1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Najgorsze CGI w historii kina

Zdarzyło wam się kiedyś oglądać film, którego fabułę i aktorstwo można było przełknąć, ale na widok efektów specjalnych odwracaliście głowę z obrzydzeniem? Oldskulowe, animatroniczne kukiełki oraz ręcznie wykonywane modele (w większości przypadków) są uważane za klasykę i do tej pory podziwiane, ale co z bardziej współczesnymi efektami komputerowymi (CGI)? 

Najgorsze CGI w historii kina

Zdarza się, że nawet przy odpowiednio dużym budżecie, CGI potrafi swoją jakością rzucić widza na kolana - niekoniecznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Szczególnie, jeśli produkcja pochodzi z początków XXI wieku. Choć bywa, że nawet teraz głośne filmy nie mogą ustrzec się złej jakości wygenerowanej komputerowo grafiki. Zdecydowanie gorzej wygląda sytuacja w przypadku amatorskich produkcji, gdzie nad efektami specjalnymi nie pracuje wyspecjalizowane studio, a po prostu grupka zapaleńców. Takie filmy starałem się omijać w większości, ale nie mogłem powstrzymać się przed umieszczeniem na liście paru "perełek". Dałem sobie jednak spokój z produktami studia Asylum, które pracuje dla Syfy, ponieważ to inna kategoria wagowa...

Birdemic

Klasyk. "Birdemic" to już praktycznie rzecz biorąc kultowe dzieło, z efektami specjalnymi, które świetnie ogląda się w gronie przyjaciół, zajadając się popcornem. Pomińmy już fabułę tego filmu i aktorstwo, które poziomem zawstydza nawet scripted-docu na TVNie, ale odganianie najsztuczniej wyglądających ptaków za pomocą wieszaków na ubrania? Te sceny już przeszły do historii. James Nguyen już może być z siebie dumny. Jego dzieło jest jednym z tych, które zdecydowanie musisz obejrzeć przed śmiercią.

Anaconda 3

Skoro już jesteśmy przy gniotach i beznadziejnej fabule oraz aktorstwie, to trudno byłoby pominąć "Anacondę 3". Wygenerowany komputerowo wąż wygląda jakby był poważnym błędem przy pracy, za który powinno się odsiadywać 2 lata w zamknięciu. Tytułowa anakonda z jednym z najobrzydliwszych stworów w filmach, którego wygląd przypomina mi za każdym razem, jak dobre były oldskulowe efekty specjalne.

Deep Blue Sea

Pamiętacie stare, dobre "Szczęki"? Przy "Deep Blue Sea" docenimy każde ujęcie z rekinem Spielberga. "Deep Blue Sea" to też świetny przykład na to, jak dobrze mogą wyglądać stare efekty specjalne przy CGI. Chociaż z drugiej strony, ten marnej jakości film warto obejrzeć dla jednej sceny, rekina pożerającego Samuela Jacksona, po tym jak wygłosił patetyczną mowę. Jedna z najlepszych scen śmierci w historii kina.

Tron: Legacy

tron legacy


"Tron: Legacy" - wysokobudżetowa produkcja Disneya i... popis niespecjalnie utalentowanych scenarzystów oraz grafików. To co zrobiono w tym filmie z twarzą Jeffa Bridgesa powinno być karane, a za każdą obejrzaną z nim scenę powinno być wypłacane odszkodowanie. Bridgesa, który wystąpił w "Tronie" z 1982 komputerowo odmłodzono. Nie wyszło to jednak dobrze ani widzom, ani aktorowi, ani tym bardziej produkcji Disneya.

Hulk (2003)

W takich zestawieniach jak to, absolutnie nie mogło zabraknąć niesamowicie zielonego Hulka z filmu z 2003 roku. Przypadek Hulka jest jednak o tyle ciekawy, że w zasadzie studio odpowiedzialne za wykreowanie wielkiego zielonego stwora nie jest w 100% winne porażce. Oczywiście twarz Hulka i jego szorty wołają o pomstę do nieba, ale ten intensywny zielony kolor skóry, to już wina reżysera. Ang Lee zażądał więcej zieleni i... tak właśnie się stało

Blade 2

Co można mieć do "Blade'a 2? W zasadzie film Del Toro o wampirze z uniwersum Marvela nie był wcale taki zły. Nie wiem tylko jakim cudem w "Blade 2" pojawiła się jedna z najgorszych scen walk w superbohaterkich blockbusterach. Gdy do kryjówki wampirzego łowcy wkraczają ninja, ten odpowiada oczywiście atakiem. Wszystko byłoby ok, gdyby nie jeden, strasznie brzydki moment, kiedy Blade zamienia się w plastelinowego ludzika gibiącego się jak rezus. Czy ta scena naprawdę była potrzebna?

Catwoman

Z "Catwoman" jest podobna historia co z "Blade 2", tyle że w filmie Del Toro mieliśmy do czynienia z jedną sceną, a tutaj z tragiczną animacją głównej bohaterki od początku do końca. Halle Berry, gdy stoi wygląda w porządku, ale gdy tylko zaczyna poruszać się po swoim mieście... wygląda równie naturalnie, co Garfield skaczący po dachach.