1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Ale to już było... "Stalker" - recenzja sPlay

Ale to już było… „Stalker” – recenzja sPlay

Pomysł na serial o stalkerach - prześladowcach, nie przemytnikach z Zony - brzmi nawet nieźle i co by nie mówić, całkiem oryginalnie. Niestety, to jedyny w miarę unikalny element "Stalkera" - cała reszta to do bólu ograne i powielane już setki razy schematy oraz klisze. 

"Stalker" to serial o parze detektywów - Beth Davis i Jacku Larsenie, którzy zajmują się sprawami prześladowań. W pilotażowym odcinku mają do czynienia z psychopatą, który najpierw gnębi swoje ofiary, by potem je dopaść, oblać benzyną z kanistra i podpalić. Cóż, nie zupełnie tego się spodziewałem. Tym bardziej, że konstrukcja pierwszego odcinku wygląda mniej więcej tak: atak stalkera, jakaś bezsensowna scena z udziałem głównych bohaterów, atak stalkera. I tak przez ponad czterdzieści minut.

Z serialu nudą wieje tak mocno, że można się przeziębić. Jakiekolwiek napięcie? Zapomnijcie. Zainteresowanie fabułą? Traci się po mniej więcej dziesięciu minutach. Może chociaż bohaterowie są ciekawi? Niestety - nie. O ile Beth to jeszcze postać do zaakceptowania (przy dużej dozie dobrej woli), to scenarzyści muszą nienawidzić Dylana McDermotta, czyli odtwórcy roli Jacka. Sposób, w jaki zachowuje się detektyw Larsen i dyrdymały, które notorycznie wygłasza, nie są po prostu nieznośne. Są wręcz bolesne dla mózgu.

Żeby dobić wszystkich, którzy mieli jakiekolwiek oczekiwania wobec "Stalkera" - to wcale nie koniec. Ten serial nie ma w sobie absolutnie nic, czym byłby w stanie się obronić, a w dodatku w zasadzie każda scena to kalka z innego filmu albo serialu. Serio, jeśli ktoś znajdzie w nim chociaż jedno oryginalne rozwiązanie, albo coś go w nim zaskoczy, to prawdopodobnie ostatnim, co oglądał, była premiera "Wyjścia robotników z fabryki".

Pilot

Chciałbym móc powiedzieć o tym dziele cokolwiek pozytywnego, bo ostatecznie zmarnowałem na niego prawie godzinę, ale nie umiem. Nie potrafię wskazać nic, co by mi się w nim podobało. Ba! Nie mogę nawet przywołać w pamięci czegokolwiek, co po prostu nie zasługiwałoby na krytykę. Polecam tylko tym, którzy są naprawdę bardzo znudzeni i nie mają kompletnie nic do roboty - chyba lepiej obejrzeć "Stalkera", niż gapić się w sufit. Jakkolwiek mogę się w tym względzie mylić.