1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Książki

Politycznej poprawności ciąg dalszy? Nowy, najważniejszy Hulk Marvela to… kobieta

Nowy, najważniejszy Hulk w komiksach Marvela to... kobieta

Podczas wydarzeń z serii Civil War II ginie Bruce Banner - oryginalny Hulk. Tytuł zielonej bestii nie pozostaje jednak zapomniany. Nowym Hulkiem jest Azjata, a kolejnym zostaje kobieta.

Marvel znany jest z politycznej poprawności, otwartego wspierania amerykańskich demokratów, promowania multi-kulti oraz aktywnej ochrony mniejszości. Wydawca komiksów nie miał oporów aby w okresie kampanii prezydenckiej otwarcie krytykować oraz śmiać się z Donalda Trumpa. Oczywiście ustami fikcyjnych, zamaskowanych herosów uwielbianych przez miliony.

W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy kampania „ubarwiania” bohaterów Marvela nabrała niesłychanego tempa.

W przeciągu tego czasu nowym Thorem została kobieta, podczas gdy Odison okazał się „niegodny”. Do teraz nie wiadomo, z jakiego powodu. Nowojorski Spider-Man to teraz czarnoskóry Miles Morales. Moc zielonego Hulka przejął genialny Azjata Cho. Jednocześnie działa aż dwóch Kapitanów Ameryka - doskonale znany Steve Rogers oraz czarnoskóry Sam Wilson (dawniej Falcon).

Miles Morales, następca Petera Parkera jako Spider Man.
Miles Morales, następca Petera Parkera jako Spider Man.

Skład Avengersów został tymczasowo poszerzony o muzułmankę Kamalę Khan. Wolverine zginął, a w jego kostiumie paraduje teraz kobieta. Mosaic, czyli zupełnie nowy heros w komiksach Marvela, był czarnoskórym koszykarzem. Ach, bym zapomniał. Nowy Iron Man to czarnoskóra dziewczyna. Można być zwolennikiem tych zmian, można być przeciwnikiem, ale jedno jest pewne - na pewno nie są one przypadkowe.

Po części rozumiem decyzje ludzi w Marvelu. Przez zbyt długi czas najważniejsi i najbardziej dochodowi bohaterowie byli klubem przystojnych mężczyzn o białej skórze. Czarnoskórzy i Azjaci byli gdzieś tam na uboczu, w postaci drugoplanowych herosów pokroju Luke’a Cage’a. Postacie z komiksów w żaden sposób nie odpowiadały prawdziwej tkance obywateli USA. Warto było to zmienić.

Gdy jednak patrzę, z jakim tempem taran różnorodności forsuje miejsce dla nowych postaci, mam obawy.

Marvel robi największe przemeblowanie w swoich komiksach od lat. Nie ma dla niego żadnej świętości. Thor, Hulk, Spider-Man, Iron Man - nikt nie może być pewien swojej przyszłości. Nawet Bruce Banner, zamordowany przez jednego z Avengersów. Nie będę wam zdradzał którego. To jeden z najciekawszych wątków Civil War II.

natalie portmanMarvel uznał, że Hulk Azjata to za mało. Dlatego w zupełnie nowej serii zeszytów, nazwanej po prostu „Hulk”, tytuł zielonej bestii przyjmuje również kobieta. Następczynią Bruce’a Bannera jest Jennifer Walters. To postać doskonale znana fanom komiksów, od lat funkcjonująca w przestrzeni geeków oraz nerdów jako She-Hulk.

Teraz z nazwy znika „She” (w głowie słyszę te feministyczne głosy: „Jak śmialiście definiować jej płeć?!”) i zostaje sam Hulk. Jennifer Walters przejmuje schedę po kuzynie Bannerze, stając się najważniejszym Hulkiem w ilustrowanym uniwersum Marvela. To kolejna kobieta po nowym Iron Manie oraz Thorze, która rozrywa klub białych, przystojnych mężczyzn.

Jak pisałem wcześniej - zmiany są konieczne. Mam jednak wrażenie, że postępują zbyt szybko i zbyt gwałtownie. To problem nie tylko Marvela, ale również innych własności intelektualnych, do których prawa ma Disney. Takich jak na przykład Gwiezdne wojny, które w mgnieniu oka stały się hiper-poprawne i pozbawione pazura.