1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Blade Runner 2049 to najciekawszy film tego roku, a oto co w nim najlepsze

Blade Runner 2049

Najciekawsze sceny, najbardziej zapadające w pamięć cytaty i najważniejsze pytania, czyli wszystko, co najlepsze w Blade Runner 2049.

UWAGA! Poniższy tekst zawiera duże spoilery!

Najnowszy obraz Denisa Villeneuve to filmowe arcydzieło, które można smakować kawałek po kawałku, delektując się pięknymi kadrami, świetną historią i doskonałą grą aktorską. A co najbardziej mi się podobało?

Najciekawsza scena w Blade Runnerze 2049 to...

Synchronizacja Joi i Mariette

Absolutne mistrzostwo. Z jednej strony mamy sztuczną inteligencję, Joi (coś jak Samantha o głosie Scarlett Johansson z Her), a z drugiej replikantkę, Mariette. Ta pierwsza darzy K głębokim uczuciem, a ta druga jest mu praktycznie obca. Joi wie jednak, że K bardzo brakuje bliskiego kontaktu z innymi, więc sprowadza prostytutkę, na której ciało stara się nakładać swoją projekcję.

Wizualnie scena jest mistrzostwem świata.

Przenikające się obrazy walczą w głowie widza. Joi została zaprogramowana, do mówienia tego, co chce usłyszeć jej właściciel i robienia tego, co sprawi mu przyjemność, ale czy tym krokiem nie posunęła się za daleko?

Z drugiej strony może tak właśnie będzie wyglądał ten "biznes" w przyszłości?

"Zawsze wiedziałam, że jesteś wyjątkowy".

Rola Joi była kluczowa dla przemiany K. W scenie, której zrzut widzicie powyżej, główny bohater zobaczył, że jego ukochana była tylko ułudą. Imitacją zaprogramowaną do postępowania w ten, a nie inny sposób. Dzięki temu zdał on sobie sprawę, że za sprawę replikantów warto poświęcić swoje życie. Choć dla ludzi byli oni czymś niewiele lepszym niż AI, to rzeczywistość okazała się zgoła inna.

"Bardziej ludzcy niż ludzie"

K jest postacią dramatyczną. Przez cały film myślimy, że jest kimś wyjątkowym - takim jak Neo z Matrixa, który ma uratować swój rodzaj. Kibicujemy rewolucji, której działa ma wytoczyć na front wojny z ludźmi, ale... to znowu ułuda.

Sam K jest tylko przynętą. Kopią swojej "siostry". Miał zostać wytropiony i zabity, aby ona mogła żyć. Jego życie załamuje się, kiedy słyszy od przywódczyni replikantów: "Myślałeś, że to ty jesteś tym jedynym?". Ale czy na pewno?

Od momentu kiedy K zaczyna wierzyć, że jest wybrańcem, jego postępowanie się zmienia. Nie przestrzega rozkazów, toczy swoje własne śledztwo. Czuje, że jest inny. Ma duszę, bo się urodził, a jego wspomnienia nie są jedynie zaprogramowanymi historyjkami. On faktycznie je przeżył i jako pierwszy replikant był dzieckiem.

"Nasze światy dzieli mur. Powiedz którejś stronie, że muru nie ma... Wywołałeś wojnę"

Nic nie różniło go od człowieka. To właśnie K zburzył mur, o którym mówiła pani pułkownik: "Nasze światy dzieli mur. Powiedz którejś stronie, że muru nie ma... Wywołałeś wojnę". K udowodnił, że definicja człowieczeństwa używana w przyszłości jest tylko mirażem.

Dlatego tym mocniejsza jest ostatnia scena filmu, w której widzimy K leżącego na ośnieżonych schodach. Cudem, o którym mówił zabity przez niego replikant na początku filmu, jest przekonanie, że replikanci wcale nie są gorsi. Niczym nie zawinili, a żyją w mentalnych więzieniach stworzonych przez ludzi.

 class="wp-image-99884"/></a><figcaption>"Czy lubisz swoją pracę, oficerze?", "
"Czy lubisz swoją pracę, oficerze?", " W dni takie jak ten, tak".

"Czy ten pies jest prawdziwy?", "Zapytaj go"

K pyta Deckarda o jego psa i dostaje ciętą ripostę.  Ale w gruncie rzeczy, co to znaczy, że coś jest prawdziwe? Czy replikanci nie są prawdziwi, mimo że mają uczucia, pragnienia i emocje? Czy pytania o prawdziwość nie powinniśmy zadawać jego przedmiotowi?

Definicje zmieniają się przecież w miarę naszego rozwoju. Mimo że sami jesteśmy coraz mądrzejsi, wciąż nie wiemy, jak określić świadomość, ani czym jest inteligencja. To wyzwania, przed którymi będziemy musieli stanąć w przyszłości. Zobaczmy tylko jak ciężko jest nam teraz odgadnąć jedną z największych tajemnic serii:

Czy Deckard jest replikantem?

"Czasami kochać kogoś, znaczy trzymać się od niego z daleka."

Pierwsza miała otwarte zakończenie: Dekert uciekł wraz z Rachel. Nie dowiedzieliśmy się jednak, czy jest człowiekiem, czy replikantem. Sequel zostawia nas z tym pytaniem.

Niander Wallace mówi do Dekerta: "Co jeśli zostałeś stworzony do... jeśli zostałeś stworzony", jakby on sam nie był pewien. Jakby mimo ogromnych baz danych korporacji ten jeden szczegół wymykał się jego poznaniu.

Pewną wskazówką może być scena, w której Deckard i K biegną do samochodu. Deckard użył do tego korytarza - oczywiście. K za to przebił się przez ścianę, czego człowiek nie byłby w stanie zrobić. Czy to znaczy, że Deckard jest człowiekiem?

To zdecydowanie mniej romantyczna wersja. W końcu wówczas byłby tylko dawcą nasienia, a nie pierwszym klockiem domino, który zapoczątkował nową falę.

Blade Runner 2049 jest filmem doskonałym.

Powoli wykłada całą swoją koncepcję, ale nie daje odpowiedzi wprost. Trzeba się ich domyśleć, bo reżyser nie narzuca własnej interpretacji. Jest sequelem, który nie tylko oddaje hołd oryginałowi, ale rozszerza jego koncepcję i stawia inne pytania. O ile w Blade Runnerze zastanawialiśmy się, czym są uczucia i wolna wola, to tym razem eksplorujemy problematykę samotności i poszukiwania celu życia.

Replikanci zostali bowiem zaprojektowani jak maszyny - do robienia tego, czego ludzie nie chcieli. Musieli sprostać wymaganiom o wiele wyższym i dlatego to właśnie do nich należy przyszłość gatunku.