1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Bzdurny, ale uroczy. "Scorpion" - recenzja sPlay

Bzdurny, ale uroczy. „Scorpion” – recenzja sPlay

W przeciwieństwie do opisywanego wczoraj "Gotham", na premierę serialu "Scorpion", przynajmniej w Polsce, nie czekały tłumy. Pilot budził jednak zainteresowanie w USA, gdzie obejrzało go przeszło 14 milionów widzów. To dość zaskakujący fakt, bo to - zgodnie z oczekiwaniami - dzieło bardzo przeciętne, jeśli nie zwyczajnie kiepskie. 

Produkowany przez CBS "Scorpion" jest luźno oparty na biografii Waltera O'Briena, jednego z najinteligentniejszych ludzi na Ziemi i znakomitego specjalistę komputerowego. Serialowy O'Brien prowadzi firmę informatyczną, w której zatrudnia wyłącznie geniuszy i wybitnych fachowców, z których każdy, co do jednego, jest społecznie nieprzystosowany. W wyniku błędu oprogramowania, nawala cała nawigacja pomiędzy lotniskiem w Los Angeles a znajdującymi się w powietrzu samolotami. Agent federalny Cabe Gallo zwraca się do O'Briena i jego przyjaciół z prośbą o rozwiązanie tego problemu. Czas nagli, a katastrofa wisi w powietrzu.

"Scorpion" byłby serialem nawet przyzwoitym, gdybym nie olbrzymie natężenie bzdur i totalnie przerysowanych scen w scenariuszu.

Mon Dieu, czego tam nie ma! Pościgi, włamania, naloty FBI, wyścig z samolotem, hackerskie popisy - i to wszystko w jednym, raptem 40 minutowym odcinku. Każda kolejna scena budzi coraz większe niedowierzanie. Naprawdę trudno uwierzyć, że ktoś przeczytał ten skrypt i uznał, że w jakikolwiek sposób trzyma się kupy.

Poza tym, że postanowiono ze "Scorpiona" zrobić skrajnie przekoloryzowane kino akcji z elementami komediowymi, naprawdę nie byłoby tak źle.

Uważam, że pomysł na ten serial jest interesujący, postaci są całkiem przyzwoicie zarysowane, a aktorzy wypadają może bez rewelacji, lecz znośnie. Ale to natężenie absurdów i scen kompletnie oderwanych od rzeczywistości robi się po pewnym czasie nie do zniesienia i sprawia, że trudno traktować to dzieło poważnie.

scorpion 2014

O ile na początku jeszcze jako tako udaje się twórcom zdobyć zainteresowanie widza i dość zgrabnie zbudować napięcie, o tyle z czasem wszystko to pryska, bo mamy świadomość, że w tym scenariuszu mogło się znaleźć absolutnie wszystko. Jeśli jeden z bohaterów nagle okaże się kosmitą, drugi przemieni w cyborga, a trzeci nauczy się latać i wspólnie w ciągu piętnastu minut zapobiegną wybuchowi superwulkanu, to nie powinno wcale budzić zdziwienia. Okej, "trochę" przerysowuje, ale "Scorpion" to naprawdę jeden wielki zbiór nonsensów i niedorzeczności.

14 milionów widzów to spory sukces, jednak zdecydowana większość z nich nie była raczej zadowolona z seansu - starczy rzucić okiem na oceny na Rotten Tomatoes (36%) albo Metacritic (48%).

I w sumie szkoda, bo choć "Scorpion" w zasadzie nie miał nigdy szans na zostanie produkcją wybitną, to mógł być porządnym serialem, którego odcinek puszczamy sobie do obiadu. Niestety jeśli kolejne odcinki nie będą wyraźnie lepsze, to tego typu przyjemność może zakończyć się zadławieniem.