1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Biały Dom znowu na tapecie. "State of Affairs" - recenzja sPlay

Biały Dom znowu na tapecie. „State of Affairs” – recenzja sPlay

"State of Affairs" to nowy, amerykański dramat polityczny wyprodukowany przez Warner Bros. Television. Serial skupia się na działaniach CIA i Białego Domu w zwalczaniu międzynarodowych kryzysów, m. in. ataków terrorystycznych. W główną rolę, Charlie Tucker, świetnej analityczki CIA wciela się Katherine Heigl. Aktorkę znamy głównie z ról w "Roswell: W kręgu tajemnic" i w "Chirurgach", a także w kilku mniej lub bardziej udanych komediach romantycznych.

W "State of Affairs" poznajemy Charlie Tucker w nieco osobliwej sytuacji, kobieta uczestniczy w spotkaniu terapeutycznym. Rok temu podczas działań zbrojnych w Afganistanie zginął jej ukochany mężczyzna, z którym była zaręczona. Od tamtej pory Tucker nie potrafi sobie ze sobą poradzić. Uciechy i zaspokojenia szuka w alkoholu oraz przygodnych znajomościach barowych, które kończą się w jej łóżku.

Te chwile zapomnienia nie pozwalają jej jednak wyrzucić z głowy widoku śmierci swojego niedoszłego męża.

State of Affairs – Season Pilot

W pilotażowym odcinku poznajemy nową sprawę, którą Tucker, jej ludzie i prezydent, Constance Payton (Alfre Woodard) będą musieli rozwiązać. Chodzi o kolejne ataki terrorystyczne islamistów, którzy na terenach objętych konfliktem dokonują drastycznych egzekucji na niewinnych ludziach. Jedną z ofiar ma być mężczyzna łudząco podobny do narzeczonego Charlie...

Czy kobieta niesiona emocjami postąpi wbrew woli władz Stanów Zjednoczonych i za wszelka cenę będzie próbowała uratować zagrożonego człowieka?

"House of Cards" w ostatnich latach zwrócił uwagę twórców i widzów na seriale polityczne, które opowiadają o działaniach Białego Domu. Całkiem niedawno na antenie pojawiła się "Madam Secretary", a teraz mierzymy się z "State of Affairs". Tu, podobnie jak w "Madam Secretary" również mamy do czynienia z silną kobiecą jednostka, która jest blisko związana z głową wielkiego imperium. W "State of Affairs" ta znajomość Tucker i pani prezydent będzie całkiem ciekawym, mimo że dość banalnym, wątkiem osobistym. Podobieństwo do "Madam Secretary" jest spore - każdy odcinek poświęcony będzie, jak można wnosić z pilota, osobnej sprawie, a całość wiązać będą relacje pomiędzy bohaterami, ich niechlubna przeszłość i intrygi, głównie na polu zawodowym.

state of affairs 2

Te wszystkie elementy sprawiają, że "State of Affairs" może wydać się serialem całkiem niezłym. Rzeczywiście pierwszy odcinek zapowiada odkrywanie brudnych sekretów i kolejne tajemnice, ale całość wypada, cóż, dość nijako. Nie ma w "State of Affairs" nic, co sprawiłoby, że mam ochotę natychmiast obejrzeć kolejny odcinek.

Niestety, wygląda na to, że Warner Bros. Television przygotowało wraz z NBC po prostu kolejną, mało charakterystyczną premierę tej jesieni. Serial do zapomnienia.

Serial, który można obejrzeć, ale po co jeśli wokół tyle nieodkrytych starych produkcji i kilka nowych perełek, jak choćby "The Affair" czy "Forever".