1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. YouTube

Forces of Destiny to rozczarowanie. Nowa animacja Star Wars nie pokazuje silnych kobiet

Star Wars Forces of Destiny Sands of Jakku

Pierwszy odcinek animacji Star Wars: Forces of Destiny pod tytułem Sands of Jakku opowiada o przygodach Ray i BB-8. Okazuje się, że Disney zrobił dużo szumu o nic.

Forces of Destiny to tytuł nowej serii animacji w uniwersum Star Wars. Kolejne odcinki publikowane będą w internecie. Disney już w kwietniu zapowiadał start nowej serii, która miała pokazać siłę postaci kobiecych w Odległej Galaktyce. Dzisiaj pojawił się pierwszy odcinek.

Forces of Destiny: Sands of Jakku okazało się ogromnym rozczarowaniem.

Disney może się napawać tym, jak dużo pracy włożyli animatorzy w pokazanie krótkiej przygody Rey i BB-8 na pustynnej planecie, ale to nie zmienia faktu, że Sands of Jakku jest nudny i pusty w środku niczym powierzchnia tytułowej planety. Dotyczy to zarówno scenariusza, jak i kadrów, w których dominuje morze piasku.

Pierwszy odcinek nowej animacji nie zapada w pamięć i nie robi dobrego wrażenia. Opowiadana historia jest głupiutka i nie wnosi nic do postaci Ray, a animacja niczym szczególnym się nie wyróżnia. To dobre rzemiosło, ale nic poza tym. Jedynym plusem odcinka jest to, że głosu Rey użyczyła Daisy Ridley, która wciela się w tę bohaterkę w nowej trylogii.

Nie jestem też przekonany, czy osiągnięty został cel, jaki stawiali sobie twórcy Forces of Destiny.

Krótka przygoda Rey i BB-8 rozgrywa się w trakcie trwania Star Wars: The Force Awakens. Animacja pokazuje, jak główna bohaterka nowych gwiezdnych wojen, w towarzystwie droida należącego do Poe Damerona, ucieka przed przerażającym pustynnym stworem, który odżywia się metalem. W obliczu zagrożenia Rey udaje się pokonać potwora, któremu okazuje miłosierdzie, a także uratować z paszczy pustynnego potwora swojego metalowego towarzysza.

Problem w tym, że Forces of Destiny: Sands of Jakku nie pokazuje, że to Rey dzięki swojej sile, wytrwałości i sprytowi pokonuje silniejszego przeciwnika. Udało się jej go pokonać tylko dlatego, że celnie rzuciła mechaniczną włócznią, a trafiła w odpowiednie miejsce nie dzięki swoim umiejętnościom, a tylko dzięki /szczęściu/ Mocy.

Nie jestem przekonany, czy to na takim przesłaniu zależało Disneyowi.

Forces of Destiny miało pokazywać, że postaci kobiece w niczym nie ustępują mężczyznom. W pierwszym odcinku zaś widzimy, że Rey radzi sobie w trudnej sytuacji tylko dlatego, że pomogła jej mistyczna siła będąca siłą napędową Gwiezdnych wojen.

Jeśli przeznaczenie decyduje o wszystkim, to bohaterowie nie mogą być kowalami własnego losu. Nieco się to kłóci z tym, co miało przyświecać tej serii. Pozostaje mieć nadzieję, że pozostałe 15 odcinków Forces of Destiny wypadnie nieco lepiej.