1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Gry

Najlepsze sieciowe gry FPS za darmo? Sporządziliśmy dla Was aktualny ranking

Najlepsze sieciowe gry FPS za darmo? Oto nasz aktualny ranking

Niestety, nie każdy może sobie pozwolić na nadchodzące wielkimi krokami dzieło Electronic Arts - Titanfalla. Jeżeli macie ochotę na solidną sieciową strzelaninę, lecz z powodów barier technologicznych bądź finansowych chwilowo musicie obejść się smakiem, przygotowaliśmy dla Was ranking, w którym możecie wybrać najlepsze sieciowe gry FPS za darmo dla wszystkich zainteresowanych. No to jedziemy:

PlanetSide 2

PlanetSide 2 jest… ogromne. To najlepsze określenie tytułu Sony, w który już teraz możecie zagrać za darmo na komputerach osobistych. Jeszcze w 2014 roku darmową produkcję MMOFPS dostaną również posiadacze PlayStation 4. W tej makro-strzelaninie jednocześnie ściera się do 2000 graczy, walcząc o kontrolę nad całą planetą. Tytułowi utrzymanemu w klimatach sci-fi bardzo blisko do serii Battlefield. Również tutaj gracz ma do swojej dyspozycji zróżnicowane pojazdy oraz ogromne połacie terenu do pokonania. To zdecydowanie nie jest gra dla miłośników Call of Duty. Tutaj liczy się nie tylko refleks, ale również znajomość topografii, cierpliwość oraz pokora. PlanetSide 2 jest przy tym niezwykle ładne oraz płynne, nawet na komputerach z gorszymi trzewiami. Naprawdę oryginalna pozycja, w której zwaśnionym stronom konfliktu przyjdzie walczyć o zobrazowane na taktycznej mapie strefy kontroli, do pobrania za darmo. Dobra robota, Sony. Zacieram ręce, żeby zagrać w to na konsoli PlayStation 4.

Battlefield Play4Free

Co powiecie na drugiego Battlefielda, wsadzonego w… ekran przeglądarki? Zgadza się. Battlefield Play4Free to druga, rewolucyjna odsłona sieciowego FPSa, która została skonwertowana tak, aby mógł w nią zagrać każdy. Wystarczy zainstalować wtyczkę i już znajdujecie się w środku wojennej zawieruchy. Oczywiście jak w przypadku większości gier Electronic Arts, nic tutaj nie jest do końca za darmo. Tytuł posiada mikro-transakcje, lecz gwarantuję Wam – da się grać bez wydania nawet złotówki. Ba, nie tylko da się grać, ale również odnosić sukcesy. Prawdę mówiąc, pod względem modelu finansowego Battlefield Play4Free niezbyt różni się zbytnio od najnowszej, wciąż jeszcze świeżej części czwartej. Ta, pomimo zakupu pełnej wersji gry, najeżona jest płatnymi DLC, odblokowującymi dostęp do nowych broni i gadżetów. Wracając jednak do Battlefield Play4Free – jeżeli podobała się Wam druga część serii, będziecie zadowoleni. Co prawda dzisiaj tytuł odstrasza już swoją warstwą wizualną, zwłaszcza wielkimi, pustymi przestrzeniami, lecz absolutnie nie przeszkadza to, aby rozegrać wraz z kolegami szybką sesję w przerwie od pracy. W końcu potrzebujemy jedynie przeglądarki!

Quake Live

quake live

Podobnie, jak Battlefield Play4Free, Quake Live uruchamia się z poziomu przeglądarki. Ulepszona, podrasowana graficznie trzecia część kultowego IP jest teraz dostępna dla każdego, kto odważy się na tę wycieczkę w zamierzchłe czasy. „Odważy się” nie jest określeniem przypadkowym. Chociaż uwielbiałem Quake III Arena, dzisiaj model rozgrywki prezentowany przez Quake live jest naprawdę old-schoolowy. Drugiej tak szybkiej, dynamicznej i bezwzględnej sieciowej strzelaniny można ze świecą szukać. Po sesjach z Battlefieldem, Call of Duty, Left 4 Dead czy najnowszą ARMĄ zapomniałem już, jak intensywne mogą być zmagania na niezwykle oryginalnych arenach. Quake Live przypomina, jak dawniej wyglądała rozgrywka w sieci. W porównaniu do dzisiejszych gier, łatwo nie było. Przekona się o tym każdy, kto po raz pierwszy od niepamiętnego czasu powróci do świata Areny. Podejmiecie wyzwanie?

Team Fortress 2

Kapelusze, kapelusze, kapelusze! Znana i wyśmiewana przez graczy z powodu nadmiernej ilości kostiumów gra to naprawdę świetna porcja kodu. Team Fortress 2 początkowo było tytułem płatnym, lecz teraz w kontynuację niezwykle popularnej modyfikacji do Half Life może zagrać każdy. Oryginalne, wykręcone mapy, bogactwo trybów, postaci, możliwości i taktyk – Team Fortress 2 na pewno nie jest najbardziej przystępną grą pod słońcem, biorąc pod uwagę aktualnie obowiązujące trendy. Jest jednak produkcją niezwykle miodną, o ile dacie jej szansę, aby poznać i zrozumieć „co i jak”. Tytuł posiada ogromną rzeszę niezwykłych fanów oraz godne uznania wsparcie producenta i wydawcy. Pomimo wielu lat na karku, nieustanny konflikt czerwonych i niebieskich wciąż jest kapitalną zabawą, pomimo mikro-transakcji zawartych w tym tytule. Niestety, dzisiaj w TF2 gra masa weteranów, toteż liczcie się z ostrym wyciskiem podczas pierwszych podejść do gry. Ostrzegam – będzie bolało.

No More Room in Hell

No More Room in Hell to bezczelny klon Left 4 Dead. Bezpłatna modyfikacja czerpie pełnymi garściami z kooperacyjnego survival-horroru, poszerzając pewne aspekty rozgrywki. Tam oto limit 4 graczy na serwerze uległ podwojeniu. Mapy za każdym razem ulegają drobnym zmianom, dzięki czemu ponowna rozgrywka nigdy nie jest taka sama. Do gustu przypadł mi system odpowiedzialny za bycie zainfekowanym. O tym fakcie wie jedynie ofiara, natomiast reszta drużyny musi domyśleć się sama. Jeżeli nie zrobi tego w porę – cóż, wszyscy wiemy, jak kończy się posiadanie członka drużyny w stanie „przed-żywo-trupowym”. Chory oczywiście może w porę znaleźć lekarstwo, lecz nie jest to pewne. Bardzo ciekawy pomysł. Tych będzie jeszcze więcej, ponieważ darmowy, pozbawiony reklam i mikro-transakcji projekt jest wciąż rozwijany. Dopiero zacząłem swoją zabawę z tym tytułem, ale jestem oczarowany. Spodziewajcie się recenzji w niedalekim odstępie czasu.

Blacklight: Retribution

W ten tytuł zagrywam się na konsoli PlayStation 4, lecz sieciowa strzelanina jest w pełni darmowa również dla posiadaczy komputerów osobistych. Projekt Zombie Studios to tytuł, który z umiarkowanym powodzeniem mógłby być sprzedawany jako komercyjny tytuł. Blacklight: Retribution posiada atrakcyjną stronę graficzną oraz model rozgrywki kojarzony z Call of Duty. Tak oto gracze ścierają się ze sobą na stosukowo ciasnych planszach, prowadząc dynamiczne, bezpośrednie starcia. Blacklight to bardzo silna pozycja wśród darmowych gier na PlayStation 4, lecz również komputerowi gracze nie pogardzą tytułem o takim wykonaniu. Chociaż sam preferuję znacznie bardziej otwarte i nieco wolniejsze sieciowe FPSy, miłośnicy klimatów science-fiction oraz gier pokroju Call of Duty będą w niebie.

ARMA 2 Free

Jak wspomniałem wyżej, preferuję znacznie bardziej otwarte, większe i bardziej spokojne sieciowe strzelaniny. Do tego opisu jak ulał pasuje darmowa AMRA 2. ARMA to seria gier o niezwykle wygórowanym poziomie trudności. Tytuł bez żadnych kompromisów zapoznaje graczy z symulacją prawdziwego pola bitwy. Bieganie z dwoma obrzynami, skacząc dookoła wrogów? To nie tutaj, mości państwo. ARMA 2 uczy pokory, uczy cierpliwości, uczy profesjonalizmu oraz, może nawet przede wszystkim, uczy jak wygląda prawdziwa wojna. Odpowiednie odwzorowanie poszczególnych broni, poruszanie się pojazdami, siła ciążenia, wiatr, opady – wszystko jest brane w tym drużynowym tytule pod uwagę. ARMA 2 Free to tytuł dna największych twardzieli, którzy z jakiegoś powodu nie chcą zapłacić za pełną wersję gry, która przecież nie należy już do drogich. Polecam wszystkim poszukującym „czegoś więcej” w sieciowych FPSach.

Warface

Warface to najnowsze dzieło Cryteka, twórców niezwykle popularnej serii Crysis. Warface początkowo adresowane było jedynie do azjatyckich klientów, lecz dzidiaj w tę darmową, sieciową strzelaninę mogą zagrać również gracze z Europy oraz Północnej Ameryki. Warto? Zdecydowanie. Warface posiada nie tylko kapitalną warstwę wizualną, ale również bardzo ciekawy model rozgrywki. Chociaż tytuł nie jest tak oryginalny jak PlanetSide 2 ani nie daje w kość tak mocno jak ARMA 2 Free, jest w nim coś naprawdę przyciągającego. To po prostu miodność rozgrywki, zwłaszcza podczas misji w trybie kooperacyjnym. Nieocenionym plusem tej produkcji jest również nieustanne, systematyczne wsparcie twórców. Nowa zawartość pojawia się w Warface naprawdę często, jest interesująca oraz wykonana na bardzo wysokim poziomie. Kto grał w najnowszy „Rajd na wieżowiec” ten na pewno wie, o czym mówię. Zdecydowanie polecamy!