1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Nowy antybohater na horyzoncie i obietnica świetnej fabuły. "How to Get Away with Murder", recenzja sPlay

Nowy antybohater na horyzoncie i obietnica świetnej fabuły. „How to Get Away with Murder”, recenzja sPlay

W jesiennej ramówce telewizyjnych premier pojawił się kandydat, który może trochę namieszać w wynikach oglądalności. Stacja ABC wypuściła swojego najlepszego konia - "How to Get Away with Murder" - i wszystko wskazuje na to, że chce wygrać gonitwę. Najpierw całkiem niezłe "Forever", a teraz świetny serial ze zwrotami akcji, ciekawym antybohaterem i obietnicą, że z każdym odcinkiem będzie coraz lepiej.

"How to Get Away with Murder" przypomina z początku jazdę wagonikiem w Lunaparku. Zostajemy wrzuceni siłą w bieg wydarzeń, absolutnie nie wiedząc, o co w tym wszystkim chodzi, a co "gorsza", serial poznajemy od końca. Peter Nowalk i Shonda Rhimes ("Scandal", "Grey's Anatomy") nie serwują jednak widzom ABC nic nowego, ale wykorzystują sprawdzone pomysły i okraszają je swoją fabułą - też niezbyt oryginalną.

W serialu mamy dwie linie czasowe, teraźniejszą i sprzed trzech miesięcy. Ta pierwsza daje nam mocnego kopa w zadek i każe wyczekiwać kolejnego odcinka, a ta druga pozwala poznać fabułę, postaci i dowiedzieć się, co tak naprawdę się wydarzyło. A historia zaczyna się dosyć dramatycznie, ponieważ widzimy czwórkę przyjaciół, którzy starają się zatuszować morderstwo. Nie wiemy jednak na początku absolutnie nic o samych bohaterach, natomiast obserwujemy, że ewidentnie nie potrafią sobie poradzić z problemem (zwłokami), co trochę przypomina kiepski slasher. Gdy jednak pokazana nam zostaje przeszłość, dowiadujemy się, że ta czwórka to świeżo upieczeni studenci prawa, a ich sylwetki poznajemy dzięki zajęciom z uber-pani adwokat, profesor Annalise Keatling (Viola Davis), czyli naszego antybohatera.

how to get away with murder serial abc

Keatling od początku sprawia wrażenie twardej, niezwykle inteligentnej i wyrachowanej kobiety, która dla osiągnięcia celu zrobi wszystko, wliczając w to kłamstwa, zdradę i manipulację, czyli w zasadzie standard w (amerykańskim) prawniczym świecie. Swoich studentów traktuje jednak fair i za pomoc w znalezieniu dowodów i wygraniu sprawy, nagradza sowicie. Keatling nie jest postacią, którą można pokochać, ale - jak to ujęła jedna z bohaterek - chce się nią być. Ally McBeal i Magda M. mogą co najwyżej czyścić jej biurko i prosić o łaskawe spojrzenie.

how to get away with murder recenzja

Poza bezwzględną pani adwokat, reszta bohaterów (studenci) wydaje się trochę stereotypowa, ale w zasadzie nie jest to wadą. Co więcej, szybkie zmiany akcji, interesująca fabuła i sztampowi bohaterowie to w przypadku "How Get Away with Murder" najlepsze połączenie. Nie chcemy skupiać się na losach tych jednostek, a poznawać tajniki zawodu adwokata i rozwiązywać sprawy! Jasne, to wszytko przerysowane i pewnie nie jeden prawnik (szczególnie polski) by się z tego uśmiał, ale co z tego? Ten serial chce się oglądać i czekać na kolejny odcinek. Mimo użycia wytartych już schematów, "How to Get Away with Murder" potrafi zaskoczyć, a przecież o to w tym wszystkim chodzi.

Oglądanie najnowszej produkcji ABC jest jak obcowanie z kiczem. Trochę się tego wstydzimy i wolimy, żeby nikt poza nami o tym nie wiedział, ale w domowym zaciszu czerpiemy z tego mnóstwo radości. Przy "How to Get Away with Murder" ma się ochotę na wielką paczkę chipsów i picie coli, które będziemy przerywać "ochami" i "achami". Gdy już odcinek się skończy, możemy udawać, że to głupi serial, a za tydzień powtórzyć rytuał bez wyrzutów sumienia.