1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Książki

Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian - recenzja sPlay

Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian - recenzja

O książce Ziemowita Szczerka "Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian" nie wiedziałem wiele, ponadto, że w 2013 roku zdobyła Paszport Polityki i jest o Ukrainie. "To pewnie jakiś reportaż" - kombinowałem, próbując rozgryźć o co chodzi w jej tytule. I faktycznie, jest to dzieło z pogranicza reportażu, beletrystyki i literatury podróżniczej. Wyjątkowo ciekawe w swojej formie i kontrowersyjne w treści. 

Gonzo to gatunek dziennikarski, którego twórca rezygnuje z bycia biernym obserwatorem i prób obiektywnego przedstawienia rzeczywistości na rzecz licznych, subiektywnych siłą rzeczy, dygresji, opinii i uwag, mieszając fakty z fikcją. Za jego twórce uważany jest Amerykanin Hunter S. Thompson, a szczyt jego popularności przypada na lata 60 i 70 ubiegłego wieku. Fascynacji tym nurtem nie ukrywa Szczerek, który wylicza, co musi się znaleźć w gonzo: wóda, narkotyki, panienki i wulgaryzmy. I wszystko to w "Przyjdzie Mordor i nas zje" jest. Tylko czy kryje się za tym coś więcej?

Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian2

Z jednej strony książka Szczerka jest niezwykle przyjemna w lekturze, napisana lekko i dowcipnie, plastycznie i dosadnie. Zdarzyło mi się przy niej głośno zaśmiać, a co kilka stron na mojej twarzy kwitł - czasem szerszy, czasem węższy - uśmiech. Świetny język to jedno, ale prawdziwą siłą "Przyjdzie Mordor..." są opisywane sytuacje, wydarzenia i postaci, napotykane przez bohatera. Komiczne, absurdalne i rozbrajające.

A przy tym od razu wiadomo, że nie jest to po prostu czysto rozrywkowa proza - Szczerek, w dość przewrotny sposób, opowiada o tym, jaki cel mają Polacy odwiedzający Ukrainę. Nostalgia, sentyment? To mit, twierdzi. Chcą się dowartościować, poczuć lepsi, zachłysnąć egzotycznym, wyimaginowanym folklorem. Znaleźć w Innym to - kontynuuje - co ukrywamy w sobie. Doświadczając wschodniego hardkoru imaginować sobie jacy to jesteśmy zachodnioeuropejscy.

Jestem tymi konkluzjami nieco rozdarty. Byłem na Ukrainie kilka razy i nigdy nie patrzyłem na Ukraińców jak na małpy w zoo, a ta "ich dzicz" niewiele się dla mnie różniła od "naszej dziczy". Ale spotkałem ludzi, którzy liczyli dziury w drodze i cieszyli się, że jest ich więcej niż u nas i którzy próbowali "upić ruskiego". Może coś w tym jest. Może faktycznie kierunek wschodni pociąga, bo tam jesteśmy kimś, jesteśmy Europa, a po przekroczeniu pozostałych granic musimy znosić kpiny z naszych białych skarpet pod sandałami i żółtych reklamówek z owadem.

Książkę "Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian" warto przeczytać. Pochłania się ją bardzo szybko, czyta lekko, generalnie jest zabawnie, a czasem refleksyjnie. Znajdziecie ją m.in. w Legimi.