1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Cyfrowe nowości muzyczne: Spotify, Deezer, Wimp i Rdio #27

W zeszły tygodniu mieliśmy muzyczny urodzaj i naprawdę ciekawe nowości. W tym tygodniu... powiedzmy, że sprawy mają się ciut gorzej, ale mimo to udało mi się znaleźć dobre, nowe albumy. Na dawkę indie popu i psychodeli z pewnością nie ma co narzekać. Cyfrowe nowości muzyczne pora zacząć.

Cyfrowe nowości muzyczne: Spotify, Deezer, Wimp i Rdio #27

Alvvays

Gatunek: indie pop

Zaczynamy delikatnie, od indie popu i młodego zespołu (dokładnie to kwintetu) z Toronto. Alvvays sięgają brzmieniami do post-punku - wokal jest wycofany (jakby w tle), sporo pogłosu i wysuwania się na pierwszy plan deliktanie snujących po dźwiękach gitar. "Alvvays" - debiutancki krążek zespołu - nie jest jednak dla tych, co poszukają soundtracku do hardcorowych wypadów na rower, a raczej dla co chcą poleżeć spokojnie na trawie i popatrzeć w bezchmurne niebo.

Anberlin

Gatunek: rock alternatywny

Anberlin wracają z siódmym krążkiem - "Lowborn" - który jest całkiem dobry. Eklektyczne podejście Amerykanów do muzyki było chyba kluczem do sukcesu. Na "Lowborn" uświadczycie sporo różnych brzmień, przeplatającego się rocka  z elektroniką. I wszystko byłoby super, gdyby jeszcze tylko nie te chrześcijańskie teksty...

Corb Lund

Gatunek: country

Oj, tak country i to w najlepszym wykonaniu. Nie jestem zagorzałem fanem country, ale uwierzcie mi, Corba Lunda można słuchać i nie czuć się dziwnie, no wiecie country... Kawałki na "Counterfeit Blues" manewrują między korzeniami amerykańskiej muzyki - mamy tu trochę bluesa, rock&rolla i czystego jak łza country. Płyta godna polecenia na wakacyjne przejażdżki samochodem.

Got A Girl

Gatunek: indie pop

A o to i jedna z najciekawszych, o ile nie najciekawsza propozycja w tym tygodniu - Got A Girl. Jeżeli oglądaliście "Scott Pilgrim vs. The World" powinniście znać 1/2 skadu Got A Girl, czyli projektu tworzonego przez Mary Elizabeth Windstead i producenta Daniela Nakamury (znany też jako Dan the Automator). Piosenki z debiutanckiego longplaya Got A Girl to mieszanka popu i r&b, która ociera się o dokonania Lily Allen czy Lenki. Smaczny i bardzo zjadliwy pop, w sam raz na leniwe popołudnie.

Josh Record

Gatunek: alternatywny rock

Daleko nie odpływamy od klimatów z poprzedniej pozycji, chociaż tak naprawdę muzykę Josha Recorda trudno jednoznacznie określić. Na debiutanckim krążku brytyjskiego artysty mamy trochę rocka, trochę indie popu i folku. "Pillars" to bardzo przyjemny album, ze spokojnym wokalem (uderzającym w wysokie rejestry) i snującym się podkładem, za który odpowiadają przeważnie gitary akustyczne i nie narzucająca się perkusja.

La Roux

Gatunek: synthpop

La Roux z nowym materiałem już jest. Premiera płyty była przekładana, ale wreszcie "Trobule In Paradise" trafiło w nasze ręce. Cóż mogę rzec, La Roux po raz kolejny podoba mi się, nowy zestaw piosenek od Brytyjki to pakiet wakacyjny. Lekkie, wpadające w ucho kawałki, momentami przypominające mi nawet Davida Bowiego, który wybrał się w podróż z samplerem i małym syntezatorem. Nic tylko słuchać. Więcej o płycie przeczytacie w recenzji Joanny.

The Black Angels

Gatunek: rock psychodeliczny

Ok, koniec z plumkaniem, pora na rocka, gitary i nutę psychodeli, czyli The Black Angels. "Clear Lake Forest" to płyta, którą najlepiej słuchać, gdy świat wiruje dookoła głowy, czyli tak jak czynili to hipisi w latach 60-tych. Ściany dźwięków brzęczą w uszach, wokal (przywodzący momentami na myśl Morrisona) zagnieżdża się gdzieś głęboko w głowie i nie chce z niej wyjść. Takiej psychodeli chce się słuchać.

Wunder Wunder

Gatunek: indie pop

Teraz trochę inaczej, dziwniej. Wunder Wunder do przybysze z Australii, którzy nawiązują brzmieniem do lat 60-tych i 70-tych, czyli popularnego wtedy psychodelicznej mieszanki. Nie bójcie się jednak, Wunder Wunder mają również naprawdę "normalne" kawałki (jak chociażby "Wonderful Way"), które bardzo łatwo wpadają w ucho. "Everything Infinite" to zaiste ciekawa płyta, zaskakująca, dlatego nie możecie jej sobie odpuścić.