1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

"Singielka" to serial, który został stworzony dla kobiet, ale ich nie lubi - recenzja sPlay.pl

"Singielka" to serial, który został stworzony dla kobiet, ale ich nie lubi - recenzja sPlay.pl

Na antenie TVN i tym samym w Player.pl zadebiutował nowy polski serial, "Singielka". Produkcja to komedia obyczajowa, która opowiada o losach, nie zgadniecie, singielki z dużego miasta, która próbuje poradzić sobie ze sobą, swoim życiem towarzyskim, zawodowym, a także rodzinnym (ma wyjątkowo nieznośną matkę).

Przyznam, że nie wiedziałabym chyba o tej premierze, gdyby nie wpis Zwierza popkulturalnego na Facebooku. Śledzę to, co dzieje się w polskim światku serialowym, ale muszę przyznać, że nagromadzenie pozycji infantylnych i takich, których po prostu nie sposób oglądać na serio, skutecznie zniechęca mnie, by sprawdzać każdą nowość. Nie mogłam jednak nie zobaczyć "Singielki", skoro dostała tak znakomitą rekomendację.

Do tej pory obejrzałam pięć odcinków serialu (każdy z nich trwa zaledwie dwadzieścia minut) i trudno mi nie zgodzić się ogólnym opisem fabuły nakreślonym przez Zwierza. A także z jego odczuciami. Mimo że "Singielkę" da się oglądać i w pewien sposób zapałałam do tego serialu oraz jego głównej bohaterki sympatią, to produkcja irytująca, która kobietę ma tak naprawdę w głębokim poważaniu, choć to dla kobiet została stworzona.

Widownia "Singielki"  miała zapewne składać się z czytelniczek czasopism "Cosmopolitan" czy "Joy", które wertują kolorowe i lśniące kartki w poszukiwaniu dziesięciu sposobów na poderwanie faceta. A jak już poderwą, korzystając z rad, to chcą wiedzieć, jak mu dogodzić.

Główna bohaterka, Elka Kowalik, grana przez Paulinę Chruściel, jest tytułową singielką i mieszkanką dużego miasta. Jest też, jak próbuje nam wmówić matka młodej dziewczyny i właściwie wszyscy bohaterowie serialu, brzydka, gruba, bez gustu, łajzowata i prosta, ale w negatywnym tego słowa znaczeniu. Elka nie może równać się z modnie ubranymi i atrakcyjnymi koleżankami z redakcji, z którymi pracuje. Nie wychodzi jej w życiu towarzyskim, zawodowym i rodzinnym. Nikt się z nią nie liczy.

To zabawne, jak TVN kreuje rzeczywistość.

Słowo garsoniera pada w serialu z pogardą, odnosząc się do sporej, świetnie urządzonej kawalerki w centrum miasta, za którą co drugi dwudziestokilkuletni Polak dałby się pokroić. Atrakcyjnymi kobietami w serialu są te, które mają zbyt mocny makijaż i zbyt pstrokate ciuchy, a grubymi, które oczywiście nie mogą być ładne, te mające więcej niż 90 cm w obwodzie bioder. Kobieta jest oczywiście zwykle gderliwa lub chociaż nieporadna i powinna ulegać mężczyźnie. Ta zdecydowana, pewna siebie prawdopodobnie zostanie pozostawiona sama sobie.

SINGIELKA

Z jednej strony twórcy serialu wyśmiewają toksyczną matkę głównej bohaterki, wiemy kto jest dobry, a kto zły (i zblazowany), a z drugiej mamy poczucie, że za chwilę, korzystając z innych środków, hołdują tym zasadom, które... przed chwilą wykpili.

Matka jest okropna, ale główna bohaterka i tak próbuje znaleźć faceta i jako ostateczny termin wyznacza sobie właśnie ślub siostry, bo przecież nie może przynieść rodzinie wstydu i przyjść sama. Mikołaj z redakcji, grany przez Filipa Bobka, jest zakochanym w sobie dupkiem, ale i tak trzeba mu pomóc, choć w gruncie rzeczy nas oszukał, bo przecież jest nieziemsko przystojny i tak dalej, i tak dalej.

Mimo tych absurdów "Singielka" złym serialem nie jest. Można odcinek obejrzeć i nawet się uśmiechnąć. To taka lekka komedyjka, którą należy potraktować jako przerywnik. Sympatyczna, nieco głupia, ale w gruncie rzeczy fajnie się ją ogląda.