REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Książki

"Dziady", czyli najbardziej szalony kryminał tego roku - recenzja sPlay

Czego tu nie ma! Obok wartkiej akcji i wciągającej kryminalnej intrygi, "Dziady" Pawła Goźlińskiego oferują także prawdziwą galerię oryginałów i osobliwości oraz obfitują w nawiązania do polskiego romantyzmu. Ta powieść to niekończąca się zabawa konwencją.

Dziady, czyli najbardziej szalony kryminał tego roku - recenzja sPlay
REKLAMA
REKLAMA

Zaczyna się zgodnie z prawidłami sztuki, nakreślonymi przez Alfreda Hitchcocka. Najpierw z prosektorium w tajemniczych okolicznościach znikają zwłoki - i to nie jedne, a aż trzy sztuki - a chwile potem postrzelony zostaje znany pisarz, Jan Żebrowski. Dalej jednak Goźliński zrywa z konwencjonalnymi schematami kryminału, a sprawy przybierają cokolwiek niecodzienny obrót.

dziady

Żebrowski, a właściwie jego duch, który opuszcza dogorywające ciało, staje się bowiem detektywem we własnej sprawie i próbuje dowiedzieć się kto i dlaczego do niego strzelał. Szybko okaże się, że sprawczynią jego nieszczęścia jest popularna blogerka modowa, Kasia T., córka... pani premier. Niedoszła - przynajmniej chwilowo - zabójczyni przeszła niedawno głęboką przemianę duchową, której świadkami byli liczni czytelnicy jej bloga. Czy ma to jakikolwiek związek z jej czynem? Nie wiadomo, pewne jest jednak, że ujawnienie roli Kasi T. w tej zbrodni uderzy w najwyższe państwowe struktury.

A to dopiero początek piętrowej intrygi, jaką w "Dziadach" serwuje czytelnikom Goźliński.

Wkrótce bowiem okaże się, że Żebrowski to tylko jedna z wielu ofiar nieudanych zamachów na życie polskich pisarzy. Tej nocy, między 31 października a 1 listopada, dochodzi jeszcze do szeregu podobnych incydentów, a celami morderców stają się między innymi Paweł Demirski, Janusz Głowacki czy Olga Tokarczuk.

Sprawę ma wyjaśnić Sybilla Podhorecka z wydziału wewnętrznego policji, głęboko wierząca katoliczka i ofiara przemocy domowej. Skomplikowane i wielowątkowe śledztwo długo nie przynosi żadnych konkretnych wniosków i rezultatów. Dlaczego ofiarami ataków są pisarze? Co mają ze sobą wspólnego napastnicy? I kto za tym wszystkim stoi? Nieszczególnie lubiana przez kolegów Podhorecka ma trudny orzech do zgryzienia.

"Dziady" Pawła Goźlińskiego w pełni bronią się jako kryminał.

Znajdziemy w tej książce wszystko, czego można oczekiwać od tego gatunku - sporo akcji, kilka trupów, dużo suspensu i zwrotów akcji. Intryga jest zbudowana wielopoziomowo i często zwodzi czytelnika: gdy wydaje nam się, że oto właśnie przybliżamy się do wyjaśnienia zagadki, szybko okazuje się, że to w dalszym ciągu jedynie wierzchołek góry. O ile nie po prostu ślepy trop, których też jest tu trochę.

Jednocześnie ta skrząca się nietypowym humorem i imponująca erudycją autora powieść to swoisty pamflet na nasze narodowe traumy, obsesje i lęki. Niezwykle celny i trafny, dodajmy. Goźliński źródła polskich przywar i ułomności dopatruje się w romantycznej, mesjanistycznej tradycji, której jesteśmy spadkobiercami, lub wręcz: niewolnikami. I potrafi to - na łamach rozrywkowej przecież książki - całkiem zgrabnie zaprezentować i uzasadnić.

REKLAMA

"Dziady" to z całą pewnością jedna z ciekawszych literackich premier tej jesieni.

Inteligentna, dowcipna i wciągająca powieść z dreszczykiem i z przesłaniem. Lektura obowiązkowa, nie tylko dla miłośników kryminałów.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA