1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Echo Beatlesów w płaszczu z indie rocka. The Kooks - "Listen". Recenzja sPlay

The Kooks "Listen". Recenzja sPlay

The Kooks to angielska grupa indie rockowowa, pochodząca z Brighton, która swoją popularność zdobyła w 2006 roku. Zespół, w nieco innym składzie niż aktualnie, natomiast z tym samym świetnym wokalem Luke'a Pritcharda, wydał wówczas debiutancką płytę, "Inside In/Inside Out", która sprzedała się w ponad 2 milionów egzemplarzy. Dziewczyny szalały, słysząc czułe "Ooh La" i gorzkie "Naive". Czy The Kooks po kilku latach nadal urzeka?

Pierwsza płyta The Kooks, podobnie jak Maroon 5, to były debiuty, które w pierwszej dekadzie XX wieku zrobiły na mnie duże wrażenie i już na dobre będą dla mnie soundtrackiem, który włączę na myśl o wakacjach, dorastaniu, pierwszych miłostkach.

Mam do nich stosunek sentymentalny.

Tak jak do Nirvany, Pearl Jam, Boba Marleya czy Tracey Chapman, choć wiem, że niektórzy mogą oburzyć się zestawieniem takich gwiazd muzyki z mainstreamem, prawie że popowym.

the kooks listen

The Kooks to mieszanka typowego brytyjskiego stylu. Członkowie zespołu wyglądają jak Oasis, a ich muzyce pobrzmiewają echa kultowych The Beatles. Tych ostatnich słychać najbardziej na nowej płycie w kawałkach takich jak: "Icons", "Keep Your Head Up", "Dreams" czy "See Me Now". Głos Luke'a Pritcharda jest niczym kameleon i świetnie sprawdza się w łagodniejszych jak i mocniejszych aranżacjach z przytupem.

Niekwestionowanymi hitami "Listen" będą bez wątpienia single: "Around Town" i "Down". Oba utwory są równie elektryzujące i pokazują prawdziwą esencję muzyki, którą robią The Kooks - jest  zabawa brzmieniem, dobre tempo i są emocje.

Kawałki: "Westside", "It Was London" i "Bad Habit" również mają szansę stać się hitowymi numerami na miarę "She Moves On Her Way" czy "Junk of the Heart (Happy)". W muzyce The Kooks znajdziemy zarówno inspirację rockiem oraz punkiem jak i bluesem.

Nie bez przyczyny w pierwszych słowach, mówiąc o The Kooks, odwołałam się do Maroon 5. Oba te zespoły w ostatnich dniach wydały swoje nowe, kolejne już krążki. Ci ostatni wrócili po 2 latach, The Kooks po 3 od wydania przedostatniego albumu "Junk of The Hart". I o ile słuchając nowej płyty Maroon 5, nie widzę żadnego postępu, a wyjątkowy regres (jedyną piosenką, jaka wpada w ucho jest "Sugar") i definitywną pogoń za popową popularnością bez wyrazu, o tyle The Kooks mają jaja. Widać, że zespół się rozwija i przede wszystkim, że robi muzykę taką jak dotychczas.

Nadal pociągają ich te same rytmy i jeżeli zbaczają nieco z narzuconej wcześniej ścieżki to dlatego, że szukają nowych, ciekawych inspiracji. Na szczęście nadal będą to lata 60. i 70. XX wieku.

"Inside In/Inside Out" to było coś. To była genialna płyta, na której każdy kawałek był uniesieniem, osobną historią, którą chciało się komuś opowiedzieć nie bez przyczyny. "Listen" to dobry album, choć nie tak świetny, jak ten sprzed 8 lat. Są tu mocne numery, ale jest też parę takich, które się niczym nie wyróżniają. Być może to kwestia tego, że The Kooks już na zawsze będzie kojarzyło mi się z "Seaside", "Naive" czy "You Don't Love Me" i dojrzewaniem. A teraz, cóż, już chyba dojrzałam. Ale chłopaki, dalej jest świetnie!