1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi ma zaskoczyć fanów. Rian Johnson podejmuje duże ryzyko

Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi materiał z planu

Jak dodać coś wartościowego od siebie do sagi, która ma dziesiątki – jeśli nie setki – milionów zagorzałych fanów na całym świecie? Twórca filmu Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi chce to sprawdzić.

Już pod koniec bieżącego roku poznamy kontynuację sagi Gwiezdnych wojen, tym razem w formie ósmego epizodu, zatytułowanego Ostatni Jedi. Z poprzedniego zwiastuna wiemy, że w filmie nie będzie brakować nowych, egzotycznych ras i światów. Nie wiemy jednak nic o samej fabule.

Nie wiemy czemu Luke Skywalker chce zakończyć zakon Jedi, nie wiemy, jaka jest rola nowych postaci ani tych, które poznaliśmy już w Przebudzeniu Mocy. Z jednego z paneli dla fanów wiemy tylko, że Finn ponownie spotka na swojej drodze Kapitan Phasmę. Czego się dowiadujemy z nowego materiału?

Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi – materiał z planu.

W najnowszym materiale po raz kolejny widzimy kasyno w Canto Bight, które Rian Johnson – reżyser i scenarzysta nowego filmu – określa jako „plac zabaw dla bogatych dupków” i które ma być czymś pomiędzy Casino Royale a Alicją w Krainie Czarów. W kasynie tym znajdą się Finn i nowa postać – Rose z Ruchu Oporu – by przeprowadzić jakąś tajną misję.

Widać też Rey, która coraz sprawniej posługuje się mieczem świetlnym i fragmenty materiałów pokazujące aktorkę podczas treningu. Co bardzo cieszy: Daisy Ridley już w Przebudzeniu Mocy była całkiem przekonująca. Teraz, wyszkolona przez Luke’a, powinna prezentować się wiarygodnie na ekranie. Miejmy nadzieję, że prezentowane szkolenie na planie filmowym ma temu służyć.

Materiał sugeruje też, że Kapitan Phasma będzie miała do odegrania większą rolę niż w Przebudzeniu Mocy, co również cieszy. To ciekawa postać, której potencjał został zmarnowany przez ostatni film, w którym występowała raptem przez kilka krótkich minut.

To, co jednak rzuca się w oczy najbardziej, to komentarze o scenariuszu.

W opublikowanym materiale wszyscy aktorzy zgodnie podkreślają: fani będą zaskoczeni, a Ostatni Jedi ma być czymś zupełnie innym, niż się spodziewamy. Czym dokładnie? Tego – poniekąd na szczęście, bo zwiększy to przyjemność oglądania filmu po raz pierwszy – nie wiemy. Film jest, rzekomo, dobrze napisany i bardzo świeży. Przynajmniej tak twierdzą Daisy Ridley, Boyega i Hamill. Carrie Fisher pod koniec dodaje, że to „film o rodzinie”… czym akurat niespecjalnie nas zaskakuje: saga Gwiezdnych wojen to przecież saga Skywalkerów.

No i właśnie. Po otrząśnięciu się z szoku i zachwytu, jaki towarzyszył seansowi Przebudzenia Mocy, czas przyjrzeć się zasadnej krytyce. Film J.J. Abramsa zdaniem wielu – w tym mnie – zbyt wiele zapożyczył z Epizodu IV. Był w wielu elementach wręcz zbyt konserwatywny. Po części z uwagi na chęć przypodobania się zagorzałym fanom. Ten numer jednak drugi raz nie przejdzie.

Ostatni Jedi musi zaprezentować nam coś nowego, a nie tylko umiejętnie próbować uchwycić magię starej trylogii. To ma być film, który będzie środkowym elementem nowej, przełomowej dla kina (lub chociaż świata Gwiezdnych wojen) trylogii. Ma być filmem, który nie jest odcinaniem kuponów od starej sagi. Pomost między starym a nowym już mieliśmy, dzięki Przebudzeniu Mocy. Teraz chcę być porwany przez coś nowego.

Twórcy, na szczęście, wydają się mieć podobny cel. Czy uda im się go zrealizować? A to już zupełnie odmienna kwestia.