1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Dlaczego Polacy nie potrafią cieszyć się z Oscara? Rzecz o "Idzie"

Kilka dni temu na tegorocznej gali rozdania Oscarów "Ida", film polsko-duński, traktowany przez nas jak produkt narodowy ze względu na polskiego reżysera i aktorów, otrzymał statuetkę w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. Radość Polaków nie miała końca, bo to przecież zaszczyt - gdzieś tam za wielkim oceanem, w wielkim świecie, gdzie chodzą po czerwonym dywanie ktoś uznał, że potrafimy kręcić filmy. 

Dlaczego Polacy nie cieszą się z Oscara dla "Idy"?
115 interakcji
dołącz do dyskusji

Jak się jednak okazuje na szkle musiała pojawić się rysa. Rysa polska, bo trzeba sobie powiedzieć jasno - Polacy dzielą się na dwa typy: tych, którzy nie są nigdy zadowoleni i tych, którzy są zadowoleni, ale tylko pod pewnymi warunkami. Podwójne standardy i kompleksy na punkcie wszystkiego to nasza specjalność.

Traf chciał, że teraz oberwało się "Idzie". Dlaczego?

Tak to już z nami jest, że sami nie wiemy, jak się mamy. Chcemy mieć Amerykę w Polsce, ale nie lubimy Amerykanów, żałujemy Żydów, ale łatwo nam przypiąć łatkę antysemitów. A to właśnie o Żydów poszło w najnowszym filmie Pawlikowskiego, a sam reżyser dolał jeszcze oliwy do ognia.

"Ida", nakręcona w 2013 roku, w której główne role grają Agata Trzebuchowska (tytułowa bohaterka) i Agata Kulesza (Wanda Gruz, ciotka Idy), opowiada o młodej dziewczynie, która poszukuje prawdy o sobie, swojej rodzinie i przeszłości, po to by zrozumieć kim jest i ze spokojem podjąć ważną decyzję w swoim życiu, jaką jest złożenie ślubów i wstąpienie do zakonu. Podczas ceremonii reżyser powiedział, że ta produkcja nie jest filmem o holokauście, choć trzeba przyznać - sprawa polsko-żydowska jest tutaj ważna i jest tłem rozwoju wydarzeń.

Przede wszystkim jest to jednak film o poszukiwaniu tożsamości, o naszym narodzie, o tym, jak sam przyznał Pawlikowski, że można czuć się Polakiem, nie mając w sobie polskiej krwi. Jak Ida i Wanda, które są Żydówkami.

ida agata kulesza

Jak się okazuje, Polscy internauci wiedzą lepiej i z Oscara cieszyć się nie do końca potrafią. Z różnych stron padają zgryźliwe rady na to, jak otrzymać statuetkę. Ponoć należy nakręcić film o Żydach, których zabijają źli Polacy, a potem już tylko czekać, aż pojawimy się w blasku fleszy.

Skąd ta niechęć do cieszenia się z wygranej Polaków? Trudno właściwie powiedzieć. Nie lubimy Żydów? Nie podobał nam się film? A może przeszkadza nam, że reżyser, jak niektórzy postanowili go nazywać, jest bucem? My, Polacy, mamy jakąś chorą potrzebę stawiania się w rolach ofiar, chyba przez to czujemy się lepiej. Jakby Pawlikowski nakręcił film o Polakach, których zabijają Żydzi, sprawy by nie było.

A najlepiej jakbyśmy Oscara nie dostali, wtedy to byśmy mogli sobie biadolić, że nas na przykład jakiś Rusek na Lewiatanie prześcignął.

Interesujące jest to, że, kiedy "Ida" w 2013 roku wchodziła do kin, nie zyskała takiego poklasku wśród rodaków. Do tej pory na jednym z największych serwisów filmowych, polskich dodajmy,  Filmwebie ma ocenę poniżej 7 gwiazdek. Tymczasem na konkurencyjnym międzynarodowym IMDb "Ida" została oceniona na 7,5 /10. A może właśnie o to chodzi? Po ponad 1,5 roku wściekamy się, że to nie my, Polacy, potrafiliśmy dostrzec kunszt tego oszczędnego, cichego filmu, a ci lepsi, bogatsi z Zachodu?

Sama muszę przyznać, że film Pawlikowskiego obejrzałam całkiem niedawno i nie jestem rzucona na kolana. Owszem, przemiana głównej bohaterki fascynuje, postaci zostały wykreowane naprawdę ciekawie i doceniam wszystko to, co kryje się w gestach, aluzjach, pomiędzy słowami, ale nie jestem poruszona. I choć może to dziwne, nie potrafię również być doszczętnie poruszona samym Oscarem.

Przeraża i śmieszny mnie natomiast polska zawiść, polskie malkontenctwo.

ida agata kulesza 2

Dyskusja, która rozgorzała jest tak samo absurdalna, jak ta, która pojawiła się po premierze filmu Borysa Lankosza, "Ziarno prawdy", nakręconego na podstawie powieści Zygmunta Miłoszewskiego o tym samym tytule.

Tam też jest o Żydach, nawet jeden prawdziwy występuje. U Lankosza i Miłoszewskiego chodzi o legendę o krwi, która odżywa we współczesnym Sandomierzu. Ta z kolei jest zaczynem do tego, by się obrazić, bo Polacy źli nie byli i nie zabijali Żydów, a ci ostatni robią przecież macę z chrześcijańskich dzieci.

Na (nie)pocieszenie dodać można, że środowisku żydowskiemu film też się nie podobał. Że jak to, Wanda alkoholiczka? Przecież to rzutuje na całą społeczność Żydów. Ci wszyscy, którzy z Oscara cieszyć się nie potrafią, niech trochę łaskawszym okiem spojrzą na reżysera "Idy", Pawła Pawlikowskiego. Skoro Złote Globy, zamerykanizowane, długie i nudne mu się nie podobały, pewnie z amerykańskiego Oscara też nie jest wcale tak bardzo zadowolony. Może ta niechęć pozwoli wam, byście nieco przychylniejszym okiem spojrzeli na "Idę" oraz na nagrodę, którą zdobyła.