1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

HiFi Week #7: Eklektyczny soul i magiczny José James

HiFi Week #7: Eklektyczny soul i magiczny José James

O José Jamesie wspomniałem krótko przy okazji Cyfrowych nowości muzycznych. Wtedy jego płyta okazała się najlepsza spośród nowych wydawnictw. Zdania nie zmieniłem, „While You Were Sleeping”  jest świetnym albumem i trudno wyobrazić mi sobie lepszą propozycję na zakończenie akcji HiFi Week, niż właśnie neo soul Jamesa.

„While You Were Sleeping” jak mało który album, potrafi wprowadzić w słuchacza w stan, w którym nie da się wykonywać innych czynności oprócz słuchania, zamknięcia oczu i słuchania, tylko tyle… Nie jest to muzyka, którą włączycie do prasowania, sprzątania kurzy czy robienia schabowych na obiad. Dlaczego? Bo po prostu się nie da. José James zawarł w piosenkach tyle emocji i talentu, że trudno przejść obok tego wszystkiego obojętnie, jak w przypadku hitowych singli gwiazd.

To jak oglądać na przyspieszonym filmie człowieka, spełniającego swoje dziecięce marzenia o obcowaniu ze swoimi idolami. Dlatego też „While You Were Sleeping” jest tak bardzo zróżnicowaną płytą, pełną muzycznych niespodzianek i wojaży do innych gatunków (jak w Anywhere U Go), ale także wspomnień autora z własnych przygód.

Chociaż płyta ocieka eklektycznością, nie oczekujcie na niej przebojów w stylu współczesnych bossów świata R&B czy soulu. José James nie serwuje nam mieszanki starannie wyselekcjonowanych efektów prac kilku producentów, których celem było sięganie po pierwsze miejsca list Billboardu. „While You Were Sleeping” wygląda na sumienną pracę muzyków, którzy przede wszystkim chcieli się dobrze bawić, a przy tym zrobić dobrą muzykę. Z tego powodu też najnowszy krążek Jamesa wydaje się tak uczciwy i lekki, przypominając mi wcześniejsze dokonania John Legend.

Czuć to najlepiej chyba w (nomen omen) 4 Noble Truths, które – jeżeli szukać na siłę – brzmi jak rasowy przebój soulowy. Zdecydowanie jest to najlepszy punkt do rozpoczęcia przygody z „While You Were Sleeping”, bez wibrującego basu w uszach, sampli i kombinowania. Czyste brzmienie, głos pośród beatu prawdziwej perkusji, szarpanych stron gitary akustycznej i leniwie kładzionych akordów organów.

Potem dobrze jest się przesiąść na Angel, aby zrozumieć co José James chce słuchaczowi zaprezentować – tygiel możliwości łączenia soulu z innymi gatunkami. Jak chociażby w świeżo brzmiącym Bodhisattva, balladą łączącą elektronikę ze spokojnym wokalem i (miejscamie) rockowo brzmiącą perkusją. Jak wspomniałem na początku, najlepiej wczuć się w ten specyficzny klimat płyty, gdy nie ma się nic innego na głowie oprócz słuchania muzyki.

Odpalajcie zatem czym prędzej Wimpa i dajcie się ponieść dźwiękom w najlepszej jakości. Dzisiaj macie ostatnią szansę ku temu, aby korzystać za darmo przez 30 dni ze strumieniowania HiFi.