1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. YouTube

Serce w rozterce, czyli polskiego YouTube'a niech jednak lepiej robią faceci

Serce w rozterce, czyli polskiego YouTube’a niech jednak lepiej robią faceci

Jakiś czas temu na łamach Spider's Web pisałam o stanie polskiego YouTube'a, głównie o jego wymiarze rozrywkowym. Tekst nie miał charakteru roszczeniowego, ale był przykrą obserwacją - to faceci robią polskiego YouTube'a. Panie, choć jest kilka niezłych kanałów, jak np. Mówiąc Inaczej czy Red Lipstick Monster, nie mają zbyt wiele do powiedzenia. Są zwykle za mało wyraziste, mniej śmieszne, popularne. Mają, jakoś tak się utarło - po prostu mniejsze jaja. Bo kto chce oglądać tysięczny kanał o kosmetykach skąpany w różu i muzyce rodem z filmów dla dorosłych?

Kibicując jednak płci pięknej i czekając na filmy robione przez panie, które z przyjemnością dodam do subskrypcji, z zadowoleniem stwierdziłam, że pojawiło się coś nowego. To coś nowego to kanał polecany przez króla polskiego YouTube'a, Krzysztofa Gonciarza. Nie od dziś wiadomo, że Gonciarz alias Gonciu, Kanciarz czy Gimbus angażuje się w wielorakie youtube'owe projekty i wspiera debiuty w tej materii. Tym razem padło na Serce w rozterce.

Serce w rozterce ma być programem rozrywkowym, w którym prowadząca, występująca pod pseudonimem Melka, chce pokazać Polakom, jak żyć i jak kochać. Dziewczyna przedstawia sercowe i intymne problemy Internautów znalezione w Sieci. Jak można się zorientować, będą to pytania i historie najniższego sortu - głupie, przyprawiające o mdłości i nieuniknioną refleksję nad bezdennością ludzkiej głupoty.

Show Melki zaczyna się od pytania, piszę to z trudem i nie bez zażenowania, o to, co kobiety robią ze swoim kisielem w majtkach. Spokojnie, takich smaczków będzie więcej i więcej, i więcej. Tfu!

Każde pytanie czy też każda bolesna historia są komentowane przez prowadzącą, która z umiłowaniem nadużywa słowa "wiesz". Jej dykcja pozostawia wiele do życzenia, a sposób w jaki się wypowiada jest po prostu wulgarny. Nie chodzi tylko o ciągłe "kurwy" wylewające się z jej ust, ale manierę z jaką mówi. Brakuje tylko, żeby podczas nagrywania żuła ostentacyjnie gumę, stała pod blokiem i piła piwo z puszki. Oh wait... ale nie wiem czy butelka się liczy.

Humor tego nowego show to po prostu miks dowcipu wiejskich głupków połączony z wyrafinowanymi żartami panów stojących pod budką z piwem, czy pod blokiem z piwem w ręce. Lubię soczysty, dosadny język, dowcipne i inteligentne rzucenie mięsem. Jeśli przekleństwo jest uzasadnione, zabawne, a nie jest przecinkiem, w to mi graj. Nigdy jednak nie zgodzę się na takie prymitywne słownictwo i żarty. To naprawdę nie jest śmieszne.

Było mi wstyd, kiedy to oglądałam i czułam się coraz gorzej z każdą minutą. Łyk Harnasia podbił mi na dodatek oko, a hasła "wyjeb na niego wrzątek" czy "chuj wie, co on wcześniej w tej dupie miał" dały mi liścia w twarz. Jest podle.

Nie rozumiem, skąd w prowadzącej chęć zabłyśnięcia właśnie w taki sposób. Ten program rzeczywiście mógłby być czymś zabawnym, czymś świeżym. Niestety, potencjał został zmarnowany, zniszczony i skopany jak moje poczucie estetyki i dobrego smaku. Przerażenie i zdziwienie budzi fakt, że niektórzy bez zażenowania to kupują. Humor Serce w rozterce został przez niektórych pozytywnie przyjęty. Komentarz znajdujący się poniżej, rozwalił mnie na łopatki.

serce w rozterce

Nie wiem czy śmiać się, czy płakać. Mam nadzieję tylko, że nigdy nie będę mieć problemów sercowych, które autorka Serce w rozterce mogłaby skomentować. Bo jak głupie by one nie były, odpowiedź na nie sprawia, że granica zostaje bezlitośnie zatarta.

Niestety, Melka sama zbliża się do poziomu absurdów i idiotyzmów, które komentuje. Szkoda tylko, że tego nie widzi. To nie jest inteligentna rozrywka. Czy kolejne odcinki coś zmienią? Szczerze wątpię.

Krzysztof Gonciarz za pomocą swojego alter ego, Gimbusa, śmieje się z takich jak ja, którzy najwyraźniej czegoś nie załapali. Cóż, widocznie chamstwo w takich ilościach do mnie nie trafia. Szkoda tylko, że podpisuje się pod tym czymś ktoś, kogo cenię i kto potrafi mnie rozbawić. Ale może ja się nie znam. I w tym wypadku wolę się nie znać. Niech tak zostanie.