1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Kung Fury i najlepsze filmy klasy B

Kung Fury i najlepsze filmy klasy B

Kino klasy B zawsze żyło sobie w cieniu wysokobudżetowych produkcji z Hollywood, wypełniając niszę dla ludzi, którzy szli do kina wyłącznie w celu niezobowiązującej rozrywki. Nie bacząc na jakość obrazu, wyrafinowane aktorstwo, piękne ujęcia i świetnie napisany scenariusz. Filmy niskobudżetowe zawsze się cieszyły dużą popularnością i – jak udowadnia chociażby Tarantino – zawszę będą. Miesiąc temu wystartował projekt Kung Fury na Kickstarterze dla tych, którzy chcą oglądać na ekranie flaki, gołe ciała, lanie się po mordach (zwłaszcza lanie się po mordach) oraz kicz w najczystszej postaci.

Autorzy filmu chcą zebrać 1 mln $ na Kung Fury, który ma być filmem akcji i komedią rodem z lat 80-tych, gdzie pranie się pyskach jest jedynym znaczącym elementem w fabule. Film ma opowiadać historię detektywa i mistrza sztuk walki w jednym (tytułowym Kung Fury), który wyrusza w podróż w czasie aby zabić Adolfa Hiltera (aka Kung Führer). O projekcię było już głośno a niedługo będzie jeszcze głośniej, ponieważ data zamknięcia zbiórki funduszy jest wyznaczona na 25 stycznia.

Korzystając z okazji, wczuwając się w specyficzny klimat tego typu produkcji, postanowiliśmy zrobić krótkie zestawienie filmów klasy B, które musicie zobaczyć jeśli exploitation i kicz jest wam bliski.

Pozwolę sobie w tym miejscu zaznaczyć, że warunkiem obecności w zestawieniu był czas produkcji, który obejmuje filmy wyprodukowane wyłącznie w XXI wieku. Pomijam zatem legendy kina klasy B jak Toxic Avenger, Vanishing Point, Martwe Zło oraz mordobicia z Brucem Lee czy Sylwestrem Stallone i  Arnoldem Shwarzeneggerem oraz praktycznie większość horrorów jakie powstały.

Run! Bitch! Run!

Zaczynamy z bardzo, ale to bardzo niskiego pułapu i idealnego przykładu na to, jak exploitation powinno wyglądać, gdy ma się do dyspozycji bardzo mały budżet. Nie zamierzam się rozwodzić nad fabułą, za opis niech wam wystarczy cytat z lektora, który wprowadza nas w odpowiedni klimat takich produkcji: „Run! Bitch! Run! is jam pack with white bitches, black bitches, Asian bitches, holy bitches, dirty bitches and even bitches on bitches”.

Black Devil Doll

Black Devil Doll to właściwie uboższa wersja Laleczki Chucky co oznacza, że powtarza się motyw zaimplementowania duszy mordercy do ciała lalki, która zażyna i gwałci wszystko, co tylko spotka na swojej drodze. Nietrudno się domyślić, że aktorstwo, prowadzenie historii, kadrowanie oraz dialogi stoją na najniższym możliwym poziomie. Mimo wszystko przy dobrym towarzystwie i zaopatrzeniu się w odpowiednie „suplementy” diety można się całkiem nieźle bawić oglądając Black Devil Doll.

Birdemic

Birdemic to prawdziwa legenda. Jest to film absolutnie okropny pod każdym względem. Fabuła wyssana z palca, aktorzy których mogłyby zastąpić kawałki drewna z perukami oraz beznadziejne efekty specjalne. To wszystko składa się na świetną zabawę i salwy śmiechu. Birdemic to murowany hit każdej imprezy.

Black Dynamite

Motyw zemsty z czarną wersją Bruce’a Lee jako głównym bohaterem? Tak, to Black Dynamite, współczesny bohater kina blaxploitation. Wartka akcja, seks, dużo kopania, klepania, uderzania, bicia w stylu filmów lat 80-tych.

Hobo With A Shotgun

Co się dzieje, gdy wkurzony bezdomny sięga po shotgun by wymierzyć sprawiedliwość? Odpowiedź jest prosta - ulice spłyną krwią. Jeżeli jeszcze dodać do tego fakt, że w roli głównej występuje Rutger Hauer, możecie spodziewać się prawdziwej rzezi na ekranie.

Grindhouse: Death Proof

Nie ma tutaj o czym pisać, jeżeli ktoś nie widział Death Proof to prawdopodobnie jest Reptalianinem albo przybyszem z odległej planety. Nie da się mówić o współczesnym kinie bez Tarantino, nie da się mówić o filmach klasy B bez Death Proof, proste.

Machete

Machete, czyli absolutny hicior od Roberta Rodrigueza, który zaczynał jako fałszywy zwiastun w Grindehouse. Historia mściwego Machete zyskała taką popularność, że w 2013 roku doczekała się kontynuacji w postaci Machete Kills (o czym więcej tutaj). Film zawiera wszystko, co potrzebne aby być współczesną legendą kina klasy B.

Lesbian Vampire Killers

Głupiutki, naszpikowany wątpliwej jakości humorem scenariusz, okrutnie przerysowana historia o bandzie wampirzych lesbijek, które pragną wskrzesić swoją królową. Dla wszystkich zmęczonych współczesny wizerunkiem wampirów.

Zombie Strippers!

Skoro na liście jest film o lesbijkach wampirzycach, to jak mogłoby na niej zabraknąć dzieła o striptizerkach zombie? Szczególnie, gdy jest on idealnym przedstawicielem kina klasy B. Oparty na niemądrym pomyśle pokazuje duże ilości krwi, nagości i niewybrednych żartów. Ach, no i gra w nim Jenna Jameson.

Czarna owca

Nowozelandzki reprezentant gatunku. Poruszająca najgłębsze struny historia o zmutowanych i zbuntowanych owcach z wątkami romantycznymi w tle, okraszona powalającą ilością absolutnie wyeksploatowanych gagów. Polecam.