REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Gwiezdni uchodźcy - 7 fikcyjnych planet, na które moglibyśmy się przenieść w obliczu zagłady Ziemi

Stephen Hawking już od jakiegoś czasu obwieszcza, że ludzkości zostało raptem 100 lat egzystencji na Ziemi i jedynym ratunkiem jest kosmiczna emigracja w poszukiwaniu lepszych światów. Dałem się ponieść wyobraźni i wybrałem kilka fikcyjnych planet z filmów, które, moim zdaniem, (prawie) idealnie nadawałyby się do zamieszkania.

Pandora
REKLAMA
REKLAMA

Pandora z filmu Avatar

planeta-Pandora

Avatar jako film zachwycał właściwie tylko od strony wizualnej (fabularnie nie dość, że był podejrzewany o plagiat, to jeszcze zdarzało się mu przynudzać). Świat który wykreował zespół, pod wodzą Jamesa Camerona, jest po prostu wspaniały. Pandora, na której rozgrywa się akcja Avatara wygląda niczym raj trudny do wyobrażenia przez przeciętnego człowieka. Przepiękne krajobrazy, bujna fauna i flora rodem z baśni, niesamowite formacje skalne (imponujące łuki oraz ogromne głazy unoszące się wysoko ponad powierzchnią) – to wszystko czyni z Pandory unikalny świat, który jawi się trochę jak piękniejsza wersja naszej Ziemi.

Technicznie rzecz biorąc, Pandora jest nie tyle planetą, co księżycem planety Polifem. Minusem Pandory jest zbyt duża ilość dwutlenku węgla oraz siarkowodoru w powietrzu, z którymi nasze płuca nie dałyby sobie rady. Jednak odpowiednie urządzenia filtrujące powietrze z pewnością załatwiłyby ten problem. Jeśli będziemy w stanie kiedykolwiek polecieć tak daleko (Pandora znajduje się ponad 4 tysiące lat świetlnych od Ziemi), to wynalezienie takiego filtra powinno być błahostką.

Coruscant z serii Gwiezdne Wojny

corusant-planeta

Kiedy pierwszy raz ujrzałem na oczy Coruscant w Mrocznym Widmie, moja wyobraźnia aż buzowała. Olbrzymia planeta, która jest jednym wielkim miastem! Liczy sobie bilion (czyli tysiąc miliardów!) mieszkańców, jest nie tylko najważniejszą planetą całej Republiki (przynajmniej tej ze świata Gwiezdnych Wojen), ale i stolicą całej galaktyki! Trudno sobie wyobrazić bardziej nowoczesną, dostosowaną do życia i luksusów (jakie tam muszą być centra handlowe!) oraz bezpieczniejszą planetę w całym wszechświecie.

Oczywiście ludzie nie lubiący  miejskiego życia i łaknący kontaktu z naturą, czy nawet marzący o ucieczce na wieś, mogą mieć spore problemy (a wręcz dramaty) z aklimatyzacją i spędzeniem tam reszty swojej egzystencji, no ale w obliczu zagłady Ziemi wydaje się to problemem pierwszego (wszech)świata.

Ego ze Strażników Galaktyki vol. 2

ego-planeta

Ego to najprawdopodobniej najwspanialsza i najpiękniejsza planeta jaka kiedykolwiek istniała. Wygląda tak, jakby została wyjęta z "najpiękniejszego" snu po LSD, jaki można sobie wyobrazić. Jakiekolwiek wyobrażenia Raju macie w głowach, Ego przebija je kilkakrotnie. Posiada idealną atmosferę, przepiękną roślinność, niewiarygodne krajobrazy górskie, bajeczne łąki, stepy oraz puszcze i dżungle. Zawsze panuje tam idealna pogoda. A dodatkowo wygląda jak... Kurt Russell. Czego chcieć więcej?

Dość sporym minusem jest jednak fakt, że Ego jest dosłownie żywą planetą, a konkretniej istotą planetoidalną. Nie wiem jak wy, ale ja mam dość silną potrzebę prywatności, tak więc czułbym się tam na każdym kroku dość skrępowany wiedząc, że przechadzam się po zakamarkach czyjegoś... ciała, które zapewne mnie obserwuje. Już wolę nawet nie myśleć, czym w takim układzie jest bujna łąka na tej planecie (określenie łono natury zyskuje zupełnie nowego wymiaru).

Jednak brak prywatności jakoś bym przetrwał. Nie wiem jak poradziłbym sobie z faktem, że Ego to psychopatyczny pożeracz planet, a ja jednak wolę mieszkać na planetach, które nie mają aż tak złej opinii.

Solaris z książek i filmów Solaris

solaris-planeta

Solaris z powieści Stanisława Lema (oraz dwóch kinowych adaptacji książki) to nie tyle planeta, którą moglibyśmy osiedlić, ale bardziej się od niej czegoś nauczyć i dowiedzieć o kosmosie. Praktycznie cała pokryta jest żywym (być może myślącym) oceanem, który stanowi zagadkę dla jej badaczy. Solaris nie ma tlenu w stanie czystym i jest toksyczna dla ludzi, jednak jeśli jej ekosystem zależy w jakimś stopniu od, być może myślącej, istoty jaką jest ów enigmatyczny ocean, to gdybyśmy się z nim porozumieli, być może potrafilibyśmy jakoś wpłynąć na jej ekosystem i nakłonić ją do współpracy?

Można by powiedzieć, że nasza ewolucja zatoczyłaby pełne koło, jeśli przyjmiemy, że wszyscy zrodziliśmy się z wody i to z niej składa się w większości Ziemia i nasz organizm.

Alderaan z serii Gwiezdne Wojny

alderaan-planeta

Alderaan to najbardziej bliska charakterystyce Ziemi planeta w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Słynęła z niezwykle pięknej przyrody, majestatycznych gór, wzniesień, zieleni. Alderaan było jedną z najbardziej pacyfistycznych planet w kosmosie. Jej mieszkańcy żyli w zgodzie ze sobą oraz w symbiozie z tamtejszą naturą (swoje miasta projektowali tak, by nie wpływały one ujemnie na środowisko i nie niszczyły jej naturalnego piękna).

Alderaan uchodził też za centrum myśli, nauki oraz sztuki (nie zapominajmy, że to tam wychowywała się księżniczka Leia). To taka Ziemia w wersji wyidealizowanej to n-tej potęgi. Gdybyśmy byli mądrzejsi jako gatunek, to nasza rodzima planeta mogłaby osiągnąć taki poziom. Niestety, los chciał, że Alderaan został zniszczony przez Gwiazdę Śmierci w Nowej Nadziei z rozkazu wielkiego moffa Tarkina. Ale może to "dawno temu w odległej galaktyce" to nie jest nasza przeszłość, tylko przyszłość?

Risa z serialu Star Trek

risa-planeta

Risa, zwana też planetą przyjemności, to prawdziwy raj. Wyobraźcie sobie planetę, która wygląda jak Karaiby połączone z wyspami Tajlandii. Ma idealną pogodę, wspaniałe krajobrazy – wygląda niemalże w całości jak jeden wielki kurort. Znana jest we wszechświecie jako miejsce wypoczynku, relaksu, wolnej miłości, wiecznych masaży i wszystkiego co przynosi relaks i przyjemność naszej zewnętrznej powłoce. Wiadomo, wszystko z czasem może się znudzić, ale szczerze mówiąc, wątpię by Risa kiedykolwiek mi się przejadła.

Krypton z filmów i komiksów o Supermanie

Kepler 22b (Artist’s Concept)
REKLAMA

Krypton z pewnością spodobałby się Steve’owi Jobsowi. Zamieszkiwała go rasa niemalże identycznie wyglądająca jak ludzie, która jednak była wielokrotnie bardziej rozwinięta naukowo i technologicznie. Dodatkowo Kryptończycy nauczyli się budować różnego rodzaju konstrukcje na bazie kryształów obficie występujących na planecie. Niestety, abyśmy mogli tam przeżyć, musielibyśmy udać się tam co najmniej tysiące lat wcześniej i to w sumie też byłby to tylko przystanek w naszej cywilizacyjnej podróży przez kosmos, jako że, jak dobrze wiemy z komiksów, okazało się, iż jądro planety było na tyle niestabilne, że doprowadziło do jej całkowitej zagłady.

A wy, na jakiej z fikcyjnych planet chcielibyście zamieszkać, jeśli mielibyście taką możliwość?

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA