1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Nie taki Marvel zły jak się go maluje. Odejście Edgara Wrighta to nie koniec filmu Ant-Man

Nie taki Marvel zły jak się go maluje. Odejście Edgara Wrighta to nie koniec filmu Ant-Man

Ba! To nawet nowy początek. Uwielbiam Wrighta i jego prace ("Hot Fuzz", "Scott Pilgrim vs. The World", "Shaun of the Dead"), chyba nawet tako samo jak Joss Whedon, który ostatnio dał dowód swojej miłości na twitterze. Wokół tematu odejścia (byłego już) reżysera filmu "Ant-Man", nagromadziło się sporo krzykaczy i narzekaczy zarzucających Marvelowi debilizm i dziką chęć zysku. A ja na to odpowiadam – spokojnie, Marvel wie co robi, i tak, im chodzi o kasę (trudno żeby było inaczej), ale właśnie przez wzgląd na kasę, nie mogą sobie pozwolić na błędy. Ostatnie wydarzenia tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że mam rację.

Cała historia zaczęła się od tego, że Marvel było niezadowolone z pracy Wrighta nad "Ant-Manem" (więcej o filmie tutaj) od dłuższego czasu. Kevin Feige (dyrektor Marvel Studios) zarządził korektę scenariusza napisanego przez Edgara Wrighta i Joe Cornisha, ponieważ ten wydawał mu się zbyt „dziwaczny”. Jednak – co kluczowe w całej sprawie – na korektę nie miał wpływu Wright, a wersja Marvela tak bardzo mu się nie spodobała, że postanowił zrezygnować z pracy nad projektem po… prawie 8 latach, czyli jeszcze na długo przed przejęciem Marvela przez Disney (w 2009 roku).

ant-man edgar wright

Jednak spory Marvela z reżyserami/scenarzystami nie są niczym nowym. Rodzinne kłótnie zdarzały się już przy produkcji "Thora" z Kennethem Branagh, a także Joe Johnstonem ("Kapitan Ameryka"), Patty Jenkins ("Thor 2"), a ostatnio Drew Goddard został zwolniony z pracy nad serialem "Daredevil", a na jego miejsce wszedł Steven S. DeKnight. Również z aktorami Marvel bojował, wystarczy wspomnieć tylko Terrence’a Howarda ("Iron Man") czy Edwarda Nortona ("Hulk"). Ten pierwszy został zastąpiony przez Dona Cheadle, a ten drugi przez Marka Ruffalo. Jak te wszystkie konflikty się skończyły? Odpowiedź wydaje się chyba zbyteczna.

edgar wright ant-man

Nie pamiętam jednak, aby poprzednie spory były tak szeroko komentowane, jak ten z ex twórcą "Ant-Mana". Internet, przyjaciele oraz fani Wrighta zareagowali szybko (np. Whedon trzymający Cornetto) i jednoznacznie wskazali palcem winnego - w sumie trudno im się dziwić, bo z Wrighta to porządny chłop, a jego wizja Człowieka-Mrówki mogła rozsadzić nasze mózgi. No właśnie ,„mogła”. Skoro Marvelowi nie do końca spodobał się dotychczasowy efekt prac, to może faktycznie "Ant-Man" równie dobrze mógł okazać się klapą i nie takim wcale wielkim hitem, jakbyśmy mogli się spodziewać. W końcu "The World’s End" okazał się najgorszą częścią tzw. Cornetto trilogy.

Sprawa skończyła się tak, że Marvel musiał szukać nowego reżysera, ale nie musiał martwić się aktorami, ponieważ Paul Rudd oraz Michael Douglas zostali na statku i płyną nim dalej. Niedawno pojawiły się pogłoski o tym, że James Gunn ("Guardians of the Galaxy") weźmie się za "Ant-Mana", ale ten w bardzo dyplomatyczny sposób odpowiedział, że „nie mógłby przecież przespać się z dziewczyną, z którą przyjaciel zerwał 10 minut temu”. Mądra to odpowiedź ze strony Gunna , jak tu bowiem wejść w buty, noszone przez poprzedniego właściciela przez 8 lat?

adam mckay marvel

Najnowsze informacje pokazują jednak, że się da. Do niedawna prawie pewna wydawała się kandydatura Adama McKay ("Anchorman"), ostatnie doniesienia zaprzeczyły jednak temu (a szkoda). Wśród pozostałych kandydatów na to stanowisko wymienia się filmowców: Rawson Marshall Thurber oraz Rubena Fleischera. Na ostateczny werdykt przyjdzie nam trochę poczekać, ale podobno data premiery filmu (17 lipca 2015) nie jest zagrożona.

Marvel chce tworzyć i tworzy wspaniałe uniwersum filmowe bohaterów z kart komiksów - i dotychczas udawało się doskonale. Łatwo jest postrzegać Marvela jako wielką i złą korporację, która nie rozumie artysty, ale z perspektywy czasu, Kevin Feige i jego ekipa tworzyli bardzo dobrze naoliwioną maszynę, dlaczego tym razem ma być inaczej? Fani Marvela powinni więc mieć w głęboko w nosie odejście Wrighta, to tylko jeden z wielu dobrych rzemieślników.

josh brolin thanos

Notabene, osadzenie Josha Brolina w roli Thanosa (którego cameo widzieliśmy w "Avengers") świadczy o tym, że panowie z Marvela mają jednak dosyć sporo oleju w głowie – w przeciwieństwie do Warner Bros., gdzie odrzucono kandydaturę Brolina w roli Batmana w "Batman v Superman: Dawn of Justice".