1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Czegoś takiego jeszcze nie grali. Płyta doskonała. B.O.K., "Labirynt Babel" - recenzja sPlay

B.O.K., "Labirynt Babel" - recenzja sPlay

Ile znacie hip-hopowych albumów poruszających takie tematy, jak kondycja człowieczeństwa czy współczesnej kultury? Ile z nich opakowanych jest dodatkowo w formę tak zgrabną i piękną, że ten intelektualizm nie jest ani przez chwilę mdły lub męczący? Panie i panowie, przed wami jeden z nich. Przed wami najciekawsza płyta tego roku. 

Pollock z wydanego w 2012 roku "Wilka Chodnikowego" był swoistym manifestem artystycznym Bisza, który wspólnie z kolegami z bydgoskiego składu realizuje na "Labiryncie Babel". Wyjście poza narzucone ramy, twórcza niezależność i mocny przekaz, który choć okryty woalem symboli i metafor, rozbrzmiewa dobitnie i jasno - to wszystko znajduje się na najnowszym krążku B.O.K..

To krytyka rzeczywistości - wychodząca od społeczeństwa jako ogółu, ale obejmująca również jednostkę.

Przy tym nie jest ona, jak to zwykle w rapie bywa, powierzchowna i naiwna. Nie ma tu narzekania na szarość blokowisk i brak hajsu, Bisz w swoich tekstach próbuje analizować przyczyny, a nie opisywać skutki. Sięga głęboko, nie stroniąc od nawiązań do filozofii, religii i historii. Co bardzo ważne, wykazuje przy tym autentyczne zrozumienie dla pojęć, których używa, nie rzuca ich ot, tak, dla efektu - są trafne, celne i wplecione bardzo umiejętnie.

Bisz nie jest w "Labiryncie Babel" prorokiem, który głosi światu prawdę objawioną. Jego teksty nie mają formy natchnionych kazań, sprzedających gotowe rozwiązania. Raperowi dużo bliżej tu do poszukującego prawdy filozofa, niż do kaznodziei.

Jest na tej płycie naprawdę dużo autorefleksji, z której to dopiero wypływają dalsze wnioski i spostrzeżenia, zawarte w tekstach. Przy tym - czego się bałem - jako całość, "Labirynt Babel" nie jest przeintelektualizowany i nie skupia się wyłącznie na erudycyjnych wywodach. Nie brak na nim ironii, zabawy słowem, błyskotliwych hasztagów. Czasem jest wulgarnie, czasem bardziej lirycznie. Niekiedy mrocznie, kiedy indziej znów wzniośle.

Pod względem technicznym, Bisz jest w ścisłej czołówce polskich raperów; słuchanie go to czysta przyjemność.

W zasadzie niezależnie od podkładu, radzi sobie świetnie. Tam gdzie trzeba daje się bitom prowadzić, ale potrafi je także zdominować i robić z nimi, co mu się żywnie podoba. I słusznie, bo cokolwiek robi, wychodzi mu to znakomicie. "Labirynt Babel" porywa także w warstwie muzycznej. Bębny, klawisze, gitary, bas - wszystko w idealnej harmonii, pełne kolorytu i fantastycznych smaczków. A sposób, w jaki został wykorzystany sampel z Podaruj mi trochę słońca Prometeuszu każe bić pokłony przez Oerem.

"Labirynt Babel" to płyta pełna różnorodności, ale w każdym elemencie spójna. Wymagająca i trudna, której słuchać powinno się w skupieniu, co czyni z niej tym większy ewenement.

To jest dobry rok dla polskiego rapu i tylko z tego powodu trudno mi obwołać "Labirynt..." "płytą roku". Być może było - lub jeszcze będzie - kilka obiektywnie lepszych od niego krążków. Z pełnym przekonaniem mogę jednak stwierdzić, że dzieło B.O.K. to najciekawszy muzyczny projekt, jaki poznałem przez kilka, kilkanaście ostatnich miesięcy. Jestem w nim absolutnie zakochany oraz urzeczony jego świeżością i jakością. . Dla mnie to nawet nie jest "tylko" album, to wręcz zjawisko. Rzadkie, intrygujące, cudowne. Doskonałe.