1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Przed nami jeszcze dwie części Avengersów, a Marvel już planuje 4. fazę MCU. Wiemy, kto ją rozkręci

Spider-Man - będzie kolejny spin-off

Marvel ma bardzo ambitne plany związane z superbohaterami, a los kluczowych postaci owiany jest tajemnicą. Jak na razie wiemy tylko o jednym bohaterze, który z pewnością nie zostanie uśmiercony w czwartej części cyklu Avengers. Okazuje się, że Spider-Man będzie spoiwem łączącym 3. i 4. fazę MCU.

Marvel rozwija swoje filmowe uniwersum od blisko dekady. Z początku opierało się ono na czterech superbohaterach, którzy utworzyli formację Avengers: Iron Manie, Kapitanie Ameryce, Hulku, Thorze. Dołączyli do nich Czarna Wdowa i Hawkeye, aczkolwiek ta dwójka to mimo wszystko postaci poboczne.

Te postaci zostały wprowadzone w pierwszej fazie Marvel Cinematic Universe, a na horyzoncie jest już czwarta.

Pierwotni Avengersi w końcu będą musieli udać się na emeryturę. Pałeczkę przejmie po nich nowe pokolenie. Druga i trzecia faza wprowadzają mnóstwo nowych postaci, które w przyszłości będą musiały dźwigać na barkach Marvel Cinematic Universe.

Wśród nich są chociażby Falcon, Ant-Man, Scarlet Witch i Doktor Strange. Dołączyli oni do tych pierwszych Avengersów, którzy są z nami od blisko 10 lat. Gdzieś tam na uboczu majaczą się jeszcze Strażnicy Galaktyki, a za rogiem czają się Black Panther i Captain Marvel.

Czwarta faza Marvel Cinematic Universe może ostro namieszać w układzie sił.

Marvel zapowiedział, że w Avengers: Infinity War i Avengers 4 kilku bohaterów pożegna się z życiem. Aktorom kończą się kontrakty, więc - podobnie jak to się często dzieje w komiksach - zwolnią miejsce nowemu pokoleniu. Obawiałem się, że będziemy mogli zgadnąć wcześniej, kto zginie w kolejnych Avengersach na podstawie tego... kto przeżyje.

Filmy o superbohaterach planowane są z wieloletnim wyprzedzeniem i można byłoby podejrzewać, że Marvel poda tytuły filmów osadzonych chronologicznie po Avengers 4 znacznie wcześniej. W końcu teraz znamy niemal pełny kalendarz premier filmów o superbohaterach Marvela, Foksa, Sony i Warner Bros (DC Comics) na kilka lat do przodu.

Tym razem jednak twórcy MCU postanowili trzymać karty i przy orderach i nie zamierzają zdradzać tytułów kolejnych filmów.

Jak na razie Marvel zdradził imię wyłącznie jednego bohatera, który z pewnością nie wyzionie ducha w Avengers: Infinity War i Avengers 4. To Peter Parker, który jako Spider-Man pojawił się pierwszy raz w Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów. Już w lipcu po raz pierwszy Tom Holland wcieli się w filmie poświęconym przede wszystkim tej postaci.

Przedstawiciele Marvel Studios przekonują, że to właśnie perspektywa Parkera będzie najlepsza, by wprowadzić widzów w świat Marvel Cinematic Universe po wydarzeniach przedstawionych w kolejnych częściach Avengersów. Te dwa filmy na zawsze odmienią to fikcyjne uniwersum.

Czwartą fazę MCU rozpocznie film wyprodukowany przez wytwórnię Sony, czyli Spider-Man 2.

To bardzo ciekawy i nieco karkołomny pomysł. W przypadku Spider-Mana każdy z kolejnych filmów będzie opowiadał o kolejnym roku nauki Parkera. Jeśli teraz zobaczymy go po raz pierwszy, to kolejny film będzie musiał być chronologicznie osadzony mniej więcej rok później. Tym samym akcja Avengers: Infinity War i Avengers 4 może zostać ściśnięta... w dwa wakacyjne miesiące.

Ciekawe, jak zostanie to w praktyce rozwiązane. W kontekście chronologii może okazać się to bardzo trudne. Marvel musi teraz znacznie bardziej dbać o spójność swoich produkcji i o linie czasowe. Do niedawna kolejne filmy można było traktować jak kontynuacje, ale nie było istotne, ile czasu minęło pomiędzy np. drugą częścią Iron Mana i Ant-Manem. Do tej pory bohaterowie byli dorośli, a aktorzy się wyraźnie nie starzeli.

Na szczęście Kevin Feige przekonuje, że plan, by to Spider-Man 2 rozpoczął czwartą fazę Marvel Cinematic Universe, powstał już dawno temu, a pozostałe filmy - prócz kolejnych Strażników Galaktyki - nie zostaną raczej zapowiedziane przed premierą Avengers 4. Sony powierzona została przy tym ogromna odpowiedzialność - to ta wytwórnia będzie musiała zachęcić widzów, by dali szansę kolejnym filmom.