REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Twardziel, mściciel, Brudny Harry - Clint Eastwood i jego najlepsze filmy [TOP 8]

Zrewolucjonizował gatunek westernów, stał się archetypem męskości i legendą kina, a w będąc w wieku, w którym większość ludzi wybiera się na emeryturę, on popełnił filmowe arcydzieła. Clint Eastwood – pomimo 86 lat ciągle jest nie do zdarcia. Z okazji premiery najnowszego reżyserowanego przez niego filmu, "Sully", przybliżam jego najlepsze filmy, w których stał po obu stronach kamery.

Twardziel, mściciel, Brudny Harry - Clint Eastwood i jego najlepsze filmy
REKLAMA
REKLAMA

Za garść dolarów z 1964 roku

Pełnoprawny debiut Eastwooda w roli pierwszoplanowej. Za rolę Bezimiennego Clint otrzymał 15 tysięcy dolarów, ale zapewne sam nawet nie spodziewał się, że zmieni ona jego życie na zawsze i utoruje mu drogę do zostania legendą. Wprawdzie "Za garść dolarów" jest nieoficjalnym (delikatnie rzecz ujmując) remakiem "Straży przybocznej" Akiry Kurosawy (za co później twórcy filmu znaleźli się w sądzie), ale nie sposób odmówić dziełu Leone wielkości. Kręcony we Włoszech western miał stanowić rewitalizację gatunku i wprowadzić go na wyższy artystycznie poziom. No i się udało. "Za garść dolarów" porażał w swoich czasach brutalnością, do dziś zachwyca pięknymi kadrami, znakomicie zainscenizowanymi scenami pojedynków, niezapomnianą muzyką Ennio Morricone i oszczędną acz sugestywną rolą Eastwooda. Film ten nie tylko zapoczątkował erę spaghetti westernów, ale i stał się punktem odniesienia dla dalszej kariery Eastwooda, zarówno aktorskiej jak i reżyserskiej.

Brudny Harry z 1971 roku

Dzięki westernom Sergio Leone Eastwood budował swoją markę i renomę, ale to za sprawą "Brudnego Harry’ego" przeszedł do historii kina i popkultury. Ten film to istna kopalnia filmowych cytatów, a sama rola Clinta z miejsca stała się archetypem męskości i kinowego twardziela. "Brudny Harry" rezonuje w popkulturze po dziś dzień, inspirując gwiazdy kina akcji. Eastwood w roli Harry’ego Callahana to istny strzał w dziesiątkę. Jego surowy, nieprzejednany charakter, nie oglądanie się sztywno na zasady i nie patyczkowanie z przestępcami to obraz stróża prawa jaki pewnie niejeden z nas chciałby widzieć w okolicy. I im bardziej świat wokół nas wariuje i dziczeje, tym bardziej potrzeba nam zdecydowania, bezkompromisowości i konkretnych działań jakimi odznaczał się charakter Harry’ego. Nie ma, nie było i nie będzie lepszego aktora do tej roli.

Wyjęty spod prawa Josey Wales z 1976 roku

W latach 70., Eastwood praktycznie samodzielnie podtrzymywał gatunek westernów przy życiu. Były to też pierwsze filmy jakie zaczął reżyserować, co w sumie jest dość logiczne, jako że od nich zaczęła się cała jego kariera. "Wyjęty spod prawa Josey Wales" to pierwszy krok Eastwooda ku reżyserskiej wielkości. Wyciągnął on wnioski z pracy z Sergio Leone i zaczął tworzyć nową wizję, a właściwię rewizję, amerykańskiego Dzikiego Zachodu. Bardziej surową, realistyczną, pozbawioną naiwnego podziału na dobrych i złych; w której każda postać ma swoje motywacje oraz jakieś grzechy. Dodatkowo Eastwood wymieszał to wszystko z udanymi wątkami komediowymi i kinem przygodowym, a sceny konnych pościgów czy strzelanin wyglądają naprawdę dobrze.

Ucieczka z Alcatraz z 1979 roku

W dzieciństwie był to jeden z moich ulubionych filmów i do dziś uważam, że obok "Skazanych na Shawshank", jest to najlepszy obraz o ucieczce z więzienia. Surowy, pozbawiony banałów, dość mroczny i szorstki. Postać grana przez Eastwooda to praktycznie jego typowe emploi, czyli małomówny twardziel, raz na jakiś czas rzucający mocnymi ripostami i z grymasem twarzy, który burzy mury, ale co poradzę, że jak ulał pasuje to do tej opowieści? Eastwood, obok Charlesa Bronsona, był chyba największą gwiazdą kina akcji zanim na filmowym rynku pojawiło się pokolenie , do którego należą Sylvester Stallone cz Arnold Swarzenegger i ich następcy, a "Ucieczka z Alcatraz" to tego koronny dowód.

Bez przebaczenia z 1992 roku

Pisałem o tym filmie w moim zestawieniu najlepszych westernów w historii kina. Bo nie będę oryginalny, uważam "Bez przebaczenia" za dzieło perfekcyjne; jeden z najlepszych filmów jakie widziałem i bez wątpienia najlepszy western wszech czasów. Clint Eastwood zawarł w nim całe zdobyte po obu stronach kamery i opiewające na prawie cztery dekady doświadczenie. I to widać w mistrzowskiej realizacji, prowadzeniu aktorów, podejściu do fabuły i konstrukcji.

Co się wydarzyło w Madison County z 1995 roku

To niezwykły film w reżyserskim (i aktorskim) dorobku Eastwooda. Przepiękny romans, zachwycający swoją delikatnością, poetyką kadrów; tym jak opowiada o miłości i namiętności. Mało kto chyba spodziewał się, że akurat Clint Eastwood, znany wszem i wobec jako milczący twardziej, ma w sobie takie pokłady empatii, emocjonalności i piękna. A jego aktorski duet z Meryl Streep to prawdziwa perła.

Za wszelką cenę z 2004 roku

"Za wszelką cenę" to arcydzieło w stanie czystym. Jeden z najlepszych filmów jakie kiedykolwiek widziałem. Absolutnie szczytowe osiągnięcie Eastwooda zarówno pod względem dramaturgii, prowadzenia aktorów (zasłużony Oscar dla Hilary Swank). Emocjonalnie rozrywa na strzępy, fascynuje, inspiruje, bo to piękna opowieść o sile ducha i pasji – niewiele jest filmów, które potrafią aż tak mocno oddziaływać na widza.

Listy z Iwo Jimy z 2006 roku

REKLAMA

Druga część dyptyku Eastwooda o II wojnie światowej, opowiedziana z perspektywy żołnierzy japońskich. Dla Amerykanów to trudny temat, bo ich głównym wrogiem podczas II wojny nie byli Hitlerowcy, a właśnie Japończycy. "Listy z Iwo Jimy" zachwycają rozmachem realizacyjnym, ale też ujmują swoją kameralnością, wspaniałymi zdjęciami, muzyką, znakomitymi kreacjami japońskich aktorów. Przede wszystkim jednak "Listy..." stanowią traktat Eastwooda mówiący o tym, jak głupia i bezsensowna jest wojna, nie skupiając się na bitwach, a na sylwetkach ludzi biorących w niej udział.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA