1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Disney nie zarobi ani centa na kinowej dystrybucji Spider-Man: Homecoming

Wychodzą na jaw ciekawe szczegóły umowy zawartej między Sony a Disneyem/Marvelem. Dotyczą one kwestii praw do filmowej inkarnacji Spider-Mana i jego obecności w MCU.

spider man homecoming

Okazuje się, że, według umowy pomiędzy dwoma studiami, jak donosi L.A. Times, Disney nie otrzyma żadnych pieniędzy, które Spider-Man: Homecoming zarobi w kinach po swojej światowej premierze w lipcu. A można się spodziewać, że zarobi krocie. Jest wielce prawdopodobne, że w sam weekend otwarcia w Stanach widzowie zostawią w kinach ponad 100 milionów dolarów. Globalnie ta kwota będzie pewnie ze trzy razy większa.

Oczywiście mówimy tu tylko o pierwszych trzech dniach dystrybucji. Jak dobrze pójdzie, Spider-Man: Homecoming jest w stanie zarobić ponad miliard dolarów. To nadal jeden z najpopularniejszych superbohaterów wszech czasów, do tego teraz został on już oficjalnie "zaadoptowany" do MCU, a na dokładkę drugoplanową rolę w filmie odgrywa postać Iron Mana.

Gdy jakiś czas temu świat obiegła wiadomość, że Spider-Man dołączy do MCU, wielu fanów adaptacji komiksów nie posiadało się ze szczęścia, bo spełnił się ich sen.

Sam prezes Marvela, Kevin Feige nie ukrywał, że od lat zabiegał o to, by uzyskać prawa do postaci Spider-Mana w kinach. Pamiętam, że  niedawno wszyscy mówili o tym jak o nierealnym marzeniu, bo w Hollywood, oszalałym na punkcie zysku i marek, nigdy nie dojdzie do tego, że wielkie studio odstąpi innemu gigantowi prawa do jednej ze swoich kur znoszących złote jaja.

Ale ku mojemu zdziwieniu, Marvel po raz kolejny zrobił krok naprzód i w imponujący sposób stał się pionierem zupełnie nowego podejścia biznesowego w Fabryce Snów.

Dowodem na to są właśnie owe warunki umowy, którą Disney (czyli właściciel Marvela) podpisał z Sony. W ramach jej porozumienia, Sony, niejako gościnnie, pozwoliło umieścić postać Spider-Mana w obrębie MCU, czego pierwszy symptom widzieliśmy w Kapitanie Ameryka: Wojna bohaterów, w którym Peter Parker pojawił się na drugim planie.

W artykule opublikowanym w serwisie THR, Kevin Feige opowiadał o rozmowie z ówczesną prezes Sony, Amy Pascal. Argumentował jej, że obecność Spider-Mana w MCU wyjdzie tej postaci na dobre i tego właśnie oczekują fani.

Wedle umowy, Sony zachowuje dalsze prawa do postaci, dystrybucji, zysków ze sprzedaży biletów i zajmie się jego promocją. Jedyne czego chciał Marvel, to włączenia postaci Pająka do większej rodziny MCU.

spider_man_homecoming_iron-man

Brzmi to trochę jak naiwny pomysł komiksowego marzyciela, ale po stronie Feige stały mocne argumenty. Przede wszystkim ogromny sukces całego Marvel Cinematic Universe oraz to, jak szybko i skutecznie wprowadziło ono zupełnie nowy i niezwykle lukratywny model biznesowy do Hollywood, warty już po kilku latach istnienia grube miliardy dolarów.

Sony, które nie było do końca zadowolone z ostatnich solowych filmów ze Spider-Manem (głównie z ich wyników) szukało pomysłu na Człowieka-Pająka w erze Avengers.

No i odpowiedni układ planet sprawił, że doszło do bezprecedensowego połączenia sił dwóch studiów. A jeszcze sam fakt, który obecnie wyszedł na jaw, czyli to, że Sony nie musi dzielić się pieniędzmi z dystrybucji Spider-Mana: Homecoming tylko udowadnia jak bardzo Marvel chciał mieć tę postać w swoim portfolio.

Poniekąd sam podtytuł filmu, "Homecoming", jest lekko dwuznaczny, bo Spider-Man powinien od samego początku być pod skrzydłami Marvela.

Imponuje mi sposób w jaki Marvel podchodzi do biznesu.

Z jednej strony mogą sobie na to pozwolić, bo zarabiają przeolbrzymie pieniądze i są obecnie gigantami na rynku filmowym. Ale z drugiej, to wielce chwalebne, że nie są oni kolejną firmą, która myśli tylko o tym by jedynie powielać swój majątek. Feige ewidentnie pokazuje na każdym kroku, że jest nie tylko świetnym biznesmenem, który rozumie prawidła dzisiejszego rynku i zapotrzebowań widowni. Jest też że jest pełnym pasji fanem tych wszystkich postaci komiksowych i chce dać innym fanom jak najlepsze doświadczenie kinowe.

I oczywiście, Disney/Marvel, nie jest aż tak wspaniałomyślny i „czysty” by podpisać umowę, na której kompletnie nic by nie zarobił. O nie, nie, nie.

Sony zarabia na dystrybucji kinowej nowego Spider-Mana, natomiast do Disneya powędruje dość spory procent ze sprzedaży zabawek i całego merchandisingu. Dobrze wiemy, że ta gałąź rozrywki przynosi niewiele mniejsze (a często znacznie większe) pieniądze, niż wpływy z biletów w kinach.

Dobrym przykładem jest choćby film Power Rangers, który sprzedał się trochę poniżej oczekiwań (przy 100 milionach dolarów budżetu zarobił 140 milionów), ale doprowadził do znacznego wzrostu sprzedaży zabawek. Już trwają rozmowy, by jednak podjąć się realizacji sequela, który w normalnych warunkach raczej by nie powstał.

Spider-Man to nadal bodaj najpopularniejsza postać komiksowa na świecie.

Spider-Man-Homecoming

Gdzie się nie obejrzę, nawet na ulicy, to widzę pełno dzieciaków w czapkach, koszulkach czy z tornistrami z podobizną Pająka. Może pośród widowni kinowych widowisk to Iron Man wiedzie prym. Ale moim zdaniem, globalnie, to nadal Spider-Man, razem z Batmanem, dzierżą palmę pierwszeństwa. Filmy z tą postacią i tak zawsze zarabiałyby spore pieniądze, natomiast biorąc pod uwagę jego obecność w MCU, śmiało można założyć, że najlepsze dopiero przed nim.