1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Przepiękne te zdjęcia ze Star Wars: The Last Jedi, ale odbicie pokoju fotografa w zbroi szturmowca to mogli usunąć

Od wczoraj cały świat zachwyca się przepięknymi zdjęciami z planu Star Wars: The Last Jedi, które wykonała redakcja Vanity Fair. Zachwycałem się również ja sam, dopóki nie zauważyłem drobnego szczegółu…

Zdjęcia z Star Wars: The Last Jedi są przepiękne, ale fotograf popełnił błąd

Co tutaj dużo pisać - zdjęcia są przepiękne. Zwłaszcza te przedstawiające mrocznego Kylo Rena, doświadczoną Leię Organę oraz Kapitan Phasmę, tym razem bez swojego błyszczącego hełmu na głowie. W większość poniższych fotografii mogę wpatrywać się przez długie minuty, a Ren ze swoim czerwonym mieczem świetlnym już zamienił się w tapetę laptopa, którego używam do pracy.

Fotografie Vanity Fair zdradzają wiele na temat samego Star Wars: The Last Jedi.

Przykładowo, admirał Amilyn Holdo w przepięknej sukni to jedna z członkiń Ruchu Oporu walczącego z pozostałościami Imperium. Przywiązanie do fioletu nie jest przypadkowe ani losowe. Kolor ma być ściśle powiązany z kulturą, sztuką i poczuciem piękna, które panuje na planecie z której pochodzi admirał Holdo.

Będąc przy nowych światach, jednym z ciekawszych miejsc, które poznamy w Star Wars: The Last Jedi jest, wydaje się stawiające na hazard oraz wysublimowaną rozrywkę miasto Canto Bight. Można w nim spotkać przedstawicieli rozmaitych ras w pięknych strojach wieczorowych, chcących żyć z daleka od konfliktu panującego w galaktyce. Canto Bight zrzesza zamożne istoty, którym wojna między Republiką oraz Nowym Porządkiem jest całkowicie obojętna.

Co do Nowego Porządku, mam dla was ciekawy detal. Blizna, której nabawił się Kylo Ren w Przebudzeniu Mocy została magicznie przeniesiona w nieco inne miejsce na jego twarzy. To życzenie reżysera ósmego epizodu, według którego bruzda rozciągająca się w oryginalnej formie nie nadawała Renowi odpowiedniej powagi. Mężczyzna będzie jej potrzebował, ponieważ Kylo najprawdopodobniej zakończy swoje szkolenie pod okiem tajemniczego Snoke'a.

Pozostając przy twarzach - poniższe zdjęcie Vanity Fair może sugerować, że w Star Wars: The Last Jedi zobaczymy Kapitan Phasmę bez swojego hełmu. To rozsądne posunięcie. Gwendoline Christie jest na tyle lubianą i rozpoznawalną aktorką, że zamykanie jej w błyszczącej puszcze jedynie szkodzi całemu projektowi. Ciekawa jest także broń trzymana przez aktorkę. Czyżbyśmy mieli zobaczyć ją w bezpośrednim starciu z Jedi?

Na koniec drobnostka, która nie daje mi spokoju…

Jak wspomniałem we wstępie, coś jest nie tak na zdjęciu z Gwendoline Christie. Wpatrując się w jej zbroję można dostrzec odbicie, które jest… niczym innym, jak częścią pomieszczenia fotografa, w którym miała miejsce przynajmniej część z sesji dla Vanity Fair. Skupiając wzrok na pancerzu widać płachtę materiału, stelaże oraz statywy.

Nie jest to nic strasznego, ale rozbawiło mnie, że właśnie fotografia z Kapitan Phasmą jest materiałem okładkowym nowego numeru Vanity Fair. To niesamowite, że nikt nie zauważył tej wpadki, którą przecież bardzo łatwo usunąć w każdym zaawansowanym edytorze graficznym.