1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Książki

Książka na weekend #1: Orliński i Drozdy

Książka na weekend #1 - cykl o e-bookach

Na sPlay ruszamy z nowym cyklem - przeglądem e-książek. Co jakiś czas na łamach naszej strony będzie pojawiał się tekst w ramach "Książka na weekend", gdzie przeczytacie dłuższą recenzję jednej pozycji bądź kilka krótszych zajawek na temat paru e-booków. Dowiecie się, po co warto sięgnąć, a czego ruszać nie należy. Na pierwszy ogień idą 2 książki, które odpowiedzą na bardzo odmienne czytelnicze zapotrzebowania. 

Wojciech Orliński, "Internet. Czas się bać" - publicystyka

Internet. Czas się bać, Wojciech Orliński

Wojciech Orliński jest dziennikarzem, pracownikiem Agory, autorem mocno zainteresowanym nowoczesnymi technologiami. Wczoraj obchodził swoje 45 urodziny. W zeszłym roku sprawił nam prezent - napisał rewelacyjną książkę pt. "Internet. Czas się bać". Najnowsza książka Orlińskiego jest świetnym zbiorem ciekawostek, historią Internetu i polityki w jednym. Napisana swobodnym i zabawnym stylem odpowiada na kluczowe pytania dzisiejszego użytkownika Sieci.

Orliński pokazuje jak wraz z rozwojem Internetu straciliśmy wszelkie prawa, np. prawo do tajności naszej korespondencji, a także pracę, wolność słowa, transparentność czy wolność wyboru. Mówi o tym, o czym każdy z nas powinien wiedzieć, zanim pierwszy raz skorzysta z wyszukiwarki Google. Orliński wskazuje na kilka wielkich korporacji, które sterują światem, a co za tym idzie losami każdego maluczkiego człowieka, nie ważne czy mieszkającego w Stanach Zjednoczonych, czy w Europie.

Książka Orlińskiego to pozycja, która otwiera oczy i zmusza do przewartościowania egzystencji w Internecie każdego usera. Pozycja mocna i dobitnie mówiąca o tym, na co w mediach prawie w ogóle nie zwraca się uwagi w kontekście korzystania z Internetu - o zagrożeniach. "Internet. Czas się bać" to książka, po którą naprawdę warto sięgnąć - lekkość stylu łączy się tu z wagą poruszanego problemu. A Orliński porusza go świetnie i z wielkim przygotowaniem. Po dłuższą recenzję, w której nie zabraknie cytatów i smaczków, zapraszam jutro na łamy Spider's Web.

Chuck Wendig, "Drozdy. Dotyk przeznaczenia" - thriller/horror

Drozdy. Dotyk przeznaczenia, Chuck Wendig

Książka Chucka Wendiga od pierwszych chwil zainteresowała mnie swoją okładką. Mroczna, czarnowłosa dziewczyna, nieco niebezpieczna i wyzywająca, ktoś w stylu Lisbeth Salander. Krótki opis fabuły również wydał mi się interesujący. Może nieco naiwny, ale ciekawy i dosyć śmiały. Otóż w USA żyje sobie dwudziestoletnia dziewczyna. Ma na imię Miriam i ma bardzo specyficzny dar - kiedy pierwszy raz dotyka gołej skóry jakiejś osoby, widzi, jak ten człowiek umrze. Przez jej głowę przewija się kilkusekundowa bądź kilkuminutowa wizja tego, kto, jak, kiedy i gdzie żegna się z życiem.

Być może dlatego, że Miriam od małego jest dosyć popieprzona i walczy z przeznaczeniem, które nie pyta o zdanie, budzi bardzo sprzeczne uczucia. Trudno jest powiedzieć, czy główną bohaterkę da się w ogóle obdarzyć sympatią. Po przeczytaniu kilku rozdziałów jej agresja i wyzywający wygląd, styl bycia zaczynają trochę drażnić. Miriam na siłę stara się być groźna, nie ma żadnych hamulców, a ofiary swojego daru zwyczajnie wykorzystuje i okrada. Choć jest w tym pewien dreszczyk, zwłaszcza, że na swojej drodze spotyka różnych mężczyzn, którzy na zawsze odmienią jej życie i mają niejedno na sumieniu.

"Drozdy..." to książka, która nie do końca odpowiada moim gustom. Lubię thrillery, mocną akcję i nie boję się wulgaryzmów. Czasem jednak, czytając o przygodach Miriam i jej współtowarzyszów ma się wrażenie, że styl autora jest po prostu wymuszony. Ma być dosadnie, strasznie i perwersyjnie, a nierzadko jest po prostu... przesadnie. Język wydaje się nazbyt pasujący do prozy młodzieżowej, do którego proponowana tematyka jakkolwiek nie przystaje. Najlepiej jeśli przekonacie się na własnej skórze, czy warto sięgnąć po książkę Wendiga. Ja cały czas nie wiem, czy przeczytam jej kontynuację, "Drozdy. Posłaniec śmierci".