1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Great Good Fine OK, czyli dobrego electropopu nigdy dość

Great Good Fine OK, czyli dobrego electropopu nigdy dość

Nie często mi się zdarza, że chodząc po sklepie, zamiast patrzeć na cel mojej wizyty, stoję na środku jak pacan i wsłuchuję się w lecącą z głośników muzykę. Pewnie parę lat temu starałbym się zapamiętać każde słowo piosenki, a potem googlować w domowym zaciszu. Na szczęście technika poszła do przodu i wystarczył mi do szczęścia telefon z aplikacją musiXmatch. Okazało się, że przyjemna dla ucha nuta to młody zespół Great Good Fine OK. Warto było się poświęcić i nie zwracając na nikogo uwagi wyglądać jak pacjent, który zbiegł ze szpitala psychiatrycznego.

Zaczęło się od By My Side, czyli piosenki z debiutanckiej EP-ki Great Good Fine OK. Prosty motyw, synthpopowe podłoże, miękki męski wokal sięgający nut, które dla normalnego faceta są nieosiągalne. Wow, jest dobrze. Tylko ten tekst trochę nijaki, banalny, słyszany już setki razy w trochę innej formie w tysiącach innych piosenek. Tyle, że przy tak chwytliwym hooku mogę prawie wszystko wybaczyć. Skoro pierwsza piosenka poznana, czas dowiedzieć się, co to za młodzi i zdolni za nią stoją.

Great Good Fine OK jest męskim duetem z Nowego Jorku. Za muzyczną stronę materiału odpowiedzialny jest Luke Moelham, zaś za wokal i teksty John Sandler. Panowie upodobali sobie elektroniczne brzmienie zalatujące czasami, gdy George Michael jeszcze był "heteroseksualny". Gdy Sandler i Moelham zebrali się w sobie, postanowili wydać "Body Diamond", czyli pierwszą EP-kę i ich przepustkę do świata wielkiej muzyki. Premiera miała miejsce 3-go października.

"Body Diamond" to świetne połączenie młodzieńczego entuzjazmu z dojrzałym spojrzeniem na rzemiosło muzyczne. Przypomina mi to dokonania Tesla Boy, czyli równie dobrego zespołu, który czerpie garściami z synthpopu z lat 80-tych. Obydwa zespoły, oprócz uwielbienia do analogowych syntezatorów, łączy także talent do tworzenia hitów. By My Side jest najlepszym tego przykładem, ale You're the One for Me wcale nie jest gorsze. Nic dziwnego, że duetem z Brooklynu zainteresowała się wytwórnia Sony. Great Good Fine OK mają w sobie potencjał, być może ich longplay będzie tak samo bujać, co "Ice On The Dune" od Empire of the Sun w 2013 roku.

Chwytliwe electropopowe melodie od Moelhama i nieziemski wokal Sandlera potrafią przeczepić się do ucha i przez długi czas nie odpuszczać. A patrząc na "Body Diamond" jako (liryczną) całość, nawet banalny tekst By My Side już nie razi. Poproszę tylko jeszcze więcej tego basu granego slapem i więcej mocy na syntezatorach. Klimat wytworzony na "Body Diamond" pozwala mi przypuszczać, że na kolejnym albumie (tym razem długo grającym) Great Good Fine OK zmiażdżą moje uszy.