1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Oscary 2014 - kto zwycięży?

Zwycięzców Oscarów poznamy już 2 marca 2014 roku (a dokładnie w nocy z 2 na 3 marca naszego czasu). Nagroda Akademii Filmowej zostanie przyznana w 24 kategoriach. Tutaj możecie przeczytać listę nominowanych. A kto według nas zdobędzie i zasługuje na to wyróżnienie?

Oscary 2014 - typowania

W tym roku dużo emocji wzbudził film Wilk z Wall Street i Leonardo DiCaprio, który zagrał tytułowego bohatera. Obraz Scorsese bił rekordy popularności, choć niektórzy nie znajdują w tej produkcji nic wyjątkowego (często padały zarzuty za długość filmu). Coroczna nagroda przyznawana przez Amerykańską Akademię Sztuki i Wiedzy Filmowej, mimo coraz częstszych głosów na temat jej przereklamowania i tak naprawdę niewielkiego znaczenia, wciąż budzi spore emocje. Postanowiliśmy wspólnie skomentować Oscary 2014 i zastanowić się nad tegorocznymi nominacjami i potencjalnymi zwycięzcami zarazem.

wilk z wall street biuro

Najbardziej elektryzująca jest dla mnie rywalizacja w dwóch kategoriach: najlepszy film – co oczywiste, jest przecież kategorią najważniejszą, oraz najlepszy aktor. Wydaje mi się, że w starciu o tegorocznego Oscara odpadły już Nebraska, Kapitan Phillips, Grawitacja i Tajemnica Filomeny. To bardzo dobre filmy, ale przy takiej konkurencji nie mają moim zdaniem szans na zwycięstwo. Po cichu liczę, że sukces odniesie Zniewolony. 12 Years a Slave. Ani Wilk z Wall Street, ani tym bardziej American Hustle na to nie zasługują – a już na pewno nie tak, jak obraz Steve'a McQueena.

Najlepszy aktor? Trzymam kciuki za DiCaprio – należy mu się. Nie tylko za Wilka..., ale za całokształt. Wielokrotnie dowodził, że jest znakomitym aktorem, a popis, jaki dał w filmie Martina Scorsese tylko dobitnie to potwierdził. Choć szczerze mówiąc, mam jakieś niejasne przeczucie, że jednak zwycięży Christian Bale.

Moimi pewniakami do Oscara są: Grawitacja za najlepsze efekty specjalne, Jennifer Lawrence – najlepsza aktorka drugoplanowa, oraz Polowanie – najlepszy film nieangielskojęzyczny. Za reżyserię nagrodę zdobędzie McQueen, scenariusz oryginalny – Ona, a adaptowany – Zniewolony. W tym roku Ameryka będzie dumna z tego, jak otwarcie potrafi mówić o swoich czarnych kartach w historii.

zniewolony 12 years a slave

Na tegorocznej gali wręczenie (rzekomo) prestiżowych Oscarów, nie powinno być żadnych niespodzianek. Stetryczałe jury jest dosyć przewidywalne, dlatego spodziewam się powędrowania nagrody za najlepszy film do twórców 12 Years a Slave. Obawiam się jednak, że obok tej bardzo dobrej decyzji, trafi się ta całkiem nietrafiona, jak przyznanie Martinowi Scorsese nagrody dla najlepszego reżysera. W kategorii najlepszy scenariusz oryginalny waham się między scenarzystami Dallas Buyers Club (pol. Witaj w Klubie) i American Hustle. Za to w kategorii najlepszy scenariusz adaptowany wybór jest banalnie prosty - 12 Years a Slave zgarnie na 100% statuetkę.

Również gwiazda 12 Years a Slave - Chiwetel Ejiofor - zapewne zgarnie tytuł dla najlepszego aktora, z czego bardzo byłbym rad. W kategorii "najlepsza aktorka" stawiałbym z kolei na Amy Adams. Poza tym najlepszą aktorką drugoplanową na bank zostanie Jennifer Lawrence, która obecnie jest wschodzącą gwiazdą Hollywood (nic tylko się cieszyć). Natomiast o miano najlepszego aktora drugoplanowego będą bić się Michael Fassbender i Barkhad Abdi - stawiałbym jednak kieszonkowe na tego pierwszego, w końcu Abdi już wygrał swoje na rozdaniu BAFTA.

W kategorii "najlepszy film animowany" wskazałbym na Minionki, chociaż tutaj akurat ciężko wyłonić zwycięzcę. Tego problemu nie mam, zgadując, kto zgarnie nagrodę za najlepsze efekty specjalnie - tutaj zwycięzca może być tylko jeden i jest nim Grawitacja.

her-joaquin-phoenix

Choć kibicuję Jennifer Lawrence, która została nominowana do nagrody w kategorii "najlepsza aktorka drugoplanowa", mam nadzieję, że reszta statuetek nie powędruje do nikogo związanego z American Hustle, ani tym bardziej do reżysera samego filmu. To chyba najnudniejszy i najbardziej nie angażujący obraz ostatnich lat, jaki zdarzyło mi się obejrzeć, a na tej liście znajduje się też np. Ludzka stonoga z doktorem Heiterem. Mimo mojej niechęci do American Hustle, Lawrence - jak widać nie tylko w mojej opinii - zabłysnęła i była jedynym elementem, który sprawił, że w ogóle zerkałam na ekran do końca. Niestabilna, fascynująca, autentyczna, figlarna. Naprawdę świetna rola.

Prawdziwa walka o nagrodę za "najlepszy film" powinna odbyć się pomiędzy Zniewolonym a Dallas Buyers Club, ale drżę (prawdopodobnie całkiem słusznie), że ten tytuł zgarnie Wilk z Wall Street. Jakkolwiek film nie był najgorszy i naprawdę parę razy zaśmiałam się szczerze, to całkowicie zgadzam się z recenzją Jacka - Wilk... powinien być co najmniej o godzinę, czterdzieści minut krótszy. Mam nadzieję, że najlepszym aktorem zostanie okrzyknięty Matthew McConaughey, bo choć u nas zobaczymy ten film dopiero 14 marca, wierzę, że McConaughey odwalił kawał niezłej roboty, przygotowując się do samej roli (efekty tej przemiany możemy jeszcze obserwować w True Detective). Wiem, że się rozczaruję, bo zdaje się, że Akademia już wybrała jedynego możliwego zwycięzcę tegorocznych Oscarów (If you know what I mean). Oby statuetka za najlepszy scenariusz oryginalny powędrowała do Spike'a Jonze'a. Her jest wspaniały!

Grawitacja efekty specjalne

W kontekście Oscarów niezwykle nie podoba mi się wszystko, co związane ze Zniewolonym. W imię politycznej poprawności ta produkcja już została okrzyknięta zwycięską. Czytając peany na temat tego filmu ma się wrażenie, że osoby nie będące zwolennikami przyznania jej statuetki są rasistami, barbarzyńskim ludem białym, zupełnie ślepym i głuchym na producenckie znoje i trudy. Twórcy Zniewolonego faktycznie stworzyli coś wielkiego. Z tym, że rozdanie Oscarów nie powinno być szkołą kompromisu. Zniewolony jest najgłośniejszym filmem tego roku, ale nie zgadzam się, aby był najlepszym.

Bez cienia wątpliwości wskażę za to zwycięzcę w kategorii najlepszych efektów specjalnych. Grawitacja pokazała, jak powinien wyglądać wzorowy film 3D. Ani Avatar ani żaden inny tytuł nie dał mi tylu bodźców, co rozgrywające się w kosmosie dzieło. Ekran IMAX w połączeniu z przepięknymi obrazami sprawił, że jednocześnie byłem oczarowany efektownym spektaklem, jak również autentycznie, dojmująco przerażony wszechobecnym, głębokim, zimnym i pustym kosmosem. Momentami naprawdę kręciło mi się w głowie, wirując razem z Sandrą Bullock. Niezwykle przepiękna wydmuszka. Całkowicie pusta w środku, ale to nie przeszkadza. „Grawitacja” zatrzęsła widzami, wgniatając ich do ziemi swoją efektownością. Zdecydowany faworyt.

Boli mnie również nieobecność filmu Wyścig, kiedy mówimy o najlepszej charakteryzacji i fryzurach. O ile pan Hemsworth był gwiazdą tego filmu na plakatach i zwiastunach, tak owacje na stojąco należą się Danielowi Brühlowi. Odtwórca legendarnego kierowcy Niki Laudy dokonał rzeczy niemożliwej – naprawdę stał się autentyczną postacią, którą naśladował. Oglądając prawdziwego Laudę z okresu jego triumfów w 1975, 1977 i 1984 roku, można być później oczarowany rolą Brühla. Brawa należą się zwłaszcza twórcom jego poparzonej po fatalnym wypadku twarzy. Uderzające podobieństwo oraz kreacje z lat 70 – to wszystko pozwala na przeniesienie się lata wstecz, do czasów rozpalonej papierosami Wielkiej Brytanii, która wydaje się bardziej autentyczna, niż współczesne obrazy wykreowane przez media. Mistrzostwo.

PRZECZYTAJ RECENZJE FILMÓW NOMINOWANYCH DO OSCARÓW 2014:

Her