1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka
  4. YouTube

Fergie wraca. Zobaczcie klip do "L.A. LOVE (la la)"

Fergie wraca. Zobaczcie klip do „L.A. LOVE (la la)”

Ponad miesiąc temu ukazał się w Sieci nowy kawałek od Fergie. L.A. Love (la la), który spotkał się z ciepłym przyjęciem. Chociaż piosenka niespecjalnie wyróżnia się na tle pozostałej popowej konkurencji, jest zwiastunem tego, że po ośmiu latach "chowania się" Fergie pokaże nam swój nowy materiał. Aż chce się zawołać "no nareszcie!". Na klip trzeba było trochę poczekać, ale opłacało się. Osiem lat minęło, ale po Fergie kompletnie tego nie widać. 

Nie będę specjalnie rozwodzić się nad L.A. Love (la la), kawałek raczej nie chwyta za serce i nie powoduje chęci masakrowania przycisku "play". W refrenie rzucane są nazwy przypadkowych miast, których mieszkańcy mają podobno śpiewać "la la la". Teledysk też do najwybitniejszych nie należy, ot wokalistka Black Eyed Peas "wozi się" po miaście w busie przystrojonym w stylu Día de los Muertos. Nic specjalnego. Oko przykuwa wyłącznie Fergie (39 lat), która najwidoczniej ma w nosie upływający czas i udowadnia, że młodsza konkurencja może się jej wciąż bać.

Do kolorowego teledysku dodanee są także - wydaje się - przypadkowe cameo od mniej lub bardziej znanych gwiazd. W klipie zobaczyć można m.in. Hilary Swank, Taylor Momsen i Wilmera Valderrame ("Różowe lata 70-te"). Tak czy siak, Fergie dołącza do swojej koleżanki po fachu, Gwen Stefani, która podobnie jak ona szczyty popularności osiągała dziesięć lat temu. Z tego też jestem bardzo zadowolony i czekam na to, co obydwie panie pokażą na nowych albumach. Póki co ich single nie szokują, ale modlę się o to, żeby z longplayami było inaczej. Za L.A. Love (la la) odpowiedzialny jest DJ (ekhm) Mustard, zobaczymy co ten popularny obecnie w USA producent zdoła jeszcze wymyślić na drugi studyjny krążek Fergie. Premiera przewidziana jest na 2015 rok.