1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka
  4. Filmy

Hired Gun to historia rock'n'rolla, jakiej nie znałeś

Jest coś, co łączy dziesiątki legendarnych płyt takich wykonawców jak Ozzy Osbourne, Bon Jovi, Pink, Kelly Clarcson i innych, a o czym nie miałeś pojęcia. To muzycy sesyjni, o których świat nie pamięta. Teraz, dzięki dokumentowi Hired Gun, wyjdą z ukrycia.

Hired Gun wkrótce w kinach

Jest grupa kilkunastu-kilkudziesięciu muzyków, których każdy z nas prawdopodobnie słyszał, ale żaden z nas nie potrafi wymienić z nazwiska. Każdy z nas zna Pink. A ilu zna Justina Derrico? Każdy słyszał super-hity Jona Bon Jovi. Ale czy ktokolwiek (poza miłośnikami kanału Fretted Americana na YouTubie) słyszał o Philu X?

Któż nie kojarzy Michaela Jacksona? A czy ktoś wie, kto wygrywał elektryzujący riff do „Beat it”? No właśnie.

A to owym „bezimiennym” gitarzystom, klawiszowcom, instrumentalistom i kompozytorom zawdzięczamy niezliczoną ilość muzycznych megahitów. Oni jednak pozostają w cieniu. Nieznani i – przez większość – zapomniani i niedoceniani. Aż do teraz.

"Hired Gun" to należny hołd szarym eminencjom rock’n’rolla.

Magazyn Billboard ujawnił pierwszy zwiastun dokumentu „Hired Gun” (w amerykańskim slangu: zabójca na zlecenie. Tutaj raczej „muzyk do wynajęcia”).

Dokument opowiada o kulisach wielkich przebojów muzyki rockowej i pop-rockowej, po raz pierwszy w historii stawiając na pierwszym planie nie wokalistów, z którymi kojarzymy te przeboje, lecz muzyków sesyjnych i producentów, którzy nadali piosenkom kształt i tchnęli w nie duszę.

Za produkcję filmu odpowiada Jason Hook, gitarzysta zespołu Five Finger Death Punch, a na ekranie zobaczymy nie tylko nieznanych większości ludzi muzyków, lecz także niektóre z legend, którym towarzyszyli – jak np. Roba Zombie czy Alice’a Coopera.

Film miał już swoją (cichą, jak jego bohaterowie) premierę - do tej pory pokazywany był jednak wyłącznie na festiwalach i zamkniętych imprezach. Teraz trafia do ogólnej publiki. A dzięki pierwszym recenzjom wiadomo, iż „Hired Gun” jest unikatową szansą na poznanie muzycznego świata, z którego istnienia zdają sobie sprawę tylko nieliczni. Wyciągnięciem na światło dzienne nieznanej dotąd historii rock’n’rolla, pisanej nie przez legendarne twarze, lecz pozostających w cieniu arcy-rzemieślników i artystów.

Przyznaję, siedzę jak na szpilkach w oczekiwaniu na premierę tego dokumentu.

Choć należę do tej garstki, dla której wpływ muzyków sesyjnych na legendarne krążki jest oczywisty, nie mogę się doczekać, by usłyszeć wszystkie niesamowite historie i spojrzeć na największe hity muzyki współczesnej z zupełnie nowej perspektywy.

„Hired gun” trafi do kin w Stanach Zjednoczonych 29 czerwca i niestety na razie nie wiadomo, czy kiedykolwiek zobaczymy go legalnie w Europie.

Trzymam jednak mocno kciuki i liczę na to, że i tym razem technologia przybędzie z pomocą, a dokument o szarych eminencjach rock’n’rolla wyląduje na jednej z platform VOD, by każdy z nas mógł obejrzeć go w domowym zaciszu i dowiedzieć się, komu – tak naprawdę – zawdzięczamy kształt rockowych hiciorów.