1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

"Wielka szóstka", czyli Avengers w wersji dla najmłodszych

„Wielka szóstka”, czyli Avengers w wersji dla najmłodszych

Gdyby wszyscy Avengers byli nerdami (nie tylko Tony Stark), wyglądaliby pewnie mniej więcej tak, jak bohaterowie filmu "Wielka szóstka". Ta disneyowska produkcja dla dzieci to ogromny popkulturowy tygiel, w którym miesza się wszystko to, co najlepsze w filmach animowanych dla dzieci i przy okazji zahacza o świat komiksów. Jeżeli Disney i Marvel chcą tworzyć kreskówkowe MCU (istniejące obok tego z "Avengers"), "Wielka szóstka" może być świetnym początkiem.

Najnowsza produkcja Disneya, opiera się (choć w niewielkim stopniu) o komiks "Big Hero 6" (Wielka szóstka), w którym jednym z bohaterów jest młody geniusz - Hiro Hamada. 14-letni chłopak jest twórcą robotów, który zamiast spędzać czas na najlepszych uczelniach, woli na swoich talentach zarabiać pieniądze na walkach robotów. Dopiero jego brat Tadashi uświadamia mu, że Hiro marnuje tylko swój czas i geniusz, kiedy może spożytkować go w dużo bardziej wartościowy sposób. "Wielka szóstka" od początku uderza w ton bardzo edukacyjny. Za każdym aktem kryje się jakieś przesłanie. Pierwszym z nich jest właśnie pochwała dążenia do celu i wykorzystywania swoich zdolności w jak najlepszy sposób. Dlatego też Hiro - dzięki sugestii brata - chce ostatecznie trafić na politechnikę, czyli robić to samo, co Tadashi.

Czy budzisz się z rozstawionym namiotem?

wielka szóstka recenzja

Niestety, życie młodego chłopaka komplikuje się, gdy najbliższa mu osoba umiera. Entuzjazm zamienia się w rozpacz i niechęć do jakichkolwiek kontaktów międzyludzkich. Sytuacja zmienia się, kiedy Baymax (robot zmarłego Tadashiego) ożywa i postanawia pomóc Hiro poradzić sobie z bólem po stracie brata. W tym miejscu Don Hall i Chris Williams (twórcy "Wielkiej szóstki") również przemycają wątek edukacyjny. Baymax poucza Hiro o dojrzewaniu, czym rozśmiesza starszą widownię, zaś młodych widzów zapewne konsternuje. Pytania robota o to, czy główny bohater budzi się z "rozstawionym namiotem" jest chyba najlepszym przykładem na to.

wielka szóstka disney recenzja

Po początkowych scenach - i żartach o wypuszczaniu z siebie gazów - można mieć wrażenie, że "Wielka szóstka" jest filmem, który jest kierowany tylko do dzieci. Jednak późniejsze wydarzenia uświadamiają, że właściwie na produkcji Disneya może bawić się każdy, kto dawno temu skończył 18 lat, a dodatkowo dobrze orientuje się we współczesnej popkulturze. Gdy na ekranie pojawia się Big Bad, czyli zamaskowany złoczyńca w masce - przypominający aktora teatru Kabuki - akcja rozkręca się na dobre, a film zaczyna bardziej przypominać superbohaterskie filmy, niż typowe kreskówki dla dzieci. Hiro Hamada formuje swój własny superzespół złożony z przyjaciół brata - czyli nerdów z politechniki - i wyposaża ich w specjalne stroje i wyposażenie, które bazuje na umiejętnościach bohaterów. Czy ja już wspomniałem, że "Wielka szóstka" jest pełna uniwersalnych prawd, które uczą dzieci czegoś wartościowego? Otóż nasi superbohaterowie (tytułowa Wielka szóstka) wykorzystuje własne talenty do tego, żeby przeciwstawić się złoczyńcy.

Przepiękne San Fransokyo

big hero six recenzja

Od początku na ekranie sporo się dzieje. Animacje są piękne, a kreacja Baymaxa rozbawi chyba każdego, jednak to co najbardziej przykuwa oko, to świetnie zaprojektowane San Fransokyo, czyli miejsce akcji filmu. Miasto Hiro Hamady jest prześliczne i w bardzo kreatywny sposób łączy cechy San Francisco i Tokyo. Mamy zatem drzewa wiśni, mnóstwo neonów, most Golden Gate oraz dziesiątki pagórków. Oprócz tego, między budynkami ukryte są Easter eggi, które da się wychwycić między ujęciami. Takie nerdowskie prezenciki można znaleźć praktycznie w każdym kadrze. Fani zarówno Marvela jak i Disneya znajdą znaki nawiązujące do starszych produkcji tych wytwórni. Jednym z takich bardziej oczywistych "prezencików" jest cameo Stana Lee w domu jednego z głównych bohaterów. Całą resztę pozostawiam wam, żeby nie psuć zabawy.

Baymax, nowy bohater Disneya

wielka szóstka 2014 recenzja

Mimo, że fabuła "Wielkiej szóstki" przebiega dosyć schematycznie i w zasadzie od początku można przewidzieć, jak potoczą się dalsze wydarzenia, to mimo wszystko scenarzyści zadbali o to, żebyśmy się nie nudzili. Wiadomo, że film kierowany jest głównie do młodych, więc nie mogło być zbyt dużo zawirowań i akcja toczyła się jednotorowo, ale sceny walk czy własnie wspomniane przez mnie Easter eggi umilały seans. Rozwój postaci jest również przewidywalny - Hiro uczy się na błędach i wyciąga wnioski - ale ze względu na barwne kreacje, zupełnie to nie przeszkadza. Dobrym przykładem jest gruby, "balonowy" Baymax, który wprowadza lekkość do fabuły i dawkę humoru, ale jednocześnie swoimi decyzjami i zachowaniem uderza w poważniejszy ton. Superbohaterów z "Wielkiej szóstki" nie sposób jest nie lubić. Przyjaciele Hiro tworzą paczkę na miarę Avengers. Każdy bohater ma inne moce, charakter i w zupełnie inny sposób chce rozwiązywać problemy.

Animowane uniwersum Marvela

wielka szóstka stan lee

Nie oznacza to jednak, że musicie być fanami Marvela ani tym bardziej znać komiks "Big Hero 6", żeby czerpać większą przyjemność z filmu. Animacja Disneya to ponadczasowa produkcja, która spokojnie może teraz znaleźć się w gronie tych najlepszych. Czekam teraz z niecierpliwością na kontynuację losów Hiro i jego przyjaciół. Być może czeka nas kolejne - obok MCU  - filmowe uniwersum, które będzie się ciągle rozbudowywać i wprowadzać kolejnych bohaterów do gry.