1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Gry

Pierwsze wrażenia z Infinite Crisis - gry MOBA z superbohaterami od DC Comics

Pierwsze wrażenia z Infinite Crisis

15 marca wystartowały otwarte beta testy Infinite Crisis - gry z gatunku MOBA, w której możemy kierować superbohaterami i superzłoczyńcami z uniwersum DC Comics, takimi jak Batman, Superman, Joker czy Wonder Woman. Już wcześniej miałem okazję rozegrać w nią kilkadziesiąt partii, z których wrażeniami chciałbym się podzielić. 

MOBA to podgatunek strategii czasu rzeczywistego, w którym gracze dzielą się na dwa zespoły dążące do zniszczenia bazy przeciwnika. Każdy z uczestników rozgrywki kontroluje na ogół tylko jednego bohatera, kluczem do sukcesu jest umiejętna współpraca i koordynacja działań w obrębie drużyny. Nasz awatar w trakcie pojedynczej partii staje się coraz silniejszy – awansując na kolejne poziomy odblokowujemy dostęp do coraz potężniejszych zaklęć i umiejętność, a złoto uzyskane za zabicie wrogich jednostek i realizowanie celów możemy zamienić na przedmioty wzmacniające statystyki postaci.

Uwielbiam MOBA i chyba każdy głośniejszy tytuł z tego gatunku dostał u mnie szansę. Moim faworytem niezmiennie pozostaje League of Legends, w które gram już niespełna trzy lata i wciąż nie mam dość. Infinite Crisis zainteresowało mnie przede wszystkim ze względu na swoje uniwersum i postaci, a w dalszej kolejności - przez szereg interesujących innowacji, które oferuje. I cóż, grało mi się całkiem przyjemnie, ale do zdetronizowania LoLa jeszcze długa droga.

League of Legends uchodzi za grę prostszą, łatwiejszą do opanowania niż DoTA2 (z czym trudno się nie zgodzić). IE jest jeszcze prostszy. Postaci mają mniej statystyk, mniej jest też przedmiotów, które możemy kupić i już po trzeciej, czwartej grze można się w tym bez trudu odnaleźć. Aby kupić ekwipunek nie trzeba wracać do bazy, wystarczy stanąć pod najbliższą wieżyczką obronną. Dużo mniej problemów sprawia też farmienie, czyli gromadzenie waluty, którą wymieniamy na coraz lepszy sprzęt, poprzez zabijanie creepów (sterowane przez AI jednostki wspomagające nas w walce). Jeśli nie uda nam się im zadać ostatniego trafienia, pieniądze nie przepadają, a po prostu przez moment znajdują się na mapie i wystarczy je podnieść. Trzeba przy tym uważać, by nie ubiegł nas w tym przeciwnik.

Rozwiązania te w moim odczuciu nie spłycają rozgrywki, a jedynie czynią ją nieco bardziej dynamiczną i przystępną. Siłą rzeczy strategie w Infinite Crisis muszą się różnić od tych, jakie stosuje się na przykład w League of Legends. Trudniej tu o kontrolowanie wizji na mapie, wobec czego właściwie od początku bardzo korzystne są wczesne ataki na inne linie niż swoja, szczególnie jeśli przeciwnik zapędził się pod naszą wieżę. Istotny wpływ na nasze poczynania mają też urozmaicające grę losowe zdarzenia, które mogą zmusić nas do całkowitego przemeblowania naszych założeń taktycznych.

Wadą Infinite Crisis jest bez wątpienia niewielki jak na razie wybór postaci. Tych jest raptem 27, dodatkowo większość z nich to ten bohater - na przykład Batman - w kilku wariacjach. Choć trzeba przyznać, że każda z nich mocno różni się od innych pod kątem mechaniki. W każdej rotacji otrzymujemy do dyspozycji tylko 6 postaci, a żeby móc kupić sobie jakąkolwiek inną trzeba rozegrać naprawdę sporo gier. Dość łatwo można się więc znudzić.

Infinite Crisis 2

Gra oczywiście jest darmowa, oparta na systemie mikropłatności. Za każda rozegraną partię otrzymujemy wewnętrzną walutę, którą możemy wymieniać m.in. na nowych bohaterów właśnie. Jeśli nie mamy cierpliwości, zamiast mozolnie ciułać grosz do grosza, możemy dokonać zakupu za prawdziwe pieniądze. Co ważne, nie zapewnimy sobie w ten sposób żadnej faktycznej przewagi nad kimś, kto nie chce wydawać kasy. To już standard, ale wart odnotowania.

Największą bolączką Infinite Crisis jest fakt, że praktycznie w każdej grze trafiają się tak zwani afkerzy, czyli osoby, które niby w niej są, ale nie grają. To nie wina serwerów (chyba), a rozczarowania rozgrywką lub próbami zrozumienia, o co w niej chodzi. Rozłączają się albo ci, którym wyraźnie nie idzie, non stop umierają i nie wiedzą dlaczego, albo ci, którzy pogubili się już w sklepie i uznali, że to chyba nie jest gra dla nich.

Mimo to, kultura wypowiedzi na czacie jest wyraźnie wyższa  niż w LoL-u. Tylko raz zdarzyło mi się być świadkiem wzajemnego wyzywania się graczy. Myślę, że spory wpływ ma na to fakt, że Infinite Crisis to tytuł nowy i mało kto jeszcze wie, jak w niego dobrze grać. Brakuje też ukształtowanej metagry, w związku z czym trudno kogoś oskarżać o trolling, bo wybrał nieodpowiednią postać, lub poszedł nią na złą linię.

Generalnie, jak na betę, Infinite Crisis jest całkiem nieźle dopracowany i bardzo grywalny. Niezaznajomieni z grami MOBA otrzymają jeden z najbardziej przyjaznych nowicjuszom tytułów z tego gatunku, a ci zaawansowani - kilka ciekawych innowacji. W dodatku, co by nie mówić, w świetnym i niezwykle rajcującym uniwersum. Warto sprawdzić. Grę możecie pobrać stąd.