REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Ludzie mają dosyć "The Walking Dead". Serial notuje najgorsze wyniki od 4 lat. A ja bawię się doskonale

Chociaż pilot nowego sezonu "The Walking Dead" bił rekordy popularności, później produkcja AMC doczekała się jedynie spadków oglądalności. Tak źle nie było od czterech lat. Nie mogę zrozumieć powodu.

The Walking Dead ma najgorsze wyniki od 4 lat. Nie rozumiem, dlaczego?
REKLAMA
REKLAMA

Z mojej perspektywy najgorszy okres "The Walking Dead" przypada na nudne, monotonne, męczące wręcz epizody w amerykańskim więzieniu. Szare ściany, klaustrofobiczna atmosfera, do tego rozciągnięty w czasie do granic wytrzymałości konflikt z Gubernatorem - wszystko to sprawiło, że porzuciłem "The Walking Dead" na wiele kolejnych miesięcy.

Gdy wróciłem do serialu, bohaterowie TWD trafili akurat do przerażającego Terminusa.

Byłem zdziwiony, jak mocna i ciekawa stała się ta produkcja. Jak zamieniła się w post-apokaliptyczne kino drogi, bez wyraźnego celu, ale za to z wyraźnymi bohaterami. Świetnie się to oglądało. Gdy Rick i jego epika dotarli do Aleksandrii, sądziłem, że będzie jedynie lepiej. Jako czytelnik komiksów na podstawie których tworzony jest serial, wiedziałem, że najlepsze dopiero przed nami.

No i pojawił się on - Negan. Wielka, czarna gwiazda widowiska. Psychopata pozbawiający życia dwóch głównych bohaterów, z miejsca przerastając podłego Gubernatora o kilka poziomów okrucieństwa. W "The Walking Dead" pojawił się wyrazisty przeciwnik, a do tego serial nareszcie zaczął nabierać jakiegoś głębszego sensu.

the-walking-dead

Po raz pierwszy od siedmiu sezonów, "The Walking Dead" orbituje wokół ważnego celu.

Producenci z AMC zaczynają sugerować, że wątkiem przewodnim telewizyjnego widowiska będzie próba odbudowania cywilizacji. Kolejne osady wyrastają w "The Walking Dead" jak grzyby po deszczu, co by jedynie wspomnieć Królestwo oraz rybacką społeczność z ostatnio emitowanego odcinka.

Nawet Negan z jego Zbawcami dążą do pewnego rodzaju ładu. Ładu, w którym inni są wyzyskiwani, ale jednak ładu. Porządku. Zbioru okrutnych, ale zasad. Pewnego rodzaju kodeksu, w którym nie można bezkarnie zabijać, w którym nadrzędną zasadą jest praca, system punktowy oraz poddaństwo.

Taki „nowy porządek świata” to idea znacznie większa i ważniejsza niż Rick czy jakikolwiek inny bohater. Idea, za którą warto przelewać krew. To już coś więcej, niż tylko przetrwanie. To proces budowy. Proces powstawania. Coś ważniejszego od prostej walki z zombie. "The Walking Dead" nareszcie koncentruje się wokół czegoś wielkiego. Większego, niż poszukiwanie zapasów i podróżowanie bez celu.

the walking dead alexandria

Mimo ważnego celu i wyrazistego przeciwnika, siódmy sezon "The Walking Dead" zalicza gigantyczne spadki oglądalności.

REKLAMA

Chociaż nie znamy dokładnych liczb, tak źle nie było od czterech lat. "The Walking Dead" cieszy się mniejszą popularnością niż w czasie nudnego sezonu w amerykańskim więzieniu, a ja zastanawiam się, co jest tego powodem.

Nie mogę tego zrozumieć. Może serial nie posiada tej samej niesamowitej formy, co z okresu Terminusa, ale ogląda mi się go naprawdę przyjemnie.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA