REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Wcale nie taka groźna. Ariana Grande "Dangerous Woman". Recenzja sPlay

Trzeci studyjny album obdarzonej jednym z najlepszych obecnie głosów w biznesie Ariany Grande, to bezpretensjonalny pop na najwyższym poziomie.

Wcale nie taka groźna. Ariana Grande - "Dangerous Woman"
REKLAMA
REKLAMA

O ile na „Yours Truly” i „My Everything” Grande ewidetnie poszukiwała swojego brzmienia i wrzucała do muzycznego kociołka wszystkiego po trochu, tak na “Dangerous Woman” wyraźnie słychać, że znalazła już swoją drogę.

Piosenki na "Dangerous..." są o wiele bardziej jednorodne i w końcu składają się razem w miarę spójną całość.

Na poprzednich płytach można było odnieść wrażenie, że młoda wokalistka przygotowała dość przypadkową składankę dobrze brzmiących kawałków trochę bez ładu i składu, z których niektóre wybijały się znacznie względem całej reszty. Teraz w końcu przyszła zmiana na lepsze. I choć na jej najnowszym krążku nie ma może tak wielkich hiciorów jak chociażby Love Me Harder, to i tak całościowo słucha się tego znacznie lepiej.

Groźny tytuł trzeciej płyty Grande jest trochę mylący. Możnaby się po nim spodziewać bardziej surowego brzmienia bądź ostrzejszych tekstów (tak tak to słyszeliśly na najnowszej płycie Beyonce). Tymczasem „Dangerous Woman” jest płytą rozrywkową i to pełną gębą. Mamy tu przebojowe, mocne popowe refreny produkowane przez Maxa Martina, jak np. Into You, który z pewnością będzie jednym z większych hitów nadchodzącego lata.  Znalazło się też miejsce reggae (Side to Side), disco-funk (Greedy) oraz R&B (szczególnie słyszalne w Sometimes przywodzącym skojarzenia z wczesną Beyonce).

Wszystko brzmi perfekcyjnie. Zarówno jeśli chodzi o jakość produkcji (nie ma się do czego przyczepić), kompozycje (pełna wersja krążka ma 15 kawałków i żaden się nie nudzi) oraz o fantastyczny głos Grande. Dojrzała już muzycznie na tyle, że całkiem sprawnie bawi się w udany i przyjemny w odsłuchu recykling sprawdzonych motywów, nadając im swoje delikatne piętno i trochę je unowocześniając.

Nowy album Grande nie wyznacza nowych standardów w popie, ale też chyba nie jest na to jeszcze czas w przypadku zaledwie 23-letniej wokalistki.

REKLAMA

Na trzeciej płycie w końcu znalazła swoje brzmienie, nagrała jak dotąd swoje najlepsze muzycznie dokonanie i od tego punktu (miejmy nadzieję) zacznie bardziej eksperymentować. Ale to pieśn przyszłości. Obecnie zaserwowała fanom idealną płytę pop, pełną hitowych melodii, znakomicie wykonaną, w sam raz do potańczenia na klubowych parkietach jak i zwykłego odsłuchu.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA