak i "Blade Runnera". Znowu jesteśmy więc w Japonii, choć nie jest to aż tak jego ponura wizja jak w anime Katsuhiro Otomo. Twórcy pokazują nam świat zdominowany przez technologię, która rządzi niemalże każdą sferą życia.

Mamy więc globalną sieć informacyjną (taki trochę „nasz" internet na sterydach) oraz ludzi, którzy wszczepili sobie różnego rodzaju syntetyczne protezy po to, by stać się sprawniejszymi, lepiej myślącymi pół ludźmi, pół cyborgami na własne życzenie.

W jakimś sensie wizja ta jest mimo wszystko bardziej pozytywna niż rzeczywistość, gdyż obecnie ludzie wstrzykują sobie co najwyżej silikony z czystej próżności, by poprawić swój wygląd. W wizji z "Ghost in the Shell" ludzie zmieniali się powoli w maszyny, ale przynajmniej ich dążeniem było stawanie się lepszymi.

Metropolia przyszłości w 2000 roku w filmie "Metropolis"

Przyszłość z filmu "Metropolis" Fritza Langa jest już dla nas przeszłością, bowiem pokazuje ona rok 2000. Ale jest o tyle ciekawa, że widzimy w niej to, jak ludzie w 1927 roku wyobrażali sobie przyszłość Ziemi. Oczywiście, jak to często bywa, wizja przyszłości mocno scementowana jest z ówczesną teraźniejszością, tak więc wiele przepowiedni z Metropolis nie doszło do skutku, gdyż świat rozwinął się w innym kierunku. Natomiast sama wizja miasta do dziś potrafi imponować i spora jej część się sprawdziła.

Nowy Jork w roku 2263 w filmie "Piąty element"

"Piąty element" to nieszkodliwe dla naszych szarych komórek guilty pleasure z dziedziny science fiction. Luc Besson zagrał na wszystkich znanych nam motywach sentymentów i marzeń o przyszłości. Pokazał futurystyczne miasto tak, jak przeciętny człowiek może je sobie wyobrażać. Dostajemy więc, podaną na tacy, niekończącą się dżunglę przerażająco wysokich drapaczy chmur. A w tej dżungli oczywiście latające samochody, bo przecież z czym innym, jak nie z latającymi pojazdami, kojarzy się nam przyszłość?

Prawdopodobnie stan Kolorado w Ameryce Północnej w roku 3040 w grze "Horizon: Zero Dawn"

horizon zero dawn

Jedną z wizji przyszłości, która najbardziej daje pożywkę mojej wyobraźni, jest ta z gry wideo "Horizon: Zero Dawn". Widzimy w niej świat z przyszłości, oddalonej aż o tysiąc lat. Ale zamiast bajecznych technologii i megamiast przyjdzie nam obcować z krainą rodem z prehistorii.

Przepiękne bezkresne pola, majestatyczne wzgórza, ogromne lasy, które zarosły niegdysiejsze miasta i skupiska ludzkie. Jedynym świadectwem tego, że jesteśmy w przyszłości są mechaniczne stworzenia (w tym także te wzorowane na dinozaurach) oraz napotykane przez nas po drodze szczątki zaawansowanych technologii z poprzedniego millenium.

Sami ludzie, a właściwie to resztki naszego gatunku, zredukowani zostali do ponownego życia w jaskiniach i prymitywnych wioskach. Ich życie wygląda niemalże tak samo jak egzystencja pierwszych homo sapiens, z tą różnicą, że zachowali oni zdolność mowy i myślenia na mniej więcej naszym poziomie.

Wizje przyszłości to nie tylko fajna zabawa w "co by było gdyby", ale też czasem i przestroga, która ma dawać do myślenia. Przyszłość z "Horizon: Zero Dawn" jest taką właśnie przestrogą, gdyż ewidentnie dążymy do samozagłady. Otwarte pozostaje pytanie, czy pociągniemy cała planetę razem z nami.