1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Missy Elliott jak Paul McCartney, czyli gimby nie znajo

Missy Elliott jak Paul McCartney, czyli gimby nie znajo

Finał Super Bowl już za nami i chociaż to sportowe wydarzenie niewiele nasz naród obchodzi - w końcu chodzi o futbol amerykański - to już wszystko wokół niego już tak. Uściślając, najciekawsza część finału Super Bowl dla kogoś spoza Ameryki, to przerwa w meczu, podczas której występują gwiazdy współczesnej muzyki. Chociaż "współczesnej" w przypadku tegorocznego występu nie jest najtrafniejszym określeniem.

W trakcie przerwy meczu między New England Patriots i Seattle Seahawks wystąpiła Katy Perry, która dała jak na mój gust średni występ. Na scenie trochę się działo (np. tańczące rekiny), ale czy był to występ na miarę show Beyoncé z 2013? Niestety nie, jednak wyniki oglądalności zdają się zaprzeczać moim odczuciom, ponieważ tegoroczny koncert okazał się najchętniej oglądanym w historii Super Bowl. Perry zaskoczyła wiele osób zapraszając do wspólnego występu Missy Elliott. Wcześniej pojawił się jeszcze Lenny Kravitz, ale rockowy wokalista - wspomagający Perry przy piosence I Kissed a Girl - nie lśnił tak, jak niegdyś panującą królową hip-hopu.

Koniec końców to Missy Elliott stałą się prawdziwą zwyciężczynią finału Super Bowl, ponieważ powróciła w chwale na scenę - przynajmniej na krótki czas - i zachwyciła wszystkich swoimi trzema największymi hitami, tj. Get Ur Freak On, Work It oraz Lose Control. Okazuje się, że wszyscy bardzo za Missy tęskniliśmy. Potwierdzają to wyniki iTunes i Spotify. Wzrosły wyniki sprzedaży na iTunes (wskakując do Top 10 najchętniej słuchanych), a także ilość streamów (aż 676 %) na Spotify. To bardzo pokrzepiające dla artystki, która przecież od 2005 roku nie wydała nic nowego.