1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. YouTube

Wardęga i pranki. Gdy żart przekracza granice

Wardęga i pranki. Gdy żart przekracza granice

Ostatni prank Sylwestra Wardęgi z psem przebranym za pająka okazał się prawdziwym hitem internetu - w ciągu niespełna miesiąca został wyświetlony prawie 100 milionów razy, pisały o nim media i to również te tradycyjne. Ten sukces ma jednak swoje konsekwencje. Cztery dni temu Polskę obiegła informacja o złożeniu do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez Wardęgę. Ktoś po prostu nie rozumie konwencji tego typu żartów, czy raczej zaszły już one za daleko? 

Jeśli prokuratura uzna, że zawiadomienie jest zasadne, Sylwester Wardęga będzie odpowiadał za narażenie człowieka na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, za co grozi kara pozbawienia wolności do trzech lat. Ale tak naprawdę w tej sprawie bardziej niż o kwestie prawne, chodzi o wymiar etyczny.

Już świeżo po premierze film "Mutant Giant Spider Dog" budził kontrowersje i prowokował do dyskusji.

Obok zachwytów i opinii, że to najlepszy prank Wardęgi, nie brakowało także głosów pełnych oburzenia, dowodzących, że ofiara takiego dowcipu może na przykład dostać zawału albo nabawić się traumy. W wypowiedzi dla TVP Info Wardęga oświadczył, że "nie lubi takiego gdybania", ale "bierze to pod uwagę", choć przez trzy lata robienia filmów taka sytuacja nigdy się nie zdarzyła. Tylko co, jeżeli kiedyś jednak się wydarzy?

Nawet jeżeli zawał to już pewna skrajność, to o trwały uraz psychiczny u ofiary pranka wcale nie trudno.

Warto ryzykować? A może raczej: czy w ogóle ktokolwiek ma prawo ryzykować, skoro pokazane na filmie osoby nie wyraziły na to zgody? Można w tym miejscu przypomnieć inny materiał Wardęgi, w którym dochodzi do drobnej stłuczki. Abstrahując od strat finansowych, znam osobę, która w wyniku tego typu błahej pozornie stłuczki nabawiła się bardzo poważnego uszkodzenia kręgosłupa.

Rzecz oczywiście nie dotyczy tylko Wardęgi, i wcale nie rozbija się o pytanie czy to jest śmieszne, czy nie.

Nie idzie wszak o to, żeby teraz ukrzyżować jego czy któregokolwiek z podobnych mu showmanów. Chodzi raczej o to, czy robienie dowcipów w tym stylu w ogóle jest dopuszczalne. Już kilka lat temu powstały pranki, które "zryć psychikę" o wiele bardziej niż pies-pająk. Pierwszym, który przychodzi mi do głowy jest brazylijski materiał z "duchem" dziewczynki w windzie.

Jest też oczywiście cały szereg produkcji podobnych do tego, co uskutecznia Sylwester Wardęga.

Żartowniś przebrany za clowna-mordercę, ścigający przypadkowych ludzi, wyłaniająca się z mroku demoniczna dziewczynka i tak dalej. Nawet jeżeli "ofiary" są po wszystkim informowane, że to tylko dowcip, to wcale nie znaczy, że bez problemu przejdą z tym do porządku dziennego. Jasne, pewnie większość z nich da sobie z tym radę, ale zawsze może trafić się ktoś, kto się po takim pranku załamie. I teraz ciekawe, czy "branie tego pod uwagę" oznacza "no trudno, stało się hehe, do wesela się zagoi" czy jednak gotowość do konkretnej pomocy.

No zupełnie nowy poziom wnieśli pranki autorzy kanału ViralBrothers. To, co ci Czesi wyprawiają, byłoby kompletnie nieakceptowalne, gdyby nie fakt, że przynajmniej ograniczają się do robienia "psikusów" tylko sobie nawzajem. W skrócie - każdy kolejny ich prank stanowi odpowiedź na poprzedni i jest coraz bardziej hardkorowy. Poniższy materiał powstał jako riposta na ten film.

Niebezpieczeństwo związane z tym zjawiskiem uświadomił mi swego czasu teaser filmu "Lord of Tears". Jest on co prawda wyreżyserowany i występujący w nim ludzie są podstawieni, ale oglądając go po raz pierwszy nie miałem o tym pojęcia. I reakcja drugiego mężczyzny (od 1:30) dobitnie pokazała mi, że nie należy w ten sposób zabawiać się z ludzką psychiką.

Nie życzę oczywiście Wardędze wyroku skazującego. Ale dyskusja i "gdybanie" na ten temat są potrzebne właśnie teraz, zanim ktoś faktycznie ucierpi, a nie po fakcie. Bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że za chwilę widzowie znudzą się tym, co jest teraz na topie i żeby zyskać popularność trzeba będzie pójść jeszcze dalej, przełamać kolejne granice. I wtedy może być już za późno.