1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Nie taki diabeł straszny, jak go malują. "Rogi" - recenzja sPlay

Nie taki diabeł straszny, jak go malują. „Rogi” – recenzja sPlay

Na "Rogi" ("Horns"), nowy film z Danielem Radcliffe'em, szłam z pewna obawą. Horrory to nie do końca moja bajka, a film autorstwa Alexandre Aja, reżysera remake'u "Wzgórza mają oczy", tak właśnie był zapowiadany. Jak się okazało "Rogi" to nie rasowy horror, który ma na celu wystraszyć nas na całego. To połączenie horroru, thrillera i... komedii w jednym. Brzmi kiepsko i kiczowato? Ale tak nie jest!

Ig Perrish (Daniel Radcliffe) to zwykły chłopak, który ma niezwykłe szczęście. Już jako dzieciak poznaje miłość swojego życia, której - jak dowiadujemy się potem - zazdroszczą mu wszyscy, bo nikt inny nie zaznał uczucia jakie łączyło tych dwoje, Iggy'ego i Merrin (Juno Temple). Niestety, choć sielanka miała trwać do końca ich długiego życia, zakończyła się przedwcześnie.

Merrin została zgwałcona i zamordowana, a o jej krzywdę i śmierć oskarżony zostaje Ig.

Chłopak na każdym kroku jest prześladowany przez media, społeczność swojego miasta oraz rodzinę i znajomych dziewczyny. Wygląda na to, że wszyscy się od niego odwrócili, a w jego niewinność wierzy tylko Lee, przyjaciel z dzieciństwa i jednocześnie obrońca Iggy'ego w procesie.

rogi 1

Ig, który utrzymuje, że jest niewinny i nigdy nie mógłby skrzywdzić swojej ukochanej, próbuje dociec, kto zamordował Merrin. Pomogą mu w tym... rogi, które pewnego dnia wyrastają z jego głowy.

Chłopak, postrzegany jako diabeł przez wszystkich, bliskich i nieznajomych, zaczyna wyglądać jak sam Książę Ciemności. Co więcej, jego szatańskie oblicze staje się bodźcem do wyzwalania w ludziach zwierzęcych instynktów. Przy Igu-diable wszyscy zaczynają obnażać swoje prawdziwe, grzeszne wnętrza i dzielić się złymi zamiarami. Sam Iggy wykorzystuje reakcje ludzi na nowego siebie i oprócz próby odnalezienia zabójcy i gwałciciela Merrin, prowokuje innych do złych i niegodziwych zachowań, co jest w istocie... bardzo zabawne.

Tak, dowcip to główny atut tego filmu, co samą mnie zaskakuje. Jeśli miałabym ocenić "Rogi" jako horror, wypadłby dużo gorzej - film nie jest straszny, a jedynie czerpie elementy z tego gatunku, niektóre w celny sposób wyśmiewając. Zdecydowanie lepiej wypada właśnie jako komedia, pastisz lub jako thriller z elementami humorystycznymi. Nie zdarza mi się to często w kinie, ale w przypadku "Rogów" naprawdę parę ładnych razy roześmiałam się w głos.

Wszystkie sceny z udziałem Daniela Radcliffe'a, który już z rogami prowadzi rozmowy z różnymi ludźmi - począwszy od lekarza, który ma pomóc pozbyć mu się poroża, poprzez jego znajomych, a skończywszy na rodzinie, są zabawne i absurdalne. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób skrytykowało ten film, nie będąc gotowym na jego konwencję i oczekując pełnokrwistego horroru. Jeśli takie macie wyobrażenie o "Rogach", nie idźcie do kina, bo zwyczajnie się rozczarujecie.

rogi 2

Zawsze stroniłam od horrorów komediowych, ale "Rogi" pozwoliły mi wierzyć, że nie wszystkie filmy z tego gatunku, jak "Wiecznie żywy" czy "Czarna owca" muszą być głupie i skazane na porażkę.

Film z Danielem Radcliffe'em w roli głównej to naprawdę dobra i lekka rozrywka, nieco odmóżdżająca i dzięki temu potrafiąca bawić. Na plus zasługuje na pewno sama rola Radcliffe'a, który coraz częściej udowadnia, że naprawdę całe życie nie musi być Harrym Potterem i dobrze odnajdzie się w innych wcieleniach, komediowych także.

"Rogi" to coś niecodziennego, czego często nie doświadczymy w kinematografii. Cudownie trafia w mój gust to zróżnicowanie, cieniowanie fabuły - z jednej strony śledzimy całkiem emocjonujące śledztwo, z drugiej śmiejemy się do łez z dowcipnych scen. Konwencja horroru stała się tu tylko bodźcem do opowiedzenia nieco mrocznej i baśniowej historii.

To naprawdę warto zobaczyć lub przeczytać. "Rogi" sa bowiem ekranizacją powieści Joe'go Hilla o tym samym tytule. Polecam!