1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Gry

Nightmares from the Deep 3: Davy Jones - recenzja sPlay

Nightmares from the Deep 3: Davy Jones – recenzja sPlay

Artifex Mundi, to kolejny powód do dumy z bycia Polakiem. Nasz rodzimy producent gier zakończył sagę Nightmares from the Deep (Koszmary z Głębin) w cudowny sposób, wciągając w swój tytuł gracza, który przez 15 lat nie dotykał przygodówek. Od czasów Broken Sword nie tykałem się niczego, co zahaczało o „point & click”, a tu proszę, Nightmares From The Deep 3: Davy Jones chwyciło mnie za serce. I to nie ze względu na patriotyzm, a po prostu dlatego, że to bardzo dobra gra.

Moje postrzeganie gier komputerowych jest trochę zaburzone, ponieważ graczem to ja jestem raczej okazjonalnym, a tytuły przeze mnie ogrywane wiążą się z podstarzałą już konsolą Wii. Jednak jak tylko dostałem okazję przetestowania Nightmares from the Deep 3: Davy Jones (przygodówki w stylu HOPA), upatrzyłem w tym dla mnie szansę na powrót do czasów dzieciństwa, kiedy graniu poświęcałem trochę więcej czasu. Szkoda jednak, że obudziłem się tak późno, bo zauważyłem, że sporo mnie ominęło…

Nightmares from the Deep 3: Davy Jones

Mówiąc dokładniej, ominęły mnie dwie wcześniejsze części z serii Nightmares from the Deep, czyli The Cursed Heart (Wyspa Czaszki) i The Siren’s Call (Pieśń Syreny). Nie przejmując się jednak brakami w wiedzy o wcześniejszych historiach, wciągnąłem się bez reszty w tytuł Davy Jones, gdzie kierowałem poczynaniami Sary Black, kustoszki muzeum i głównej bohaterki całego cyklu. Jak już trochę zorientowałem się w sytuacji, Sarze - we wcześniejszych przygodach - zdarzyło się natrafić na ślad słynnego pirata Davy’ego Jonesa, czego zwieńczeniem jest jej konferencja poświęcona wyjawieniu prawdy o "Morskim Diable". Konferencja jednak nie przebiegła pomyślnie, ponieważ kustoszka wraz z córką (Corą) zostaje porwana, a prawdę o tajemniczej wyspie i skarbach nikt z przybyłych nie poznaje.

Nightmares from the Deep 3: Davy Jones

Po epickim wejściu i załatwieniu „imprezy” Sary przez pirata, trafiamy na galeon zostając więźniami nikczemnego Davy’ego Jonesa. Gdy już wydaje się, że najgorsze za nami, a świat stoi otworem, na naszej drodze znów pojawia się nasz antagonista. Tym razem postanawia ukarać uciekinierki w dosyć tradycyjny sposób – nakazując spacer po desce. Cora poświęca się jednak dla matki i oddaję swoją duszę piratu, podpisując z nim kontrakt. Sara zostaje „uwolniona”, Cora dostaje strój kuchareczki, a nasze przygody na dobre zaczną się dopiero po tym, jak trafiamy na tajemniczą wyspę.

Opuszczona wyspa, jak się okazuje, nie jest wcale bezludna. Wręcz przeciwnie, zgromadzona jest na niej całkiem spora gromadka nieumarlaków (którzy trafili tam z tego samego powodu co Cora) oraz strażnicy pamięci Davy’ego Jonesa. Oprócz bezimiennych bohaterów, poznajemy także genialnego alchemika O’Malleya, wiedźmę oraz córkę pirata, z którą wiąże się cała historia. Dzięki tym postaciom uda nam się rozgryźć tajemnicę potęgi posępnego Jonesa i uwolnić Corę. Zanim to jednak nastąpi czeka nas… podziwianie przepięknej grafiki i rozwikłanie zagadek i odnajdywanie ukrytych elementów.

Nightmares from the Deep 3: Davy Jones

Przyznam, że na początku fabuła mnie trochę rozczarowywała – w końcu mamy do czynienia ze sztampowym ratowaniem dobrej duszyczki z łap jakiegoś oprycha. Dopiero w miarę ogrywania tytułu, ta bajkowa historia zaczęła mnie wciągać i odsłaniać przede mną swoje drugie dno. Może nie była to najbardziej wyrafinowana opowieść jaką miałem okazję poznać, ale bardzo lekka i przyjemna, tak jak bajki czytane na noc dzieciom. Nightmares from the Deep 3: Davy Jones odsłania w tym momencie dwa pozytywy, które za nim stoją. Z jednej strony mamy do czynienia z grą, która jest idealna na odstresowanie się i spokojne spędzenie kilku godzin przy komputerze, a z drugiej strony to, co widzimy na ekranie, jest na tyle wciągające, że mamy ochotę cały czas rozwiązywać zagadki, które na nas czekają.

Nightmares from the Deep 3: Davy Jones

Swoją drogą, zadania stawiane przed graczem miały bardzo zróżnicowany poziom – od prostego znajdywania elementów ukrytych na obrazku (lub grę w mahjonga), po solidne ćwiczenia dla neuronów, jak układanie w odpowiedniej kolejności przedmiotów według wzorca.  O ile logiczna część zagadek była naprawdę przyjemna i zmuszała do pewnego wysiłku, to szukanie „znajdziek” potrafiło po jakimś czasie znużyć i zamiast wpatrywać się w ekran przez 30 minut, wolałem po prostu ułożyć mahjonga, mimo że (jak wspomniałem) grafika była przecudowna. Plusem tego wszystkiego był jednak fakt, że czasu na myślenie mieliśmy do woli, a jeżeli nawet to nie pomogło, to zawsze mogliśmy sobie pomóc podpowiedziami (których dostępność zależała od wybranego poziomu rozgrywki). Szkoda jednak, że muzyka przy tym była całkiem przeciętna i przeszła prawie że niezauważona obok moich uszu. To samo tyczy się zresztą głosów postaci i animowanych przerywników, które ani mnie nie zachwyciły, ani nie zmęczyły. Ot po po prostu musiały być i już.

Nightmares from the Deep 3: Davy Jones

Mimo paru niedoróbek, przy Nightmares from the Deep 3: Davy Jones bawiłem się świetnie, a to miła odmiana dla kogoś, kto raczej nie spędza zbyt dużo czasu przy grach. Produkt Artifex Mundi nie był strasznie długi, jakby się uprzeć to można skończyć go i w ciągu paru godzin. Ja jednak pozwoliłem sobie rozkoszować się pomaganiem Sarze i wybrałem poziom „casual mode” (w końcu jestem świeżakiem), który jednak nie był tak prosty jak oczekiwałem, szczególnie pod koniec gry. Miłym zaskoczeniem było pojawienie się bonusowej części, której fabuła była niestety strasznie przewidywalna, co i tak summa summarum nie przeszkadzało w dobrej zabawie, ponieważ jako świadek przygód Sary i Cory, chciałem dopiąć sprawy do końca. Poza tym nie ukrywam, że chciałem dalej podziwiać piękne obrazki i ręcznie rysowane lokacje.

Nightmares from the Deep 3: Davy Jones nie jest grą dla każdego, to tytuł godny polecenia dla osób takich jak ja, którzy nie potrzebują sporych dawek adrenaliny w dynamicznych strzelankach czy survivalach, a raczej wolą usiąść wygodnie z jakimś trunkiem w dłoni i spokojnie rozkoszować się tym, co widzą na ekranie. Ot, niezobowiązująca, ale mimo wszystko wciągająca pozycja idealna na weekend.

Póki co, Nightmares from the Deep 3: Davy Jones jest dostępne tylko na PC i Mac, jednak daty wydania gry na inne platformy (iPhone, iPad, Android, Blackberry, Windows 8, Windows Phone 8) mają być wkrótce ogłoszone. Grę możecie zakupić na stronie producenta.